Dominik Uhlig: Pan prezydent pytany w Dublinie o rozwiązanie problemu Rospudy odpowiedział, że wciąż się nad tym zastanawia, i że przeciwnicy budowy są nawet w Kancelarii Prezydenta. Jako przykład wymienił nazwisko Pani Prezydentowej.
Maria Kaczyńska: Mam na ten temat jednoznaczną opinię. Jestem całym sercem za zachowaniem Doliny Rospudy w nienaruszonym stanie. Dolina ta jest zjawiskowo piękna i podziwiana przez wszystkich, którzy mieli okazję ją widzieć. Nie możemy okazać się barbarzyńcami. Obwodnicę można przecież zbudować, omijając to niezwykłe miejsce. Nie wierzę, żeby bez ostatecznych decyzji jutro ruszyły buldożery.
Podobnie mówił już w lipcu ub.r. Pan prezydent: że ekolodzy w tej sprawie działają rozsądnie, i że należałoby wykonać uskok omijający dolinę.
- Zgadzam się z prezydentem, ekologami i wszystkimi, którzy myślą podobnie. Należy zrobić wszystko, aby nie zniszczyć Doliny. Nie wierzę w to, że po wybudowaniu drogi możliwe będzie przywrócenie pierwotnego piękna tego miejsca. Tej symfonii natury nie odtworzy człowiek.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę opinię mieszkańców Augustowa, którzy nie chcą, żeby tiry jeździły pod ich oknami.
- Wiem, że mieszkańcom Augustowa bardzo zależy na nowej drodze. Ale przecież gotowe jest dobre alternatywne rozwiązanie. Można zbudować tę obwodnicę parę kilometrów dalej i nie sądzę, aby to bardzo opóźniło tę inwestycję. Wiele miast, w tym Suwałki na przykład sprzeciwiają się przebiegowi drogi przez dolinę - w grę wchodzą interesy różnych miejscowości. A my mamy tylko jedną Dolinę Rospudy, która jest naszym przyrodniczym skarbem.
Pan prezydent wciąż podziela Pani opinię?
- Od początku uważał, że nie należy niszczyć tego, co jest piękne. To tak, jakbyśmy z korony wyłuskali sobie perłę.
A jak reszta rodziny?
- Podobnie jak większość osób, z którymi rozmawiałam, córka też jest za zachowaniem Rospudy. Właściwie nikt nie mówi, że droga powinna przeciąć tę dolinę. Przecież to tyle pięknych i cennych przyrodniczo miejsc, drzew, ptaków, zwierząt, które straciłyby swoje miejsca, nory, gniazda... Miejsc, które są również niezwykle potrzebne ludziom.
Unijny komisarz ds. środowiska wezwał Polskę o wstrzymanie prac nad obwodnicą. Jak Pani ocenia tę decyzję?
- Nie jestem politykiem, mogę mieć tylko osobiste zdanie. Na Zachodzie zdobyli już w tych sprawach doświadczenie - nieraz już coś u siebie zniszczyli, teraz starają się to z wielkim wysiłkiem naprawić. Ale to już nie wróci, raz zniszczonej natury człowiek nie naprawi.
Pan premier Jarosław Kaczyński też się waha, ale obawia się, że wstrzymanie tej inwestycji może zahamować program budowy autostrad. Czy ma rację?
- Nie chcę odpowiadać na to pytanie, nie znam się na tym. Mówię tylko, co sama bym w tej sprawie zrobiła. Mówiłam już wcześniej, że w tej sprawie możliwe jest inne rozwiązanie, że nie musimy dokonywać wyboru pomiędzy interesem i bezpieczeństwem ludzi a unikatową przyrodą.
Rozumie Pani ludzi, którzy przypinają się do drzew w Dolinie Rospudy?
- To osoby, które chcą chronić przyrodę i działają z wielką determinacją. W pewnym sensie je rozumiem. Jeśli się w coś wierzy i o coś walczy - robi się to na różne sposoby.
Nosi Pani zieloną wstążeczkę?
- Słyszałam, że ludzie noszą. Ale nie miałam jeszcze okazji widzieć nikogo z taką wstążeczką - sporo wyjeżdżamy. A pan nosi?
Oczywiście
- To proszę mi przysłać wstążeczkę, też sobie przyczepię.
Źródło: Gazeta Wyborcza