http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

4 czerwca to święto patriotyzmu małych cnót

Paweł W.
2009-06-02, ostatnia aktualizacja 2009-06-02 15:45

Andrzej Bursa pisał ongi, że ze wszystkich świętych katolickich, najbardziej lubi świętego Józefa: "Bo to nie był żaden masochista, ani inny zboczeniec, tylko fachowiec". Ja zaś - parafrazując Bursę - ze wszystkich rocznic jakie przyszło nam obchodzić - najbardziej lubię 4 czerwca. Bo to nie żadne święto przegranego powstania, krwi przelanej na darmo, czy akcji zbrojnej z serii: "Ze szwagrem na koń siędziem i jakoś to będzie".

4 czerwca to święto patriotyzmu małych cnót. Dla niepodległej Polski nikt już nie musiał ani ginąć, ani strzelać, ani siedzieć w więzieniu. Wystarczyło zagłosować. Wystarczyło dobrze wybrać. Tamten wybór określił życie całego mojego pokolenia - generacji ludzi urodzonych w 1989. Jesteśmy ludźmi wielkiej szansy. Nigdy wcześniej w całej historii naszego kraju nie było tak bezpiecznych granic, tak sprawnie - mimo wszystkich kryzysów - funkcjonującej gospodarki, tak stabilnej sytuacji wewnętrznej, tak dobrych układów z sąsiadami i tak wielu studentów.

20 lat wolnej Polski to jednocześnie najbardziej osobista historia mojego życia. Od podstawówki po studia, razem z wielkimi przyjaźniami, miłościami, uniesieniami i książkami. Pamiętam na przykład swoją pierwszą podróż zagraniczną. Pamiętam ją oniemieniem czterolatka, przed którym sklepowe drzwi same się otworzyły. Mam też w pamięci swoją maturę, a jeszcze wcześniej dzień, w którym pierwszy raz głosowałem. Pamiętam, że był to zimny październik, a myśmy z przyjaciółmi zaraz po oddaniu głosów pojechali nad jezioro się kąpać.

I wszystkie dyskusje światopoglądowe pamiętam, i wyprawy rowerowe o 4 nad ranem, i wszystkie książki Kuronia, które zmieniły spojrzenie na świat, i nawet polsko-niemiecki chór gospel, który nauczył mnie słuchać dobrej muzyki.

W te wakacje razem ze znajomymi ruszamy w podróż autostopem po południowych Niemczech. Zahaczymy też o Austrię, Węgry i Czechy. Nie musimy brać paszportu, a już tym bardziej ubiegać się o niego. Żaden celnik nie będzie nam bebeszył plecaków.

To wszystko dzięki - tej dacie - 4 czerwca. Jest co świętować.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':