http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Aleksander Litwinienko

tobi
2007-10-30, ostatnia aktualizacja 2007-10-30 13:20

Głośny krytyk Kremla i były pułkownik rosyjskiej bezpieki zmarł otruty radioaktywnym polonem w Londynie.


Fot. ALISTAIR FULLER AP
"Okrzyki protestu z całego świata będą dźwięczeć w pańskich uszach do końca życia, panie Putin" - napisał w przedśmiertnym liście. Moskwa odmawia ekstradycji Andrieja Ługowoja, którego brytyjska prokuratura podejrzewa o zamordowanie Litwinienki.

Na emigracji w Londynie upowszechniał wstrząsające, lecz niemożliwe do potwierdzenia historie o działaniach rosyjskich służb. Przekonywał, że ludzie FSB zorganizowali wybuchy budynków mieszkalnych w Rosji w 1999 r. (zginęło wtedy ok. 300 osób), aby obciążyć winą Czeczenów. Chcieli w ten sposób pomóc w wyborczym zwycięstwie Władimira Putina, który oparł swą kampanię na wojennej mobilizacji przeciw Czeczenom. Utrzymywał, że przywódcy al Kaidy byli szkoleni przez rosyjską bezpiekę w kaukaskim Dagestanie.

Zmarł 23 listopada 2006 r. Miał 44 lata.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':