http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

To była zła matura, bo zbyt łatwa?

Listy czytelników
2009-05-05, ostatnia aktualizacja 2009-05-05 17:48
Pierwszy dzień matur w Technikum Energetyczno-Elektrycznym
Pierwszy dzień matur w Technikum Energetyczno-Elektrycznym
Fot.Stanisław Rozpędzik / AG

Jaka powinna być matura? Trudna, bo to egzamin dojrzałości, czy raczej łatwa, bo wtedy łatwiej ocenić sprawiedliwe i porównywalnie? Jeśli musi być obowiązkowo z języka polskiego, to dlaczego nie z matematyki? Czytelnicy przysłali swoje opinie.

Chcieliśmy matury sprawiedliwej - jednakowo ocenianej w każdej szkole i sprawdzanej przez niezależnych nauczycieli, tak żeby na ocenę nie wpływało ich nastawienie do ucznia i różnice między szkołami. Jest jednak i cena. Nawet wypracowania z języka polskiego są oceniane według jednolitego schematu (popularnie zwanego kluczem), który podaje przykładowe właściwe odpowiedzi - napisała w komentarzu ''Nie straszmy dzieci kluczem'' Aleksandra Pezda.

Skandalem i psuciem "od góry" polskiej szkoły nazwali tegoroczną maturę z polskiego krakowscy poloniści. Według nich poziom egzaminu był żenująco łatwy - przeczytaj artykuł Olgi Szpunar "Matura była zbyt łatwa".



Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Kasia S.: Zbyt nowatorskie pytania

Jestem tegoroczną maturzystką, zdawałam poziom rozszerzony. O ile wypracowanie, w zależności od stopnia przygotowania, można było napisać lepiej bądź gorzej, to czytanie ze zrozumieniem było jednym wielkim nieporozumieniem. Pytania, zdaniem moim i moich znajomych ze szkoły i innych łódzkich liceów, były niejasno sformułowane i bardzo nowatorskie. Pytania zazwyczaj (w arkuszach Operonu, na próbnych maturach, w różnego rodzaju książkach, testach dawanych przez nauczycieli) dotyczyły głównie treści i konkretnych akapitów, a kilka dotyczyło języka i ogólnego zrozumienia. Tym razem było zupełnie odwrotnie. W dużej mierze skupiono się na języku. Sam tekst nie był zbyt trudny, ale sposób zadania pytań dawał zbyt wielkie pole do popisu, a jak wiadomo, trzeba się "wstrzelić" w klucz.

Bardzo chciałabym, aby niejasność pytań była wzięta pod uwagę przy sprawdzaniu matur. Kasia S.

H.H.: A do czego mi polski?

Matura z polskiego potrzebna jest do brylowania w towarzystwie? Jakim? Jeść mi to nie da. Z "talentów" mam już indeks na Politechnikę Wrocławską, do czego mi ten polski? Jeśli miałbym przez to nie zdać matury i mimo nieprzeciętnej wiedzy z matematyki i fizyki, nie mógłbym rozwijać się w interesującej mnie dziedzinie, to absurd. Podstawa powinna być obowiązkowa, bo wypada napisać język ojczysty, ok., więc dobrze, że jest coraz łatwiejszy. Kto chce się wykazać, niech wybiera rozszerzenie. Teraz i tak poziom podstawowy przepustki na żadną renomowaną uczelnie nie daje, podstawa jest po to, żeby zaliczyć, rozszerzenie, żeby pokazać, co się potrafi. hh

Antyświniopas: Gorzej to nie lepiej!

