Na rozwiązanie kwestii długów szpitali czekają posłowie. Bez tego nie mogą zacząć prac nad projektem ustawy PO o przymusowych przekształceniach ZOZ-ów w spółki prawa handlowego. Ma to sprawić, że szpitale będą lepiej zarządzane i nie będą się wiecznie zadłużać.
Ministrowie przedstawili dwie najważniejsze informacje: samorządy będą miały dwa lata (począwszy od 1 stycznia 2009 r.) na przekształcenie wszystkich 1650 ZOZ-ów (czyli szpitali i przychodni, samych szpitali jest ok. 700) w spółki prawa handlowego, a państwo pomoże samorządom uporać się z obecnym 9-miliardowym garbem zadłużenia ZOZ-ów.
Kondycja naszych publicznych szpitali, w tym także klinicznych, według minister Kopacz wygląda tak: • 970 ZOZ-ów ma „drobne” długi - ok. 766 mln zł - wynikające z bieżącej działalności • 586 ZOZ-ów jakoś sobie radzi, choć ma także tzw. zobowiązania wymagalne do szybkiego zapłacenia • w najgorszej sytuacji jest 160 ZOZ-ów, których zobowiązania wymagalne to aż 2 mld zł. Te potrzebują szczególnej troski państwa.
Według ministrów pomoc państwa ma polegać na:
•
umorzeniu i spłaceniu 2,7 mld zł tzw. zobowiązań publiczno-prawnych, czyli wobec instytucji państwowych: Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, Funduszu Pracy czy PFRON-u (zaciągniętych do końca grudnia 2007 r.).
Na 1650 ZOZ-ów aż 746 ma zobowiązania publiczno-prawne.
- FUS czy Fundusz Pracy na tym nie stracą, bo to dochody, których dzisiaj i tak nie ma. Część tych zobowiązań zostanie umorzona. Te, których się nie da umorzyć, np. składki emerytalne, spłaci państwo - powiedziała wczoraj "Gazecie" wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska.
Na razie MZ nie zna struktury tego zadłużenia, nie wiadomo więc, ile
budżet będzie musiał na to wydać, ale koszty i tak będą rozłożone na dwa lata.
- Te zobowiązania zostaną umorzone lub spłacone w momencie przekształcenia ZOZ-u w spółkę - mówiła wczoraj minister Kopacz. To ma przyspieszać przekształcenia. Nowo powstała spółka musi się poddać rygorom finansowym, np. podlega prawu upadłościowemu.
•
restrukturyzacji zadłużenia. - Jak pomóc tym, którzy rok w rok mają długi? Potrzebna jest dobra diagnoza, w czym jest problem: czy to kwestia profilu działalności, czy złe zarządzanie? Wtedy konieczny będzie nowy dyrektor, nowi profesjonaliści, którzy będą mieli plan, jak wyjść na prostą - mówił minister Rostowski.
Według wiceminister Suchockiej na razie nie wiadomo, jaka agencja czy podmiot rządowy będzie się tym zajmował. Państwo zapłaci jednak za tę diagnozę z budżetu, a jak plan będzie rokował to według ministra Rostowskiego ta instytucja "pomoże też finansowo" zadłużonemu ZOZ-owi.
Kto zyska? Przede wszystkim 160 ZOZ-ów w wyjątkowo złej kondycji. - Chodzi o to, by usprawniać służbę zdrowia, a nie nagradzać złe zarządzanie - podkreślał minister Rostowski.
•
Poręczaniu kredytów. ZOZ-y po przekształceniu w spółki będą mogły podobnie jak inne spółki brać w bankach preferencyjne kredyty na rozwój. Będzie im łatwiej, bo poręczy je państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego (ma dwa fundusze: Krajowy Fundusz Poręczeń i Fundusz Poręczeń Unijnych).
Jak dalece państwo zaangażuje się finansowo? - BGK ma na to środki, dopiero gdyby się okazało, że ma za mało pieniędzy, może wkroczyć budżet - wyjaśnia wiceminister Suchocka. Mogą na tym skorzystać szpitale, które mają na siebie dobry pomysł.
•
Zwolnieniu szpitali spółek z płacenia CIT przez dwa lata. - Jeśli ZOZ szybko przekształci się w spółkę, to i tak przez dwa lata będzie korzystał z ulgi w CIT - tłumaczy minister Kopacz.
Budżet na tym nie straci, bo obecnie ZOZ-y i tak przecież CIT nie płacą. Zyskają zaś wszystkie ZOZ-y przekształcone w spółki, które po przekształceniu musiałyby 19 proc. swoich dochodów oddać fiskusowi.
Minister Rostowski nie podał żadnej konkretnej sumy pomocy państwa dla służby zdrowia, bo trudno ją dzisiaj wyliczyć. Minister Kopacz przekonywała, że to znacznie więcej, niż zrobiono w 2005 r. - Państwo poręczyło wówczas kredyty na 2,2 mld zł, z czego 250 mln zł nie wykorzystano. Skorzystało z tych kredytów 560 szpitali. My proponujemy 2,7 mld zł umorzeń i spłaty z budżetu, kredyty i zwolnienie z CIT - wyliczyła minister Kopacz.
Co z tego będzie miał przeciętny pacjent? Oddłużenie i pomoc w restrukturyzacji długu oznacza, że szpitale będą miały więcej pieniędzy na leczenie.
- Dla szpitali obsługa zadłużenia to gigantyczny wysiłek. 300-400 tys. zł miesięcznie, które idzie na obsługę długu, to ogromna suma dla np. takiego szpitala powiatowego w Pucku. O tyle mniej ma na leczenie i pensje - mówił w niedawnym wywiadzie dla "Gazety" prezes NFZ Jacek Paszkiewicz.