http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zabijanie kury znoszącej złote jaja - list

Pawel Tuliński*
2009-07-20, ostatnia aktualizacja 2009-07-20 16:10

Z powodu mentalności wielu naukowców, która jest reliktem poprzedniego systemu politycznego w Polsce, historia prof. Karpińskiego nie jest odosobniona. Sam dwa lata temu postanowiłem poszukać miejsca na polu nauki w innym kraju.

W "Gazecie" z 15 lipca 2009 ukazał się wywiad z prof. Stanisławem Karpińskim "Profesor bez namaszczenia" oraz prośba o opinie, czy bohater wywiadu słusznie krytykuje polskie uczelnie i pracowników naukowych w naszym kraju.

Chciałbym zabrać głos w tej sprawie, gdyż problemy nauki wyższej w naszym kraju już były kilkakrotnie poruszanie na łamach "Gazety Wyborczej". Sam jestem przedstawicielem środowiska naukowego. Jako student, a potem początkujący doktorant sam spotykałem się z przeciwnościami losu, problemami finansowymi, etc. Przypadek prof. Karpińskiego jest mi o tyle bliski, gdyż sam reprezentuję nauki biologiczne.

Ze względu na mentalność wielu naukowców, które niejako są reliktami poprzedniego systemu politycznego w Polsce, historia Profesora nie jest w niczym odosobniona. Prawie dwa lata temu postanowiłem odejść z pola nauki w Polsce i poszukać miejsca w innym kraju.

Jako młody naukowiec spotykałem się z przeciwnościami ze strony uczelni, nie ze względu na wyniki w nauce, ale ze względu na brak tzw. "pleców". Jako student na indywidualnym toku nauczana, który jednocześnie robił dwa lata studiów w rok z wysoką średnią, miałem wstrzymane stypendium naukowe. Jak podejrzewam, wynikało to z niechęci dziekana, który uważał, że zabieram pieniądze dla studentów jego instytutu. Jednocześnie, nie otrzymałem zgody dziekana na roczny pobyt i studia na innej uczelni w ramach programu MOST, musiałem interweniować w pionie rektoratu uczelni. Nie mówiąc o opublikowaniu moich badań z pracy magisterskiej bez mojego nazwiska.

Zostałem doktorantem na jednej z najlepszych uczelni w Polsce, a tu problemy okazywały się podobne, łącznie z wykorzystywaniem nas - doktorantów jako taniej siły roboczej. Na wielu uczelniach i wydziałach jest normą traktowanie tak studentów. Stypendia naukowe na wielu wydziałach nie osiągają nawet 1000 złotych, z jednoczesnym zakazem podjęcia dodatkowej pracy. Znane są mi przypadki stypendiów w wysokości 450 zł. Ponadto, co jest wymogiem regulaminowym, godziny dydaktyczne ze studentami często są zwielokrotniane. W moim przypadku po wypracowaniu ponad 200 godzin w semestrze (w regulaminie było określona liczba godzin w wysokości chyba 150 na 4 lata) okazało się, że do rozliczenia wpisane zostało mi jedynie 30, a reszta powędrowała na zamożnych panów profesorów i doktorów z mojego zakładu. Bez prawa odwołania, czy też wypłaty nadgodzin. Spotkałem się też z "prośbą służbową" o oddanie wyników innej osobie, bo brakuje mu do doktoratu, czy nawet "prośbą" o zrobienie komuś doktoratu. Po sprzeciwie na ten proceder, miałem wstrzymane środki na badania naukowe.

W Polsce naukę tworzą układy. Jako osoba nie pochodząca ze środowiska biologów, byłem na spalonej pozycji. Nie pomogły wyniki w nauce, udział w kilku konferencjach naukowych, kilka artykułów w prasie naukowej, jak również poproszenie mnie o napisanie pracy przeglądowej.

Te i inne powody zmusiły mnie do poszukiwań miejsca na innej uczelni poza granicami kraju. Nawet po doktoracie, nie widzę możliwości powrotu do kraju jako naukowiec.

Na Zachodzie, po pierwsze, liczy się dorobek naukowy, a nie znajomości. Aczkolwiek zawsze znajomości są pomocne.

Historia prof. Karpińskiego jest szokująca. Jako znany naukowiec, z dorobkiem naukowym większym, niż niejednego profesora w Polsce, na problem ze znalezieniem godziwej pracy na uczelni. Szczególnie, że autorytet takiej osoby ciągnie za sobą, większą wymianę naukową jednostki naukowej, większy prestiż na polu międzynarodowym, jak również większe pieniądze i granty z innych krajów, jest po prostu blokowany. To jak zabijanie kury znoszącej złote jaja.

Czy zgadzam się ze zdaniem Pana Profesora? Tak. Wiem dobrze, że obecna sytuacja finansowo-naukowa na polskich uczelniach nie jest ciekawa dla młodych ludzi. Polscy naukowcy są cenieni na Zachodzie, a Polska nie gwarantuje żadnych ciekawych ofert powracającym do kraju. Jak pokazuje przykład Profesora, po pracy za granicą można być traktowanym jako naukowiec drugiej kategorii.

*Pawel Tulinski, microbiologist, geneticist

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':