Macierewicz w ostatnich wyborach dostał się do Sejmu z listy PiS. Choć sam twierdził, że nie będzie to kolidowało z funkcją szefa Służby Kontrwywiadu, to w niedzielę po cichu złożył dymisję. Bo przepisy nie powalają łączyć mandatu poselskiego ze stanowiskiem szefa centralnego urzędu. Jego obowiązki będzie teraz pełnił jeden z zastępców płk Andrzej Kowalski.
Po dymisji rządu Jarosława Kaczyńskiego Macierewicz przestaje być również wiceministrem w MON. Dalej będzie jednak pełnił ważną rolę w wojskowych specsłużbach - pozostanie szefem komisji weryfikującej b. żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy chcieliby służyć w SKW lub w wywiadzie wojskowym. Gdy w 2006 r. likwidowano WSI zgłosiło się takich żołnierzy około 3 tys. Musieli złożyć komisji oświadczenia weryfikacyjne. Nie wiadomo, ilu komisja Macierewicza już zweryfikowała.
Działalność komisji reguluje ustawa o likwidacji WSI. Nie określa terminu, do którego komisja pracuje ani kadencji jej szefa. Ale wynika z niej, że do jego odwołania potrzebna jest zgoda prezydenta RP. Tymczasem Macierewicz należy do zaufanych ludzi Lecha Kaczyńskiego. O szefowaniu komisji sam Macierewicz powiedział wczoraj dziennikarzom w Sejmie: - Na razie nie zrezygnowałem, jeśli to będzie konieczne, to będę musiał rozważyć, jaką decyzję podjąć. Dodał, że przed 9 listopada powinny być znane ekspertyzy prawne, czy będąc posłem, wciąż może pełnić to stanowisko.
Jedynym sposobem odwołania Macierewicza z funkcji szefa komisji weryfikacyjnej WSI będzie wydanie przez premiera zarządzenia o zakończeniu prac całej komisji. Wtedy zostanie jej miesiąc na rozwiązanie się i przedstawienie sprowadzania.
W komisji są 24 osoby - m.in. z prawicowych partii, w których działał Macierewicz, urzędnicy IPN i działacze PiS. Praktycznie nie ma w niej osób związanych z wojskiem. Członkowie komisji muszą mieć certyfikaty dopuszczenia do tajemnicy państwowej (na początku działalności wielu z nich ich nie miało). Za pracę w komisji nie dostają pieniędzy poza zwrotem kosztów.
Źródło: Gazeta Wyborcza