http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ścigany za Darfur

Wojciech Jagielski
2008-07-12, ostatnia aktualizacja 2008-07-11 15:39

Międzynarodowy prokurator chce sądu nad głową sudańskiego państwa. ONZ jest przerażony, bo może to oznaczać katastrofę dla Darfuru


Fot. Abd Raouf AP
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Luis Moreno-Ocampo, prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego, zamierza oskarżyć o zbrodnie wojenne prezydenta Sudanu Omara Hassana al Baszira i żądać dla niego sądu. W poniedziałek chce wystąpić o rozesłanie za Sudańczykiem międzynarodowego listu gończego.

Nakazem aresztowania Omara Trybunał Karny uczciłby swoje dziesiąte urodziny przypadające właśnie na przyszły tydzień. W wywiadzie dla gazety "Washington Post" Moreno-Ocampo przyznał, że uważa, że cały sudański rząd winny jest zbrodni wojennych dokonywanych od pięciu lat w leżącym na zachodzie Sudanu Darfurze. W wojnie domowej zginęło tam ćwierć miliona ludzi, a ponad 2 mln stały się uchodźcami.

W poniedziałek prokurator zamierza przedstawić sędziom w Hadze dowody win sudańskich dygnitarzy, wśród nich samego prezydenta Omara panującego w Chartumie od zamachu stanu w 1989 r. Sędziowie z Brazylii, Ghany i Łotwy przeczytają wniosek prokuratora, co ma im zająć dwa-trzy miesiące, a następnie zadecydują, czy rozesłać za prezydentem Sudanu listy gończe.

Już sama perspektywa oskarżenia sudańskiego polityka przeraziła Radę Bezpieczeństwa ONZ. Gniew władcy z Chartumu mógłby nie tylko ostatecznie uśmiercić pokojową misję ONZ i Unii Afrykańskiej w Darfurze, ale zniweczyć misję ONZ na sudańskim południu, gdzie dopiero w 2005 r. udało się przerwać trwającą od pół wieku barbarzyńską wojnę.

Tamten proces pokojowy ma się w 2011 r. zakończyć plebiscytem w sprawie secesji południa Sudanu. Jeśli rozjuszony na wspólnotę międzynarodową Omar wypowie pokojową umowę, wojna na południu wybuchnie od nowa, a 10 tys. żołnierzy sił pokojowych będzie się musiało pospiesznie ewakuować.

Pokojowi zagrozić może też nadmierna pewność siebie partyzantów z południa, którzy widząc międzynarodowe kłopoty al Baszira, sami mogą wypowiedzieć warunki pokoju i zechcieć już dziś, nie czekając na referendum, ogłosić niepodległość.

Pokój zawarty na południu Sudanu już raz stał się iskrą, która wywołała wojnę w Darfurze. Widząc, że powstańcom z południa udało się wymusić na Chartumie ustępstwa, także rebelianci w Darfurze sięgnęli po broń, by wywalczyć dla siebie więcej praw.

Oskarżenie al Baszira z całą pewnością oznaczać będzie śmierć misji pokojowej ONZ i UA w Darfurze. Misja, która miała być największą operacją pokojową w historii ONZ, i tak przebiega z ogromnymi kłopotami, torpedowana na każdym kroku przez sudańskie władze.

Zamiast planowanych 26 tys. żołnierzy w Darfurze stacjonuje wciąż ledwie 9 tys., głównie z państw afrykańskich. O tym, co może ich spotkać, jeśli prezydent Sudanu wpadnie w gniew, świadczy napad nieznanych sprawców na oddział ONZ przed kilkoma dniami. Napastnicy zabili siedmiu żołnierzy ONZ.

Według "Washington Post", spodziewając się najgorszego, stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ już w czwartek postanowili wycofać "błękitne hełmy" z najniebezpieczniejszych regionów Darfuru do baz w pobliżu największych miast i zawczasu zaopatrzyć je w zapasy paliwa, żywności i wody.

Ambasador Sudanu przy ONZ nie ukrywa nawet, że oskarżenie prezydenta Sudanu o zbrodnie wojenne będzie oznaczało koniec misji ONZ w Darfurze (z misją tą związana jest operacja pokojowa Unii Europejskiej w sąsiednich Republice Środkowoafrykańskiej i Czadzie, gdzie ma stacjonować pół tysiąca żołnierzy z Polski). - Ocampo igra z ogniem - straszy sudański ambasador.

Poza wojskami pokojowymi ONZ Sudan może zechcieć wygnać z Darfuru także zagraniczne organizacje humanitarne, od których pomocy zależy los niemal całej ludności tej nieszczęsnej krainy.

Przywódcy światowych mocarstw nie mają złudzeń, że prezydent Sudanu podda się decyzjom Międzynarodowego Trybunały Karnego, którego zresztą nie uznaje i któremu odmawia wydania dwóch dworzan oskarżonych już w zeszłym roku o zbrodnie w Darfurze.

Jednego z nich, Ahmeda Haruna, Omar uczynił ostatnio ministrem ds. pomocy i misji pokojowych. Według londyńskiego "Times'a" przedstawiciele USA i Wlk. Brytanii, popierając publicznie działalność Międzynarodowego Trybunału Karnego (USA go nie uznają) w sprawie Sudanu, w prywatnych rozmowach z jego sędziami i prokuratorami przestrzegają ich przed konsekwencjami postawienia sudańskiego prezydenta w stan oskarżenia.

Gdyby prezydent rzeczywiście został oskarżony, stałby się pierwszym urzędującym szefem państwa, za którym Międzynarodowy Trybunał Karny rozesłał listy gończe. Dotąd poza sudańskimi dygnitarzami nakazy aresztowania wydał on za tuzinem przywódców rebelii z Konga-Kinszasy, Republiki Środkowoafrykańskiej i Ugandy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Grammy żegna W. Houston

Dziś w nocy po raz 54. rozdane zostaną muzyczne odpowiedniki Oskarów. Twórcy widowiska chcą oddać specjalny hołd zmarłej w sobotę Whitney Houston