http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z tą uczelnią było coś nie tak

Listy czytelników
2009-07-30, ostatnia aktualizacja 2009-07-30 17:02
Punkt rekrutacyjny łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Człuchowie
Punkt rekrutacyjny łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Człuchowie
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta

Zajęcia na żenującym poziomie, fikcyjne wpisy w indeksie, czułam, że z uczelnią jest coś nie tak. I co teraz zrobić, jak odzyskać pieniądze? - to głosy zdruzgotanych studentów AHE. Wtórują im opinie kadry: Ta szkoła źle świadczy o naszym systemie szkolnictwa wyższego.

Przeczytaj artykuł Największa lipna uczelnia w Polsce

Przeczytaj inne listy: Hucpa, bezczelność i żerowanie na państwowych uczelniach; Ta uczelnia jest chora
Przeczytaj listy w obronie uczelni


A co Ty o tym sądzisz? Może byłeś lub jesteś studentem, wykładowcą tej uczelni? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Maszynka do zarabiania pieniędzy

Jestem pracownikiem UŁ. Przychodzą do nas na studia magisterskie osoby po tej szkole, ich poziom wiedzy jest zerowy. Nie posiadają nawet wiadomości, które nasi studenci opanowują w 1 semestrze I roku studiów licencjackich. Cytat jednego ze "studentów" AHE składających podanie na USM na UŁ: "Czy tu trzeba się uczyć? Bo tamta uczelnia to była taka szkółka niedzielna"?

Obecny Rektor był w poprzedniej kadencji prorektorem UŁ do spraw ekonomicznych, i uważam, że piastowanie takiego stanowiska w takiej szkole przez byłego prorektora UŁ, to jest naruszenie etyki zawodowej. Swoją drogą osoba z takim doświadczeniem doskonale orientuje się w przepisach i zasadach funkcjonowania wyższej uczelni, tak więc świadomie naruszała przepisy, tolerując takie funkcjonowanie Akademii.

Przypuszczam, że większość jej "kadry naukowej" posiada etat na państwowych uczelniach, a więc dorobek naukowy, o którym mówi rektor Nowakowski, jest tak naprawdę dorobkiem uczelni państwowych, to z pieniędzy ministerstwa finansowane są wszelkie badania naukowe, literatura, uczestnictwo w konferencjach naukowych itd, które przyczyniają się do rozwoju nauki polskiej.

Jeśli mamy dbać o poziom a przede wszystkim jakość kształcenia studentów, to takie "uczelnie" dawno powinny zniknąć. A.D.

Szkoła powinna być zlikwidowana

Dziękuję za przedstawienie niezwykle istotnej sprawy dotyczącej szkolnictwa wyższego w artykule "Największa lipna uczelnia w Polsce (GW z 30 lipca 2009 r.).

Jestem ogromnie zdziwiony, a przede wszystkim zbulwersowany funkcjonowaniem Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, która od wielu lat, a przynajmniej od 2003 roku, jak to wynika z artykułów ukazujących się w prasie, prowadzi działalność nielegalną, i to w sposób rażący. Ta szkoła źle świadczy o całym systemie naszego szkolnictwa wyższego. Dla dobra systemu, a także dla dobra studentów powinna zostać natychmiast zlikwidowana. Taką możliwość daje ministrowi ustawa. Po to w 2001 roku zostały wprowadzone zmiany do ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, aby skutecznie przeciwdziałać takim patologiom.

