http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Szli do raju

Anna Gorczyca, Marek Kruczek, Rzeszów
2007-09-15, ostatnia aktualizacja 2007-09-17 09:39

Zmierzchało, gdy patrol bieszczadzkiej straży granicznej natrafił w lesie na przemokniętą i zziębniętą kobietę. Do piersi przyciska maleńkiego chłopca. Błaga o pomoc, gdzieś w górach zostawiła trzy córki.


Fot. Robert Kowalewski / AG
Gdzie zatrzymano Czeczenkę
Gdzie zatrzymano Czeczenkę
Kamisa, 36-letnia Czeczenka z Szali, pokazuje strażnikom paszport Federacji Rosyjskiej. Z dokumentu wynika, że ma trzy córki - Chawo (13 lat), Siedę (10 lat), Emmę (6 lat) - oraz syna Mahometa (2 lata).

Kamisa wygląda na wycieńczoną. Chaotycznie opowiada, że błąka się z dziećmi po lesie od czterech dni. Nie wie, skąd przyszła ani dokąd doszła. Pokazuje kierunek ręką.

Strażnicy wzywają karetkę, a sami biorą psy i wyruszają w góry. Jest czwartek godz. 19.00. Maszerują pięć kilometrów. Psy doprowadzają ich aż w rejon Wołkowego Berda (wysokość 1163 m.n.p.) na przecinkę w lesie, która jest pasem granicznym między Polską a Ukrainą. Tam pod liśćmi paproci leżą ciała dziewczynek.

Są przytulone do siebie, jakby zmarły we śnie, chroniąc się przed zimnem. Chociaż w Bieszczadach od wielu dni pada deszcz, a temperatura spadła do trzech stopni, dzieci są ubrane lekko, jak na letnią wycieczkę.

O godz. 1 w nocy goprowcy znoszą ciała do karawanów czekających u podnóża gór.

Kamisa jest już z synkiem w szpitalu w Ustrzykach Dolnych. Dyrektor Marek Kęska:- Byli wyziębieni, wygłodzeni, odwodnieni, w szoku.

Rozmawiamy z dyrektorem wczoraj po południu: - Wciąż nie mamy z pacjentką pełnego kontaktu. Jest jak porcelanowa lalka, nie reaguje na bodźce zewnętrzne. Wzięliśmy chłopca na kilka godzin na oddział pediatryczny. Potem odnieśliśmy matce, przy niej czuje się bezpieczniej.

Mówi prokurator z Leska Zygmunt Słabik: - Jeszcze nie daliśmy rady przesłuchać tej kobiety. Przyczynę śmierci jej dzieci poznamy w poniedziałek, jak zrobimy sekcję zwłok.

Prokurator nie chce zdradzić, jakie zarzuty postawi Czeczence. Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi do pięciu lat więzienia.

Kamisa miała ze sobą tylko jedną torbę. W niej przemoczone ubranie i pięć tysięcy koron słowackich (ok. 650 zł). Czy znaczy to, że szła na Słowację? Czeczeni przebijają się z Ukrainy przez Słowację do Austrii, by tam starać się o status uchodźcy.

Prokurator Słabik: - Nie mogę wykluczyć, że szła w odwrotnym kierunku: ze Słowacji do Polski. Kilka dni temu straż graniczna zatrzymała Pakistańczyków, których nieuczciwy przewodnik odprowadził pod granicę z Polską i zostawił.

Czy Kamisa szła przez Bieszczady sama? - Być może szła w większej grupie, ale dzieci opóźniały marsz, więc grupa porzuciła ich bezbronnych w lesie. Szukamy innych emigrantów w okolicy. Na razie bez skutku.

Przez Bieszczady, gdzie krzyżują się granice Polski, Ukrainy i Słowacji, od lat biegnie szlak nielegalnych emigrantów. Od początku roku pogranicznicy złapali blisko 200 osób. W całym 2006 r. zatrzymano 455 osób. Najczęściej byli to Wietnamczycy, Mołdawianie i Ukraińcy. Tylko sześć osób miało rosyjskie paszporty, jak Czeczeni.

1 stycznia 2008 r. Polska stanie się przedmurzem Europy, gdy wejdzie do strefy Schengen. Na Zachodzie granice znikną zupełnie, na Wschodzie mają stać się bardziej szczelne. Major Piotr Karpiński ze straży granicznej:- Unia finansuje nam noktowizory, kamery termowizyjne, dwa śmigłowce.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne