Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Konsumencie! Nie idź do sklepu w niedzielę Pamiętam czasy kiedy w powiatowym mieście był czynny do południa jeden sklep spożywczy i nikt z głodu nie umarł. Nie było mleka z przedłużonym terminem ważności, więc żeby je kupić albo wstawało się rano albo kupowało więcej w sobotę. W tym samym mieście obecnie czynnych jest ze 20 sklepów PSS, kilka mniejszych sieci i 5 marketów.
W artykule piszecie, że te kobiety po czterdziestce o niskich kwalifikacjach stracą pracę przez to, że ograniczy się godziny otwarcia sklepów, ale czy naprawdę myślicie o nich, czy raczej o tych którzy lubią wydawanie pieniędzy.
Kiedyś moja znajoma powiedziała, że lubi po obiedzie w niedzielę ładnie się ubrać i przejść się pooglądać, co w sklepach, choć nawet portfela nie bierze ze sobą, bo dzieci już wyprowadziły się z domu i jej nudno samej. Zapytałam, czy gdyby ona pracowała w sklepie lubiłaby niedziele w pracy i takich klientów - zauważyłam, że zmieszała się.
Z powodu zamkniętych sklepów domownicy nie muszą spędzać czasu na kłótniach, w wielu rodzinach sprzeczki wynikają raczej z tego powodu, że towar w sklepie jest dostępny fizycznie, ale finansowo już nie. Od kilku lat nie byłam w niedzielę na zakupach i wcale nie jestem nieszczęśliwa z tego powodu, a swojej 5-letniej córeczce tłumaczę, że dzięki temu mamusie Mateusza, Tani i innych dzieci, które zna z przedszkola, mogą być ze swoimi pociechami, bo część sklepów, gdzie obroty były niewielkie, są już w niedzielę nieczynne.
Drodzy świadomi konsumenci! Od tego czy pójdziesz w niedzielę zależy jaki jest ten dzień dla rodzin, których mama jest sprzedawcą!
Henryka L. Zmowa kościoła Mam wolny zawód, który oznacza, że często pracuję w niedziele - występuję, robię próby - choć wołałabym posprzątać w domu, albo wyjść z mamą na spacer. I nie mogę mieć do nikogo pretensji - "ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś" jak głosi słynny cytat.
Jak ktoś chce iść tego dnia na koncert czy do kina - ktoś musi wystąpić, zorganizować to, sprzedać bilet. Czy w niedziele wyłącza się prąd? Przestaje działać ogrzewanie? Woda z kranu nie leci? Autobusy i metro nie jeżdżą?
Mnóstwo ludzi pracuje w niedziele, nie tylko w sektorze handlu. Ale za to mają inny dzień w tygodniu wolny. Upieranie się, że właśnie niedziela ma być dniem "dla rodziny" niestety pachnie mi zmową kościoła, który za wszelką cenę stara się ludzi nakłonić do wartości. Ale przymusem się tego nie da zrobić.
Poza tym - na zakupy chodzi sporo ludzi nie mających rodzin, w handlu też nie pracują same matki dzieciom. Po co wmawiać ludziom, że wszyscy mają rodziny,
domy? Obawiam się, że część polityków, będąc osobami wierzącymi, nie potrafi zauważyć najprostszych mechanizmów - że Kościół wtrąca się w życie Polaków, choć nie wszyscy są katolikami i pod zapewnieniami o bezwyznaniowości naszego państwa próbuje przemycić swoją propagandę, nie licząc się ani z ekonomią ani z wyborem obywateli.
To ich i tylko ich należałoby spytać, co sądzą o handlu w niedziele, czy rzeczywiście brakuje im czasu dla rodziny i czy czują, że rodzina im się rozpada przez niedzielne zakupy. A nie imaginować sobie jakiś nierealny wzorzec szczęśliwej rodzinki na spacerze po kościółku i obiadku.
Theorema Wolne bez sklepów... i telewizji A jaki wybór ma kobieta czy mężczyzna, który właśnie w niedzielę musi iść do pracy w telewizji, albo
radiu, czasem na 10 godzin. Tylko po to abyście mogli oglądać swoje durne seriale i wiadomości, tudzież filmy, siedząc w fotelach? My też mamy rodziny i chcemy mieć wolną niedzielę. Jak wy przeżyjecie bez telewizji, to my z pewnością bez sklepów.
R.B. Podwójnie płacić Są zawody, na które decydując się, liczyć się trzeba z pracą w piątki, świątki i niedziele. Ale handlowiec jeszcze kilka lat temu do takich nie należał, prawda? I w bardziej cywilizowanych krajach nie należy. Praca w niedzielę powinna być podwójnie płatna albo - do wyboru - za niedzielę dwa dni wolnego. I solić pracodawcom takie kary za nieprzestrzeganie, żeby im się nie opłaciło rolować pracowników.
T.T. Pracy w handlu się nie wybiera! To zło konieczne Jak czytam te wszystkie bzdury o tym, że pracę w handlu się wybiera, to aż mnie nosi. Kiedyś nie pracowałam w niedzielę, tylko do soboty i jakoś zawsze dałam radę zrobić zakupy przed niedzielą. Nie rozumiem więc ludzi, którzy muszą iść robić to w niedzielę. Teraz straciłam pracę, wylądowałam w handlu. Za dwa tygodnie będę miała pełne wyższe wykształcenie, ale nie uważam, że był to mój wybór.
Jeśli ktoś twierdzi, że to wybór praca w handlu czy zasiłek, to jest idiotą i nie ma pojęcia co tzn. żyć z zasiłku dla bezrobotnych. Poza tym człowiek zostający lekarzem, strażakiem, energetykiem, piekarzem najczęściej kończy szkołę w kierunku wybranego zawodu. Ludzie pracujący w handlu czyli kasjerzy, sprzedawcy, doradcy klienta z reguły nie mają żadnej szkoły w tym kierunku, a wręcz przeciwnie, w zupełnie innym. I niech mi teraz ktoś powie, że to był ich wybór.
Stella