Ponadto uważam, że osoby odpowiadające za ten stan rzeczy ze strony AHE, w tym rektor i pozostałe władze, a także nauczyciele fikcyjnie realizujący swoje obowiązki, powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności indywidualnej przez komisję dyscyplinarną, za działania niezgodne z etyką nauczyciela akademickiego. I to w trybie natychmiastowym! Prof. dr hab. inż. Edmund Wittbrodt, senator Rzeczypospolitej Polskiej, minister Edukacji Narodowej w l. 2000-01

Jestem zdruzgotana

We wrześniu miałam bronić pracę mgr z filologii angielskiej w oddziale w Opolu. Od dawna miałam wrażenie, że z uczelnią jest coś nie tak. Jeden doktor prowadził wszystkie (sic!) zajęcia na I roku studiów magisterskich z zakresu translatoryki, chociaż jak sam się przyznał, tłumaczeniami zajmował się tylko przez trzy miesiące. Zajęcia były prowadzone na żenującym poziomie, w dodatku w języku polskim.

Część z nich nie odbywała się w ogóle. W indeksach pojawiały się fikcyjne przedmioty, których nigdy nie mieliśmy. Seminaria to fikcja - na I. roku nie było ich wcale, a na II. odbywały się kosztem innych zajęć. Po wytknięciu niekompetencji wykładowcy miałam do czynienia z panią rektor z Łodzi, zrobiła się wielka awantura, w wyniku której o mały włos nie wyrzucono mnie z seminarium.

Dziś, po artykule, próbowałam dodzwonić się do "sekretariatu" w Opolu - nikt nie odbiera. Telefon ma również wyłączony promotor. Co z naszymi pieniędzmi (łącznie 7,2 tys. zł) oraz straconymi dwoma latami nauki? Po wrześniowej obronie chciałam zdać egzamin na tłumacza przysięgłego. Teraz już raczej mi to "nie grozi". Katarzyna S.

Dlaczego to tak długo trwa?

Jak to możliwe, że tak przenikliwe "badania" i śledzenie portali Nasza-klasa, zajęło Ministerstwu, aż tak dużo czasu! Skoro są tak wnikliwi i drobiazgowi, to dlaczego nie mieli wcześniej przesłanek i wątpliwości co do uczelni i jej legalności? Jakoś to wszystko jest dziwne i wręcz nieprawdopodobne. Gdzie ministerstwo, prokuratura byli rok, dwa lata temu?! Przecież AHE nie istnieje od wczoraj. Może ktoś miał interes w tym, abyśmy wpłacali pieniążki za czesne?! Agnieszka

Co robić?

Studiuję na tej uczelni na studiach II stopnia w Białymstoku. Chcę zapytać, co mamy robić? Jak odzyskać pieniądze? Joanna

Jestem załamana

Studiuję w Szczecinie. Jestem na drugim roku pedagogiki terapeutycznej z rehabilitacją ruchową. Został mi rok do zrobienia tytułu licencjata. Już rok temu dochodziły do mnie głosy, że uczelnia działa nielegalnie, lecz postanowiłam poczekać do ukończenia trzyletnich studiów licencjackich i magisterskie zrobić już gdzie indziej. Po przeczytaniu reportażu w tvn24.pl i w "Gazecie Wyborczej" jestem załamana. Chętnie już dzisiaj rozwiązałabym umowę, ale mam problem. W Szczecinie ani w całym województwie żadna inna uczelnia nie zajmuje się kształceniem studentów na kierunku pedagogiki terapeutycznej.

W wypadku rozwiązania umowy w środku roku akademickiego uczelnia życzy sobie zapłaty odszkodowania, gdy powód rozwiązania umowy jest bezpodstawny (a nielegalne działanie uczelni może być dla władz uczelni bezpodstawny). Opłata to 20 proc. czesnego za każdy miesiąc.

Poza tym studenci z mojego roku w lipcu mieli mieć możliwość wybrania promotora, ale jak na razie uczelnia milczy na ten temat. Taka sama sytuacja jest z tematami pracy licencjackiej. Na moim kierunku 70 proc. studentów to masażyści. Bylibyśmy zainteresowani pisaniem pracy licencjackiej właśnie na temat masażu, rehabilitacji bądź temat pokrewny, lecz uczelnia nam to uniemożliwia, ponieważ nie ma wykładowcy z tytułem doktora, który mógłby nas poprowadzić. Paulina Z.

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



  • 41 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':