Do redaktorów Tomasza Głogowskiego i Marcina Pietraszewskiego z Katowic: - Z zainteresowaniem przeczytałem dziś wasze hipotezy dotyczące tragedii w kopalni Wujek-Śląsk
"Czy ktoś tu zawinił". W tragedii zginął Janusz Cebula, mój bliski przyjaciel, wspaniały, cudowny, życzliwy człowiek. Zginął, bo ktoś wysłał go w miejsce z którego mógł już nie wrócić. Nie widziałem go od dwóch lat (jestem za granicą od pięciu) i już nie zobaczę.
Kiedy czytałem o stężeniach metanu przypomniało mi, że mój tragicznie zmarły przyjaciel, jeszcze przed połączeniem kopalń "Wujek" ze "Śląskiem" był kierownikiem wentylacji w "Śląsku". Jeśli nic się nie zmieniło, to był nim nadal.
Czy ktoś wysłał go do tego wyrobiska, bo stężenia metanu były przekroczone? Czy jego obecność miała coś wspólnego z obecnością na miejscu wybuchu ratowników górniczych i domniemanym "cichym" wietrzeniem ściany? Czy Janusz zginął dlatego, że dla kierownictwa kopalni rachunek ekonomiczny okazał się ważniejszy od rachunku sumienia?
To są pytania, które należy zadać osobom za tragedię odpowiedzialnym.
Myślę, że zarówno opinia społeczna, jak i rodziny ofiar mają prawo do całej prawdy o tej katastrofie. Proszę was żebyście nie zostawiali tego tematu.