Literatura powstała w przeszłości jest częścią dorobku czegoś, co nazywamy narodem. Matura, zwana kiedyś egzaminem dojrzałości miała na celu stanowić cezurę pomiędzy tymi, którzy świadomi są swych korzeni, a także posiadają tak zwaną wiedzę ogólną, wystarczającą, aby podjąć studia, a tymi, którym na uzyskaniu takiej cezury nie zależy, lub, którzy osiągnąć i przekroczyć jej nie mogą. Dzisiaj świadectwo dojrzałości otrzymać mają osoby, które rozumieją co czytają. Pięknie. Podziwiam argumentację zwolenników dzisiejszej formy matury. Wierzyć, że gorzej to lepiej, to naprawdę wielka sztuka. antyświniopas

Janusz Skrzypecki: Problem nie w kluczu

Jestem ubiegłorocznym maturzystą i od kilku lat biernie uczestniczę w dyskusjach ludzi, którzy starają się ulepszyć system sprawdzania wiedzy, z jakim mają do czynienia licealiści. Momentami naprawdę jestem zdezorientowany i nie do końca przekonany, czy osoby, które będą podejmować decyzje dotyczące 400 tys. młodych ludzi mają jasny obraz sytuacji panującej w polskiej szkole.

Jeżeli komuś się wydaje, że w polskim liceum ogólnokształcącym, liceum profilowanym, technikum są dziesiątki tysięcy genialnych maturzystów, których krzywdzi się "krzywdzącym kluczem odpowiedzi" to jest w ogromnym błędzie. Wystarczy wysłuchać opinii młodych, którzy zmagają się z maturą. W większości żaden z nich nie ma pojęcia o treści lektur, które stanowią podstawę programową, nie mówiąc już o interpretowaniu tychże na wysokim poziomie abstrakcji.

Jeżeli "Dziennik" robi prowokację i oświadcza, że wybitne osobistości ze świata nauki i literatury z maturą sobie nie poradziły ze względu na model odpowiedzi, to na mojej twarzy pojawia się tylko ironiczny uśmiech. Nie sądzę bowiem, by którykolwiek ze zdających maturę mógł w aż tak niekonwencjonalny sposób przedstawić rozważania dotyczące zadanego tematu. Zapominamy że rocznie 250 najzdolniejszych młodych humanistów (finalistów Olimpiady Literatury i Języka Polskiego) jest z obowiązku pisania matury z języka polskiego zwolnionych.

Problem nie leży w kluczu. Problem leży w podejściu uczniów do lektur, do książki w ogóle. Podejścia tego nie zmieni zniesienie modelu odpowiedzi, zwielokrotni się jedynie poczucie niesprawiedliwości dziejowej u tych, których wynik będzie niski ze względu na "czynnik ludzki". Nie możemy wymagać od nikogo, by prace quasiliteracką oceniał obiektywnie. Jest to niemożliwe.

Kolejnym problemem i powodem dewaluacji matury jest forma ukształtowania systemu rekrutacji na studia. Nie sposób bowiem wymagać, by uczeń, który pragnie dostać się na studia politechniczne, w równym stopniu oddawał się lekturze Pana Tadeusza jak rozwiązywaniu zadań z matematyki. Znajomością Pana Tadeusza na chleb nie zarobi i nie sposób tych uczniów nie rozumieć. Dobrym rozwiązaniem jest system stosowany w klasach z Maturą Międzynarodową. Uniwersytety w Europie Zachodniej wymagają wysokiej ilości punktów zarówno z przedmiotów kierunkowych, jak również np. z języka ojczystego.

Obecnie studiuję na kierunku lekarskim, rok temu podszedłem do matury rozszerzonej z języka polskiego i nie uważam, by mój wynik był krzywdzący. Co więcej po porównaniu wyniku tego egzaminu z moimi rówieśnikami, okazywało się, ze wynik ten był wprost proporcjonalny do czasu poświęconego literaturze. Janusz Skrzypecki

Hip: Zamiast opinii o tegorocznej maturze

Ewolucja metod nauczania matematyki na przykładzie zadań egzaminacyjnych:

1962: Drwal sprzedał ciężarówkę tarcicy za sumę 100 dolarów. Wiedząc, że koszt produkcji drewna wynosił 4/5 jego ceny, oblicz zysk drwala.

  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':