http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Edukacja: mierzą zamiary nie według sił

Aleksandra Pezda
2008-11-13, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 12:00

ocena: 3-

Edukacja
rys. Jacek Gawłowski
Edukacja
Żadnego z kluczowych projektów rząd nie wprowadził w czyn. Nie potrafił do nich przekonać opinii publicznej. I determinacja jakby słabnie

Kiedy Katarzyna Hall obejmowała urząd ministra, powtarzała niemedialnie: "Polska szkoła potrzebuje wyciszenia". Ale zaraz potem wprowadziła polską szkołę w gorący i chaotyczny stan "w przededniu reformy".

Reforma - a właściwie dokończenie reformy rządu AWS-UW - jest pilnie potrzebna. Ale MEN wciąż przedstawia tylko wiszące w próżni projekty. Czy w ciągu roku można było coś ukończyć? Wydaje się, że tak. Gdyby się miało przed kadencją gotową strategię. Albo gdyby nie łapać pięciu srok za ogon.

Bilans jest taki:

•  nowelizacja ustawy oświatowej: sześciolatki do szkół, więcej samodzielności dla samorządów - dopiero skierowana do Sejmu;

•  nowelizacja Karty nauczyciela: podwyżki dla nauczycieli (do 2010 r. średnio co pół roku po 5 proc., ze zmniejszeniem dysproporcji między nauczycielem stażystą a nauczycielem na szczycie awansu) oraz utrzymanie pensum, ale dodatkowe godziny pracy dla nauczycieli - dopiero w sejmowej komisji edukacji;

•  nowa podstawa programowa do każdego przedmiotu, na każdym etapie - I wersja opublikowana w maju ciągle poprawiana. Odchudza przeładowane i nienowoczesne programy, wprowadza spójny program - bez powtórek - od podstawówki po maturę. W szkole miałoby być mniej ogólnych treści, więcej specjalizacji, więcej indywidualnej pracy. I dodatkowe zajęcia rozwijające.

Publiczna dyskusja ogranicza się do obniżenia wieku szkolnego - wg MEN już we wrześniu 2009 r. pierwsze sześciolatki mają iść do I klasy, szkołę ukończą jako 18-latki (teraz - 19 lat). To europejski standard i cywilizacyjna konieczność, ale wg sondaży "Gazety" aż 70 proc. społeczeństwa jest przeciw, protestują też rodzice - 35 tys. podpisów zebrał portal www.ratujmaluchy.pl. Argumenty? Polska szkoła nie jest przygotowana, nauczyciele nieprzeszkoleni. Za mało jest przedszkoli, zwłaszcza na wsi, co grozi tym, że dzieci poszłyby do szkoły bez wcześniejszej edukacji.

Obniżenie wieku szkolnego miały w programach i PiS, i SLD, ale dziś odmawiają PO poparcia. A będzie ono kluczowe, bo ustawę chce wetować prezydent.

Co na to rząd? Premier Tusk deklarował - jak poprzednicy - że edukacja to priorytet, ale dziś o nią nie walczy! O "orlikach" mówi non stop, o szkole wcale. Jakby PO nie zależało! Min. Hall samobójczo powtarza, że każdemu rodzicowi z osobna odpowiadać na wątpliwości nie będzie.

Kto zyskuje? Prezydent. Niedocenionych rodziców wysłuchał przy tzw. okrągłym stole, skumał się ze związkami zawodowymi, które bronią nauczycielskich przywilejów. Jego ewentualne weto zabrzmi prawie jak głos narodu.

Potem pójdzie jak po sznurku - bez obniżenia wieku szkolnego nowe programy nauczania zawisną w próżni, bo są opracowane dla uczniów młodszych o rok niż obecnie. Poza tym nie ma już tam programu dla zerówki, w której - w sytuacji weta - zostaną sześciolatki.

A bez nowych programów znikną tak konieczne zmiany gimnazjów i liceów. Co zostanie z reformy? Podwyżki dla nauczycieli, które i tak związków zawodowych nie zadowolą. Zwłaszcza że rząd chce im zabrać przywilej wcześniejszej emerytury.

  • 3
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':