http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Afganistan >  Polacy w Afganistanie

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Nasze nowe tajne służby ujawniły się w internecie

Agnieszka Kublik, Wojciech Czuchnowski
2008-03-28, ostatnia aktualizacja 2008-03-28 16:38

Oficerowie kontrwywiadu wojskowego wysyłali z Afganistanu swoje zdjęcia do portalu Nasza-Klasa

''To ja w turbanie i narzucie lokalsa'' - napisał w portalu Nasza-klasa Paweł G., oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Swoje zdjęcie z Afganistanu podpisane imieniem i nazwiskiem
umieścił w internecie, gdy pełnił tajną misję przy polskim kontyngencie. Podobnie zrobiło pięciu jego kolegów -w tym dowódca oddziału SKW
Fot. Nasza-klasa.pl
''To ja w turbanie i narzucie lokalsa'' - napisał w portalu Nasza-klasa Paweł...
Tomasz K.,dowódca oddziału SKW. Na portalu napisał,że zajmuje się ściemnianiem
Tomasz K.,dowódca oddziału SKW. Na portalu napisał,że zajmuje się ściemnianiem
Oficerowie SKW Jarosław B. i Paweł G.
Oficerowie SKW Jarosław B. i Paweł G.


Służba Kontrwywiadu Wojskowego zajmuje się ochroną kontrwywiadowczą polskich żołnierzy na misjach. To tajna praca. O tym, kto pracuje dla kontrwywiadu, nie wiedzą nawet niektórzy żołnierze kontyngentu, bo SKW ma m.in. kontaktować się z miejscową agenturą.

Zdjęcia sześciu oficerów SKW pokazujemy bez ich nazwisk i stopni. Zgodnie z ustawą o SKW te dane są szczególnie chronione. Oni sami nie zadbali o to - w trakcie trwania misji na portal Nasza-klasa wysyłali zdjęcia z bronią, w mundurach i w przebraniu. Występowali pod własnymi nazwiskami. Nie podawali wprawdzie, że służą w SKW - pisali, że są "oficerami WP". Ale nie ukrywali, że zdjęcia są robione w Afganistanie.

Nasza-klasa to miejsce, w którym można odszukać kolegów ze szkoły i pochwalić się przed nimi swoimi osiągnięciami. I tak zachowują się nasi kontrwywiadowcy. Niektóre fotografie opatrują radosnymi komentarzami. Paweł G. zdjęcie, na którym przebrany w turban pozuje na tle mapy Afganistanu, podpisał: "To ja w turbanie i narzucie lokalsa". Jarosław B. przy zdjęciu z kolegą pisze: "Załoga G. na misji. Komu w drogę, temu kopa". Dawni szkolni koledzy z uznaniem komentują: "Proszę bardzo! Hamerek [amerykański samochód terenowy Hummer] i malutki damski pistolecik na piersi". Przy zdjęciu oficera w przebraniu jest nawet wierszyk: "Siekiera, motyka, szklanka, Liban, znowu robisz za taliba". Kolejny kolega daje dobrą radę: "Trzymaj się i nie daj się brudasom".

Grupa, która zaprezentowała się na Naszej-klasie, wyjechała do Afganistanu w październiku, a wróciła w lutym. Wchodziła w skład dziesięcioosobowego oddziału SKW. Połowa z nich to b. żołnierze WSI, połowa - przyjęci do SKW oficerowie żandarmerii.

Według źródeł "Gazety" zarówno dowódca Tomasz K. (15 fotografii, także w mundurze i z bronią) i co najmniej trzech jego podwładnych to żołnierze wyznaczeni na misję w ostatniej chwili. Zastąpili czwórkę doświadczonych oficerów (dwaj mieli za sobą dwie zmiany w Iraku i Krzyże Zasługi za Dzielność).

Ale ówczesny szef SKW Antoni Macierewicz wytoczył im sprawy o wydanie certyfikatów dostępu do informacji niejawnych. Uznał, że wydali te certyfikaty niewłaściwym osobom, np. takim, które kończyły szkoły w ZSRR.

Takich przypadków Macierewicz znalazł 300 - prokuratura teraz kolejno umarza te doniesienia.



- Oficerowi ze stażem w służbach w ogóle nie przyszłoby do głowy publikowanie swoich zdjęć. Mamy we krwi, że musimy pozostawać w cieniu. Jeżeli ktoś robi zdjęcie grupie żołnierzy, zawsze chowamy się przed obiektywem, tym bardziej że ludzie służb bardzo często są celem dla terrorystów - mówi oficer b. WSI, uczestnik misji od połowy lat 90.

- Oficer, który w ten sposób się odsłania, stwarza zagrożenie dla siebie, żołnierzy, rodziny, wreszcie pozbawia sensu swą pracę, bo jej istotą jest tajność - tłumaczy ostatni szef WSI gen. Marek Dukaczewski.- Nie wyobrażam sobie tajnej operacji w wykonaniu ludzi, których twarze i nazwiska można znaleźć w internecie - mówi.

- Myślałem, że już nie zdarzy się nic, co pogłębi obraz chaosu panującego w SKW po panu Macierewiczu. Widzę, że się myliłem i nawet dobór żołnierzy na misje był niewłaściwy, jeśli pojechali tam ludzie robiący tak nieodpowiedzialne i głupie rzeczy - mówi Paweł Graś (PO), który w rządzie Tuska odpowiadał za koordynację służb specjalnych i był w radzie fundacji GROM.

Na informacje o internetowej prezentacji oficerów SKW dosyć wstrzemięźliwie zareagowało MON. Ale kiedy zadaliśmy pytania w tej sprawie, urzędnicy zaczęli przeszukiwać Naszą-klasę.- Na podstawie tych zdjęć osoby z zewnątrz nie mogą zaszeregować tych żołnierzy jako oficerów SKW - przekonuje rzecznik MON Robert Rochowicz.

Na razie oficerów czeka tylko "wytyk dyscyplinarny", czyli pouczenie przełożonych.

Szef SKW płk Janusz Nosek kazał im też usunąć ich zdjęcia z portalu i zakazał wieszać nowe.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów