Sejmowa komisja zdrowia doczekała się wczoraj zapowiadanego na koniec czerwca raportu NFZ dotyczącego nowych zasad rozliczania Funduszu ze szpitalami.
Od 1 lipca obowiązuje system rozliczeń według tzw. jednorodnych grup pacjentów (JGP). System informatyczny na podstawie danych pacjenta - diagnozy, wieku, innych jego chorób, czasu leczenia - kwalifikuje pacjenta do określonej grupy i wylicza, ile się szpitalowi należy za leczenie. Do tej pory używany był katalog świadczeń - szpitale rozliczały się z każdej z kilkunastu tysięcy procedur medycznych, których cena wyliczona była osobno
Sposób wyliczania kosztów (tzw. gruper JGP) jest jeszcze udoskonalany - wprowadzane są dodatkowe informacje mające wpływ na koszty leczenia. NFZ przeprowadza też drugą fazę szkoleń pracowników szpitali, którzy będą się zajmowali wprowadzaniem danych do systemu.
Raport z pilotażu przeprowadzonego w 42 szpitalach mówi, że:
1/3 szpitali zarobiłaby więcej
według nowych zasad niż dotychczas. Są to głównie szpitale powiatowe.
1/3 dostałaby 80-91 proc.
dotychczasowych zarobków - są to szpitale specjalistyczne i kliniczne.
1/3 zarobiłaby 50-80 proc.
dzisiejszych wpływów. W tej grupie też są specjalistyczne i kliniczne placówki.
Najczęstszą przyczyną zmniejszonych zarobków były błędy w kodowaniu informacji o pacjentach, wskutek czego gruper zaliczał ich do "tańszej" grupy.
Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz tryskał jednak optymizmem. - Pilotaż wskazał obszary zagrożeń, bez niego trudno byłoby o dojrzały system. Jakość kodowania wzrastała z miesiąca na miesiąc. Ludzie będą się uczyli - stwierdził.
Nie odpowiedział jednak posłom na pytanie, co stanie się ze szpitalami, kiedy "ludzie będą się uczyli". W USA szkolenie osób wprowadzających dane do systemu trwa trzy lata.
Praktycy widzą rzecz inaczej
Prof. Kazimierz Roszkowski, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, dowodził, że jego szpital straci 20 proc. dotychczasowych wpływów. Według nowych zasad jedna tylko choroba - mukowiscydoza - jest bowiem "warta"
6 tys. zł - w przypadku leczenia dzieci
1728 zł - w przypadku dorosłych.
A leczenie dorosłych kosztuje częstokroć więcej niż dzieci, ale ponieważ dorosłych jest mniejsza grupa, zaliczani oni są do grupy "inne choroby płuc". - Na samym leczeniu mukowiscydozy stracę 700 tys. zł, a na leczeniu innych chorych - 12 mln - mówił. Prof. Roszkowski ma, jak powiedział, najlepiej zinformatyzowany szpital w kraju. Sam także kupił gruper i może wyliczyć dokładnie swoje przyszłe przychody z NFZ. Wie zatem, że po wdrożeniu nowego systemu rozliczeń stracą finansowo wszystkie szpitale wykonujące usługi na wyższym poziomie specjalizacji. - To jest skok do wody. Takie postępowanie może zdyskredytować słuszną ideę - stwierdził.
Inni dyrektorzy szpitali mówili po cichu, że dopiero po wprowadzeniu JGP zacznie na wielką skalę kwitnąć fikcja, bo żeby wyjść na swoje, w szpitalach trzeba będzie wpisywać pacjentom inną, bardziej opłacalną diagnozę. Albo dobierać pacjentów.
Skandal personalny
Głosami posłów PO i SLD komisja zdrowia odwołała Marka Balickiego (SdPl) z funkcji wiceprzewodniczącego komisji.
Balicki, były minister zdrowia i wieloletni dyrektor szpitali, które wyprowadzał z tarapatów, zadawał zbyt wnikliwe pytania podczas prac nad ustawą o ZOZ-ach. Ponieważ szef podkomisji nie dopuszczał do dyskusji nad projektem, Balicki z innymi posłami opozycji zrezygnował z uczestnictwa w niej. Ale od przyszłego tygodnia projekt ustawy trafi do komisji zdrowia.
Poseł z SLD, który postawił wniosek o odwołanie Balickiego, argumentował, że po rozpadzie LiD to SLD chce mieć swego przedstawiciela we władzach komisji zdrowia. Ale kontrwniosek posła Cymańskiego (PiS), by do władz komisji dokooptować posła z SLD, przepadł głosami PO i SLD.
- Nie ma wątpliwości, zawiązała się nowa koalicja, by odrzucić weto prezydenta do ustawy o ZOZ-ach - komentowali to wydarzenie zgodnie wszyscy partnerzy społeczni obecni na obradach.
- Z posłami PO różni mnie podejście do zasad demokracji. Kiedy minister Łapiński próbował na skróty uchwalić ustawę o NFZ, sprzeciwiłem się temu. Łapiński też chciał mnie odwołać, ale potem przeprosił. To, co robicie dzisiaj, to gorsze niż działania Łapińskiego - powiedział Marek Balicki.
Źródło: Gazeta Wyborcza