Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Artykuł
"Pociąg do oszczędności" o rządowym pomyśle zniesienia ulg komunikacyjnych dla "bogatych studentów" wywołał lawinę listów.
Podczas ciągłych alarmów o rozjeżdżaniu trawników i braku miejsc parkingowych, przeciętny student w mym rodzinnym mieście - Łodzi jest zdania, że uczelnia powinna mu zapewnić wielopoziomowy, najlepiej darmowy parking. Nic nie robi się, by nauczyć rodaków korzystania z transportu zbiorowego. Rower, autobus i kolej kojarzą nam się z wysiłkiem i niebezpieczeństwem. Gdy proponuję w towarzystwie by odcinek pokonać na pieszo, ludzie pukają się w głowę.
Ten wysiłek, który codziennie możemy sobie zafundować to w efekcie samo zdrowie. W tramwaju czy pociągu każdy ma czas dla siebie, na krzyżówki, sudoku, widoki za oknem... To jest ważne dla naszego samopoczucia. Po drodze na przystanek, a tym bardziej na rowerze pracują mięśnie - poprawiamy zatem swoją kondycję, na koniec zaś dbamy o środowisko.
Każdy to słyszał: mobilność jest kluczowa dla gospodarki. Ludzie nie bojący się używać taniej i sprawnej komunikacji zbiorowej łatwiej znajdą wymarzoną pracę. Tacy ludzie nie boją się przeprowadzić, bo wiedzą, że do mamy i taty zawsze mogą zajrzeć na
obiad, a dojazd do pracy 50 czy 100 km wcale nie jest taki straszny.
Tego od lat uczy swoich obywateli Belgia, zniżki na kolej oferując nie tylko młodzieży i studentom, również często podróżującym dorosłym, rodzinom na wycieczki i zakupy w weekendy. Uczy ich tego oferując premie rowerzystom, zachęcając do złomowania samochodów. Odpowiedzialność za cyrkulację pracowników ponoszą firmy, studentów - uczelnie, kampusy i miasta oraz rząd.
Wynajem przyzwoitego nowiutkiego roweru na rok kosztuje w ośrodku akademickim w Gandawie 30 euro na rok - to niedużo, a można nawet taniej. Rower ma bagażnik, student powiesi na nim torby i pojedzie na zakupy.
Moja
szkoła nie zapewnia dla studenta nawet ćwierć miejsca parkingowego. Pewne jest natomiast, że parkowanie na ulicy kosztuje kilka euro za godzinę, a ci co nie zapłacą niechybnie poniosą koszt mandatu w wysokości do kilkuset euro. Parking dla rowerów jest duży, wygodny i bezpieczny. Student zawsze znajdzie tam miejsce na swój bicykl, choć rowerów jest pełno.
Pracownik belgijskiej firmy, który zrezygnuje z samochodu dostanie zwrot kosztu miesięcznego biletu kolejowego - gwarantuje mu to prawo. Jeśli zdecyduje się na rower, może liczyć na korzyści rzędu 800 euro rocznie. Za te pieniądze kupi dobry rower z oświetleniem i ciężką kłódkę do niego.
W publicznej debacie na temat wprowadzenia zakazu korzystania z iPoda na rowerze bierze się pod uwagę również to, czy zakaz nie przyczyni się do zmniejszenia ilości chętnych do pedałowania. Władze są na tym punkcie czułe.
W Polsce dużo do zrobienia jest na każdym z pól. Infrastruktura i jakość usług transportowych pozostawia dużo do życzenia. Zachęt do korzystania z transportu masowego i rowerów też nie widać, zarówno finansowych jak i marketingowych. Świadomość ekologiczna jest niska. Pieniądze, które rząd zaoszczędzi na zniżce, uczelnie zmarnują na sprawdzanie statusu majątkowego studentów. Zaprzęgnięte zostaną też księgowości firm i urzędy skarbowe. Nie tędy droga.