http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gospodarka: budżet, euro i pomostówki

Agata Nowakowska
2008-11-13, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 12:03

Ocena: 4+

Gospodarka
rys. Jacek Gawłowski
Gospodarka
Gdyby oceniać rząd za obietnice z kampanii wyborczej, to w sprawach gospodarczych gabinet Donalda Tuska wypadłby cienko. Nawet na jedynkę. To, co zapamiętaliśmy z tych obietnic - 15-proc. podatek liniowy i zniesienie podatku Belki - pozostało nietknięte.

Rząd ma jednak sukcesy ważniejsze od "liniowca": dobry projekt budżetu na 2009 r., zapowiedź przyjęcia euro w 2012 r. i tzw. mapę drogową opisującą, jak chcemy to zrobić, oraz zniesienie absurdalnych i kosztownych przywilejów emerytalnych.

Minister finansów Jacek Rostowski przyrządził przyszłoroczny budżet według dobrej recepty: niski deficyt (18,2 mld zł), sporo pieniędzy na ważne cele: podwyżki dla nauczycieli, naukę oraz drogi, trzymanie na smyczy pozostałych wydatków. To nie było łatwe, bo w przyszłym roku maleją stawki podatkowe PIT (do 18 i 32 proc.) i utrzymana jest ulga prorodzinna.

Mimo to budżet jest pewną niewiadomą. To dobry budżet na zwykłe czasy, a mamy kryzys. Resort będzie musiał zmniejszyć prognozę wzrostu PKB, bo na 4,8 proc. nie ma szans (pesymiści mówią o 1,5 proc., bardziej prawdopodobny jest 3 proc.). Niższy wzrost oznacza mniejsze wpływy z podatków. Na szczęście rząd nie zamierza ulec podszeptom opozycji, by zwiększać deficyt. Woli pilnować czy wręcz ciąć wydatki.

Szczególnego znaczenia nabiera zapowiedź rządu o przyjęciu euro. Uwiarygodnia Polskę, mocniej związuje nas z Europą, a "odcina" od krajów z naszego regionu, które - jak Węgry - popadły w tarapaty. Bez względu na to, czy 2012 r. jest w naszym zasięgu, pierwszy raz rząd podał konkretną datę.

Wielką rzeczą jest determinacja rządu, by zlikwidować rozdawane jeszcze za PRL-u przywileje emerytalne. Są niesprawiedliwe - uprzywilejowują wybrane grupy. Sprawiają, że w Polsce wciąż wysokie są koszty pracy i opłaca się pracować na czarno. Zmuszają państwo, by z podatków dorzucało co roku 20 mld zł na wypłatę tych emerytur.

Rząd chce, by prawo do szybszego przejścia na emeryturę miały tylko osoby rzeczywiście pracujące w szkodliwych warunkach. To nie tylko korzystnie wpłynie na gospodarkę, ale da sporo oszczędności, które można będzie przeznaczyć na rozwój.

Rozczarowuje brak reformy emerytur rolniczych wypłacanych z KRUS. Bogaci rolnicy nadal będą płacić niskie składki. Platforma ustąpiła tu PSL-owi. W przyszłym roku podatnicy dopłacą do emerytur rolników 16 mld zł.

W podatkach koalicja zmieniła niewiele. Nowelizacje ordynacji podatkowej, ustawy o VAT czy akcyzie, mają charakter porządkujący. PO zasypała za to Sejm projektami ustaw z komisji Janusza Palikota czy tzw. pakietu Szejnfelda, które mają zdejmować z przedsiębiorców biurokratyczną mitręgę z przepisami. To krok w dobrym kierunku.

Bilans? Za budżet, euro i pomostówki - nawet 6. Za zbyt małą determinację w reformowaniu KRUS i emerytur mundurowych, upraszczaniu podatków i znoszeniu bzdurnych przepisów 2. W sumie 4 z małym plusem.

  • 1
  • 1
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':