Za głosowało 231 posłów (PO i PSL), przeciw 163 (PiS), 43 (LiD) wstrzymało się od głosu.
Jeśli ustawę zaakceptuje Senat i podpisze prezydent, zakończy się kadencja obecnej KRRiT oraz obecnych zarządów i rad nadzorczych TVP i Publicznego Radia.
Ale prezydent najprawdopodobniej ustawy nie podpisze. Jej wejście w życie będzie więc zależało od postawy LiD - bez ich głosów koalicja PO-PSL prezydenckiego weta nie obali. Lewica mówi, że raczej ustawy nie poprze. To, że wczoraj posłowie LiD wstrzymali się od głosu, oznacza, że jeszcze nie podjęli decyzji.
Głosowanie poprzedziła krótka, choć burzliwa debata. Żadnych nowych argumentów nie było, tylko wyższa temperatura. Paweł Kowal (PiS): - Przyjęcie nowelizacji oznacza koniec mediów publicznych, a na czele konduktu stoi szefowa komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO). Na te słowa posłowie w ławach rządzącej partii zaprotestowali krzykami i tupaniem.
Katarasińską zaatakował Jacek Kurski (PiS), twierdząc, że w przebraniu szefowej komisji kultury, jako pracownik prywatnych mediów lansuje ustawę, która prowadzi do upadku i zniszczenia mediów publicznych. Kurski przypomniał, że Śledzińska-Katarasińska jest na urlopie bezpłatnym w Agorze (wydawcy "Gazety Wyborczej"). Kurskiemu pomagali posłowie PiS, wykrzykując i wymachując w kierunku posłanki, machał m.in. Tadeusz Cymański.
Śledzińska-Katarasińska: - Pośle Cymański, palcem machać może pan na swoją żonę, bo ją pan utrzymuje, na mnie nie!
I tłumaczyła posłom PiS, że w ustawie o mediach publicznych jest tyle, że ich władze będą obowiązywały jawne konkursy. W ławach PiS wybuchły salwy śmiechu.
- Ja wiem, że to śmieszne, bo do tej pory trzeba było znać Elżbietę Kruk - odpowiedziała Śledzińska-Katarasińska. Kruk, teraz posłanka PiS, była szefową KRRiT z rekomendacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Te słowa ruszyły z miejsca prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wbiegł na mównicę, stanął obok Śledzińskiej- Katarasińskiej i wykrzyknął: - To skandal, to co pani tu robi!
I już go nie było.
Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski zażądał przerwy i zwołania konwentu seniorów. Uzasadnił to tak: - Dokonywała się sytuacja obrażania posłów!
Prowadzący obrady Jarosław Kalinowski (PSL) uznał, że do przekroczenia dobrych obyczajów nie doszło i przerwy nie zarządził.
Ustawa zmienia sposób wyboru KRRiT oraz ogranicza jej kompetencje. Przechodzą do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w tym te dotyczące koncesji. Szefa UKE na pięcioletnią kadencję ma powoływać Sejm na wniosek premiera.
KRRiT ma liczyć siedmiu członków (dziś pięciu): trzech wybiera Sejm, po dwóch Senat i prezydent. O miejsce w Radzie będą się ubiegać tylko osoby z co najmniej dwoma rekomendacjami ogólnopolskich stowarzyszeń twórczych, dziennikarskich lub uczelni akademickich (to ma ją odpolitycznić).
KRRiT dostaje za to nową kompetencję: ma przeprowadzać jawne konkursy do zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych.
Źródło: Gazeta Wyborcza