Wczorajszy dzień Sejm poświęcił na debatę o ustawach zdrowotnych. Siedem projektów zaprezentował klub PO, dwa LiD i jeden - PiS.
Projekty klubu PO są w rzeczywistości projektami Ministerstwa Zdrowia, które premier Donald Tusk skierował do Sejmu jako poselskie, aby - jak mówił w styczniu - skrócić drogę ich uchwalania. Jednak projekty czekały dwa miesiące na ustalenia "białego szczytu" i - zdaniem posłów opozycji - czas konsultacji społecznych tylko się wydłużył.
Debata trwała do późnego wieczora, czasami toczyły się gorące spory, ale tylko w wąskim gronie zainteresowanych. Sala była prawie pusta, choć marszałek Bronisław Komorowski przeniósł posiedzenia wszystkich komisji na później, by umożliwić posłom udział w debacie.
Najważniejsze ustawy PO to: • projekt ustawy o zakładach opieki zdrowotnej i • ustawy o ubezpieczeniach dodatkowych.
Ten pierwszy ułatwia przekształcenie zakładów w spółki kapitałowe, co ma zapobiec ich niekontrolowanemu zadłużaniu i poprawić zarządzanie. Przekształcanie ma być dobrowolne.
Najważniejsze zarzuty opozycji: ustawie nie towarzyszy projekt oddłużenia szpitali, choć było to warunkiem przekształceń w ustaleniach "białego szczytu". Nie zabezpiecza też szpitali-spółek samorządowych przed sprzedażą, czyli prywatyzacją.
Marek Balicki przedstawił w imieniu LiD inny projekt - ten, który lewica próbowała przeforsować w Sejmie w 2005 r., ale odrzuciła go ówczesna opozycja - PO i PiS. Proponuje się tam tzw. spółki użyteczności publicznej, gdzie samorządy mają 75 proc. udziałów, a ewentualna upadłość takiej spółki jest trudniejsza, niż spółki według PO.
Lewica jest gotowa pracować nad poprawieniem projektu PO, ale stawia warunki. Chce, by w szpitalach-spółkach samorząd miał 75 proc. udziałów, by były chronione przed upadłością. Drugi warunek to zwiększenie finansowania systemu zdrowia do 6 proc.
PKB w 2012 r. Zwiększenie składki miałoby pochodzić z budżetu, czyli być odliczane od podatków. Ustawa LiD kosztowałaby budżet 3,2 mld w 2009 r., a w kolejnych trzech latach po 4,6 mld zł.
Znacznie więcej hojności okazał PiS - proponuje coroczne zwiększanie składki o 1 pkt proc. aż do 13 proc. Według wyliczeń PiS kosztowałoby to budżet 11,5 mld w 2009 r., 17,7 mld w 2010, ponad 26 mld w 2011 i 33 mld w 2012 r. Nie wiadomo, czy posłowie PiS wierzą, że uda im się uchwalić taką ustawę. PiS zapowiedziało, że będzie głosować za odrzuceniem ustaw PO już w pierwszym czytaniu.
- Nie rozumiem zachowania PiS - powiedział na konferencji szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. - Nie zrobili nic przez dwa lata, a zgłaszają wnioski o odrzucenie praktycznie wszystkich ustaw.