http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama za radykalną reformą szkół

Marcin Bosacki, Waszyngton
2010-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 17:23

Barack Obama poparł wyrzucenie z pracy wszystkich nauczycieli z beznadziejnej szkoły w stanie Rhode Island. W odpowiedzi szef związku nauczycieli wypalił, że prezydent "zbiera punkty polityczne" i "jest oderwany od rzeczywistości".

Uczennica pociesza matematyka Jorge Torresa (z prawej), który znalazł się na liście zwolnionych w Central Falls High School
Fot. Butch Adams ASSOCIATED PRESS
Uczennica pociesza matematyka Jorge Torresa (z prawej), który znalazł się na...
Tydzień temu władze szkolne stanu Rhode Island, by poprawić wyniki w jednym z najgorszych liceów w mieście Central Falls, wyrzuciły wszystkich jego pracowników: dyrektora, trójkę zastępców, 74 nauczycieli i 15 pracowników wspomagających, np. psychologów. Mimo protestów związków zawodowych oraz części uczniów w przerwie letniej większość będzie musiała szukać sobie nowej pracy, przyjąć na nowo będzie można mniej niż 50 proc.

To początek realizacji reformy szkół Arne Duncana, sekretarza edukacji rządu Obamy. Rok temu nakazał on stanom wytypowanie 5 proc. najgorszych, notorycznie oblewających testy szkół. Dostaną one dodatkowe fundusze od państwa, jeśli zostaną radykalnie zreformowane na jeden z czterech sposobów.

Pierwsze dwa przetestowano właśnie w Central Falls, gdzie szkoły nie kończyła ponad połowa uczniów, a wyniki testów były dramatycznie słabe. Nauczycieli próbowano nakłonić do osiągania lepszych wyników przez dodatkowe zajęcia z uczniami - odmówili, bo nie zgodzili się, by płacić im tylko 30 dol. za dodatkową godzinę. Sięgnięto więc po drugi scenariusz: całkowitą wymianę personelu szkoły. Dwa pozostałe to zamknięcie szkoły i wysłanie dzieci do innych placówek albo prywatyzacja.

W poniedziałek prezydent poparł władze stanu i swego ministra: - Ta szkoła miała chroniczne kłopoty. Testy z matematyki zdawało tylko 7 proc. uczniów ostatnich klas. 7 proc.!!! - mówił prezydent. - Jeśli szkoła rok po roku zawodzi uczniów i nie ma żadnej poprawy, to musi nadejść rozliczenie!

W odpowiedzi szefowa związku nauczycieli Randi Weingarten nie zostawiła na Obamie suchej nitki, mówiąc, że "głęboko ją rozczarował", "skupia się na niepełnych informacjach", "jest oderwany od rzeczywistości" i "ignoruje wysiłki nauczycieli". - Wiemy, że ludzie w Waszyngtonie lubią zbierać punkty polityczne, wytykając palcami nauczycieli, zamiast dać im narzędzia do osiągania sukcesów - oświadczyła Weingarten. Otwarty spór między nią a Obamą jest tym ciekawszy, że związek nauczycieli mocno w kampanii wyborczej dwa lata temu popierał obecnego prezydenta.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':