Tajny kryptonim tej sprawy zbulwersował warszawski sąd apelacyjny, który 18 maja zdecydował o zwolnieniu dr. Mirosława G. z aresztu. Sędzia Paweł Rysiński poinformował wtedy, że sąd napisze do premiera, aby zwrócił uwagę podlegającemu mu CBA, by "nie nadawało czynnościom operacyjnym kryptonimów o nazwie nie licującej z godnością urzędu".
Od tego dnia spekulowano, jak brzmi kryptonim sprawy dr. G. Nazwę "Mengele" potwierdziliśmy w trzech wiarygodnych źródłach. Josef Mengele był lekarzem obozowym SS w Birkenau i Auschwitz, prowadził zbrodnicze eksperymenty na więźniach. Nazywano go "Aniołem Śmierci".
Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdy usłyszał o kryptonimie, zaniemówił. - Co? Ktoś na taki pomysł wpadł we współczesnej Polsce? W CBA? - dopytywał. - Jeśli to prawda, to człowiek, który taki kryptonim wymyślił, i ten, kto to zatwierdził, nie ma elementarnej wrażliwości. To jest po prostu powalające, bo słowo "ohydne" jest chyba zbyt łagodne - dodał.
- Przyrównanie dr. G. do nazistowskiego zbrodniarza to przejaw barbarzyństwa w myśleniu ludzi, którzy powinni być strażnikami prawa - mówi Marek Edelman, lekarz i ostatni przywódca powstania w warszawskim Getcie.
Co na to Centralne Biuro Antykorupcyjne? Dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak unika odpowiedzi: - Proszę przysłać pytania e-mailem, w stosownym czasie otrzymają państwo odpowiedź.
Służby nadają kryptonimy agentom, działaniom operacyjnym, operacjom policyjnym czy akcjom poszukiwawczym.
- Ten kryptonim odwołuje się do najgorszych skojarzeń i z góry skazuje człowieka. Jeżeli oficer prowadzący sprawę nadał taką nazwę, to jego przełożony powinien ją zakwestionować. Jeżeli tego nie zrobił, to jest współodpowiedzialny za ten skandal - ocenia płk Mieczysław Tarnowski, do 2004 r. wiceszef ABW. I dodaje:- Świadczy o emocjonalnym podejściu, co może być przeszkodą w obiektywnym prowadzeniu sprawy.
Gen. Adam Rapacki, były zastępca komendanta głównego policji, twórca Centralnego Biura Śledczego: - Zdarzają się kryptonimy przejaskrawione, ten budzi niesmak. Gdybym był przełożonym, nakazałbym go zmienić, bo świadczy o niezdrowych emocjach funkcjonariuszy.
Dr. Mirosława G., ordynatora kardiochirurgii szpitala MSWiA, w lutym zatrzymało CBA. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i szef CBA Mariusz Kamiński publicznie oskarżyli lekarza o zabójstwo pacjenta. Prokuratura stawia mu w sumie 50 zarzutów, w większości korupcyjnych.
Jednak sądy dwóch instancji orzekły, że CBA i prokuratura nie udowodniły prawdopodobieństwa zabójstwa. Ziobro oskarżenie podtrzymuje.
Oba sądy uznały, że zarzuty korupcyjne są prawdopodobne. Na posiedzeniach sądów lekarza broniły dziesiątki jego pacjentów. - Jego miejsce jest na sali operacyjnej, bo takich kardiochirurgów mamy w Polsce niewielu - mówił dr Andrzej Włodarczyk, szef Izby Lekarskiej w Warszawie, jeden z lekarzy, którzy za dr. G. poręczyli.
List warszawskiego sądu do premiera w sprawie niestosownego kryptonimu ma być wysłany dziś lub jutro.
Źródło: Gazeta Wyborcza