http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Pierwszy rok rządu Tuska >  Informacje

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Parlament za PO

Wojciech Szacki, Paweł Wroński
2007-11-06, ostatnia aktualizacja 2007-11-05 22:17

Mimo oporu PiS Platforma przeforsowała na marszałków Sejmu i Senatu Bronisława Komorowskiego i Bogdana Borusewicza. Donald Tusk może zostać premierem w tym tygodniu.

To miało być pierwsze spokojne posiedzenie parlamentu po wyborach. Od rana wiadomo było, że kandydatami na marszałków są: Sejmu - Bronisław Komorowski, Senatu - Bogdan Borusewicz. Obaj z PO. Ale posłowie PiS dawali do zrozumienia, że tak lekko nie będzie. Zbigniew Ziobro mówił dziennikarzom, że "są pewne sprawy, które Komorowski powinien wyjaśnić". Więcej nie chciał powiedzieć. Inni posłowie PiS sugerowali, że chcą zadać Komorowskiemu parę niewygodnych pytań.

Obrady otworzył po południu Zbigniew Religa, marszałek senior. Uroczyście powitał prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zajął miejsce w loży. Powitał też Lecha Wałęsę, który uniósł ręce w geście triumfu. Na stojąco klaskali posłowie PO i część PiS. Obok Zyty Gilowskiej i Ludwika Dorna, którzy powstali, ostentacyjnie siedział premier Jarosław Kaczyński.

W Sejmie przemówił ustępujący premier: - Życzę moim następcom powodzenia, bo życzę powodzenia Polsce.

Prezydent w Sejmie się nie odezwał - to pierwszy taki przypadek od 1991 r. Lech Kaczyński przemówił tylko w Senacie.

Dwie godziny wcześniej premier w Pałacu Prezydenckim złożył dymisję na ręce brata i wygłosił mowę pochwalną na cześć swego rządu. - W ciągu dwóch lat uzyskaliśmy 13 proc. wzrostu PKB. Gdyby kolejne dwulecia, a potem jeszcze jeden rok, przyniosły tego rodzaju efekty, uzyskalibyśmy zapowiadany irlandzki cud - mówił Jarosław Kaczyński.

Powodzenia posłom życzył też Religa. I kurtuazja się skończyła. Gra szła o władze Sejmu i Senatu.

Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO, przedstawił sylwetkę Komorowskiego, a Marek Kuchciński, szef posłów PiS, zgłosił kandydaturę Krzysztofa Putry na marszałka Sejmu. Zachwalał, wzbudzając śmiech: - Reprezentuje większość ogólnonarodową, która jest dziś w opozycji.

Po chwili PiS zażądał przerwy. Zaczęły się parlamentarne szachy. Posłowie PiS twierdzili, że w Senacie Platforma chce odrzucić kandydaturę Zbigniewa Romaszewskiego na wicemarszałka izby wyższej - tak jak dwa lata temu PiS odrzucił kandydaturę Stefana Niesiołowskiego.

- Zbigniew Romaszewski jest uważany za konfliktowego, nie wiadomo, czy w tajnym głosowaniu zyska poparcie - mówił w przerwie dziennikarzom Donald Tusk.

- To pocałunek śmierci. Ja za Romaszewskim nie zagłosuję - powiedział nam jeden z senatorów PO.

- Nie wiem, czy jestem konfliktowy, nazwijmy rzecz po imieniu. Chodzi o to, żeby mnie upieprzyć - komentował Romaszewski.

Zamieszanie trwałoby zapewne dłużej, gdyby Relidze nie przypomniano, że przed zarządzeniem przerwy wygłosił formułę "przystępujemy do głosowania". Mimo to Tomasz Dudziński (PiS) upierał się, że kandydatom na marszałków trzeba zadać pytania. Jakie? Posłowie PiS nie mówili. Platforma twierdziła, że chodzi o znane zarzuty dotyczące sprzedaży gruntów wojskowych.

W końcu Religa głosowanie zarządził. Wynik: 292 za Komorowskim, 160 za Putrą. "Bronek, Bronek!" - skandowali posłowie.

Platforma z PSL triumfowała. Mimo sprzeciwów PiS Komorowski ogłosił przerwę w obradach do dziś do godz. 14. Wtedy mają być wybrani wicemarszałkowie.

Decyzja Sejmu "odblokowała" Senat. Tam gładko na marszałka został wybrany Borusewicz.

- Nie wiem, dlaczego marszałek Komorowski tak panicznie bał się pytań - powiedział, wychodząc z sali, lider PiS Jarosław Kaczyński.

W południe prezydencki minister Michał Kamiński zapowiedział na dziś konsultacje szefa państwa ze wszystkimi ugrupowaniami parlamentarnymi i dodał, że prezydent planuje desygnowanie Donalda Tuska na premiera jeszcze w tym tygodniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów