http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego kobiety zarabiają mniej

Rozmawiały Katarzyna Pawłowska-Salińska, Aleksandra Pezda
2009-04-18, ostatnia aktualizacja 2009-04-17 20:06

Rolą państwa jest tworzenie takich mechanizmów, żeby nie obciążać przedsiębiorców kosztami rodzicielstwa pracowników

Joanna Kluzik-Rostkowska (PIS) - wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, w rządzie PiS pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn oraz minister pracy
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Joanna Kluzik-Rostkowska (PIS) - wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki...
ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa z

Joanną Kluzik-Rostkowską*

Katarzyna Pawłowska-Salińska, Aleksandra Pezda: Z opublikowanego wczoraj w "Gazecie" raportu wynika, że absolwenci studiów zarabiają nawet o połowę więcej od swoich koleżanek.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Problem dotyczy wszystkich kobiet. Mają słabszą pozycję na rynku pracy, bo pracodawcy postrzegają je jako potencjalne matki.

Z tej perspektywy zatrudniona kobieta jest mniej atrakcyjna niż mężczyzna. Bo z powodu obowiązków rodzinnych nie będzie brała nadgodzin, pójdzie na urlop macierzyński albo zwolnienie z powodu choroby dziecka itd.

Z drugiej strony kobiety wiedzą o tym podejściu pracodawców. Wydaje im się, że mają mniej atutów w ręku niż mężczyźni i godzą na gorsze warunki finansowe.

Jak to zmienić?

- Prowadzić politykę rodzinną, która ułatwi godzenie obowiązków zawodowych z rodzinnymi. Rolą państwa jest tworzenie takich mechanizmów, żeby nie obciążać przedsiębiorców kosztami rodzicielstwa pracowników. Chodzi o to, żeby dla pracodawcy płeć pracownika stała się czymś neutralnym.

To chyba niemożliwe?

- Jak to nie? Częściowo już to się udało. W uchwalonej ostatnio ustawie prorodzinnej - chociaż wprowadzonej przez rząd PO-PSL, to napisanej jeszcze za kadencji PiS. Jest w niej mnóstwo zachęt dla pracodawców, by zatrudniali młodych rodziców.

Np. szef, który przyjmie matkę czy ojca po urlopie wychowawczym, jest przez trzy lata zwolniony z płacenia składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. To dla niego kilka procent oszczędności na każdej takiej pensji. Może też finansować z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych żłobki i przedszkola.

Jest też urlop macierzyński podzielony na dwie części - 14 tygodni musi wziąć matka, ale następną może wykorzystać ojciec. Tata może też pójść na urlop wychowawczy. To też zmieni podejście pracodawcy do kobiet w roli matek.

Ale skoro ojciec zarabia o połowę więcej niż matka, to jego "tacierzyństwo" rodzinie się i tak nie będzie opłacało.

- Oczywiście. Ale i tak jestem zdania, że zachęty dla pracodawców, możliwość zatrudniania rodziców na część etatu, zakładania żłobków i przedszkoli zakładowych - to jednak znak, że poprawia się klimat wokół rodzicielstwa. I to pomoże w końcu kobietom.

W ciągu ostatnich lat wszystkie partie zrozumiały, że aby rozwiązać problem demograficzny, trzeba wytworzyć przyjazną atmosferę dla rodziców. Już dziś pracodawca, który zwalnia matkę małego dziecka, musi się liczyć z tym, że zostanie napiętnowany.

Niedawno znana firma komputerowa zwolniła taką kobietę. Nagłośniły to media i firma przyjęła ją z powrotem. Jeszcze dwa czy trzy lata temu taki incydent przeszedłby bez echa.

Teraz, w czasie kryzysu, wiele osób zaczyna zarabiać mniej. Kobiety będą miały jeszcze gorzej?

- Niestety tak. Pamiętam, jak w 2005 r. w Polsce szalało bezrobocie - 40 proc. absolwentów studiów nie miało szans na znalezienie pracy. A rok później, gdy się zaczęło poprawiać, skorzystali z tego... tylko mężczyźni: w 2005 r. wśród bezrobotnych absolwentów kobiety stanowiły 53 proc., a w 2006 - 56 proc.

Teraz może być podobnie. Absolwentom będzie trudniej znaleźć zatrudnienie i znów będzie się na kobiety patrzeć podejrzliwie, jako na te, które zaraz urodzą dzieci i odejdą na zwolnienie. A przecież kobiety chcą pracować.

A może pomogłyby odgórne nakazy zrównania płac?

- Nie. Pracodawca i tak znalazłby wyjście, żeby je obejść. Pomogą tylko rozsądne rozwiązania prorodzinne. I kampanie uświadamiające. Mamy na to przecież mnóstwo pieniędzy z funduszy unijnych.

Marzy mi się w Polsce taka kampania jak kiedyś w Szwecji - popularny siłacz występował w spotach z dzieckiem na ręku i namawiał do urlopów tacierzyńskich. Gdyby do takiej akcji namówić naszego Pudziana, może by poskutkowało.

Ale i tak zmiana świadomości społecznej, przełamanie stereotypów to kwestia dziesięcioleci. My mamy za sobą dopiero kilka lat walki o to. Sporo przed nami.

*Joanna Kluzik-Rostkowska (PiS) - wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, w rządzie PiS pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn oraz minister pracy

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos