Spacer po polu bitwy
10.07.2010
, aktualizacja: 14.07.2010 11:38
Kto jest kim na obrazie Jana Matejki?
Dowiedz się, jakie inne ważne, historyczne postacie zostały uwiecznione przez Jana Matejkę na słynnym obrazie "Bitwa pod Grunwaldem" - część 2 i część 3

Człowiek z toporkiem i z włócznią
Z prawej strony na von Jungingena nacierają dwie nieznane postaci (nr 7 i nr 8 ) - z ubioru i uzbrojenia historycy sztuki wnioskują, że mają one charakter symboliczny. Von Jungingen swoją lewą ręką odpiera dłoń mężczyzny w czerwonym - katowskim - kapturze, który za chwilę zada cios toporkiem (nr 7). Tuż obok na wielkiego mistrza uderza włócznią długowłosy blondyn z nagim torsem (nr 8). Kat nie miał prawa występować na polu bitwy, co zatem robi u Matejki? Zapewne wymierza sprawiedliwość za przestępcze działania - napaści i rabunki - jakich dopuszczali się Krzyżacy. Cios chce zadać śląskim toporkiem górniczym z XVI w. - więc chyba w imię krzywdzonego ludu.
Postać długowłosego blondyna z nagim torsem jest jeszcze bardziej kontrowersyjna ze względu na broń - cios zadaje włócznią św. Maurycego, która należy do polskich relikwii narodowych i według tradycji miała być darem cesarza Ottona III dla Bolesława Chrobrego podczas zjazdu gnieźnieńskiego w roku 1000 - na znak braterstwa władców chrześcijańskich. Absurd malarskiej wizji artysty powodował, że część historyków sztuki konsekwentnie pisała o "halabardzie", inni woleli traktować temat marginalnie. Najdalej wśród badaczy dzieł Matejki poszedł Jarosław Krawczyk - jego zdaniem należy pamiętać, że św. Maurycy w III w. n.e. był rzymskim dowódcą chrześcijańskiego Legionu Tebańskiego i poniósł ze swoimi żołnierzami męczeńską śmierć za to, że odmówili walki przeciwko wyznawcom Chrystusa. Św. Maurycy stał się patronem piechoty. Śmierć od włóczni jego imienia symbolizowałaby więc karę za wystąpienie chrześcijańskiego władcy Urlicha von Jungingena przeciwko chrześcijańskiemu królowi Władysławowi Jagielle.
Na prawo od wielkiego mistrza - tuż za jego plecami - Matejko namalował wielkiego szpitalnika Wernera von Tettingena (nr 5). Krzyżacki dostojnik unosi ręce, jakby chciał chronić wielkiego mistrza przed upadkiem. Za von Tettingenem widoczna jest postać chwytająca się w przerażeniu za głowę (nr 4.) - to zapewne inny brat zakonny. W całym państwie krzyżackim zakonna elita władzy liczyła w tym czasie 400, najwyżej 450 rycerzy. To właśnie oni mieli przywilej noszenia białego płaszcza z czarnym krzyżem. Według szacunków historyków w bitwie poległo 208, a nawet 211 braci zakonnych. Von Tettingen zhańbił się ucieczką z pola bitwy - po tym, co się stało, psychicznie nigdy nie doszedł do siebie.
Urlich walczący do upadłego
Wielu widzów dostrzega w twarzy wielkiego mistrza przedśmiertne przerażenie. Warto wiedzieć, że Urlich von Jungingen znany był z brawurowej odwagi - pod Grunwaldem kilkakrotnie prowadził do ataku ciężkozbrojną jazdę, mimo że liczył sobie już 50 lat. Był motorem twardej - nastawionej na konflikt militarny - polityki zakonu. Gdy w 1407 r. umierał wielki mistrz Konrad von Jungingen, przestrzegać miał współbraci, by na nowego przywódcę nie wybrali jego rodzonego brata Urlicha. Według "Kroniki gdańskiej" Konrad miał go wręcz nazwać głupcem. Urlich zrezygnował z ekspansji na obszarze Skandynawii, skupił się na kierunku wschodnim. Gdy Jagiełło odmówił neutralności w konflikcie krzyżaków ze Żmudzinami - wojska zakonne w 1409 r. uderzyły na ziemię dobrzyńską. Doszło do wielkiej wojny, której kulminacja miała miejsce pod Grunwaldem.
- Uważam, że to zaciekłość Urlicha doprowadziła do rzezi braci zakonnych - mówi prof. Marek Smoliński. - W tamtym czasie w walce starano się nie zabijać rycerzy, lecz ich schwytać żywych, co dawało sowity okup. A bracia zakonni pochodzili najczęściej ze znamienitych rodów niemieckich, również książęcych. Chodzi o to, że krzyżacki kodeks rycerski nie przewidywał możliwości ani ucieczki, ani poddania się na polu bitwy. Urlich do upadłego prowadził swoje chorągwie przeciw wrogowi. Walka była wyjątkowo krwawa.
Gryfici po stronie zakonu
W lewym górnym rogu - w dalekim tle - Matejko przedstawił końcowy bój o obóz krzyżacki pod wsią Stębark. Poniżej, na pierwszym planie, widoczne są trzy postaci. U dołu: pieszy młodzieniec z łukiem (nr 3) - być może giermek, anonimowy uczestnik bitwy, jak większość z tych, którzy pojawiają się na obrazie. Tuż nad głową młodzieńca z łukiem widnieje walczący po stronie Jagiełły rycerz z kopią - Jakub Skarbek z Góry (nr 1). Naciera on na Kazimierza V, księcia szczecińskiego z dynastii Gryfitów (nr 2), który stanął po stronie Krzyżaków. Kazimierz obrócony jest do widza plecami, zadaje cios mieczem z półobrotu - najłatwiej poznać go po wielkim pióropuszu z pawich piór. To ważna postać - pokazuje, że na bitwę pod Grunwaldem nie należy patrzeć według klucza narodowościowego, który był obcy ludziom średniowiecza. Wśród sojuszników Urlicha von Jungingena było wiele oddziałów, gdzie dominował język polski. Kazimierz V pod Ggrunwaldem wzięty został do niewoli. Po bitwie skorzystał z zaproszenia króla Władysława do udziału w uczcie triumfalnej. Miał wówczas ok. 30 lat. Z niewoli został wypuszczony w czerwcu 1411 r. Zmarł 24 lata później.
- Wszystko
- PŁATNE











