http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wojna w Czadzie uderza w Darfur

Wojciech Jagielski
2008-02-04, ostatnia aktualizacja 2008-02-03 19:34

Partyzanci, szturmujący pałac prezydencki w Ndżamenie, twierdzą, że broniący się w nim prezydent 56-letni Idrys Deby Itno to najbardziej skorumpowany władca Afryki, i że utrzymał się tak długo u władzy tylko dzięki wsparciu Francji.

Czadyjskie dzieci w obozie Um Shalaya, zdjęcie wykonano podczas wizyty Wysokiego Komisarza do spraw Uchodźców, Antonio Guterresa, w środę 25 kwietnia 2007.
Fot. NASSER NASSER AP
Czadyjskie dzieci w obozie Um Shalaya, zdjęcie wykonano podczas wizyty...
Ministrowie Deby'ego przekonują zaś, że rebeliantów wspiera sąsiedni Sudan, by udaremnić misję pokojową UE w Czadzie z blisko 500 Polakami, a następnie największa w historii misję pokojową ONZ w sudańskim Darfurze.

Francuzi istotnie pomagali Deby'emu, podobnie jak bronili tronów wszystkich sponsorowanych przez siebie władców w byłych koloniach w Afryce. W 2006 r. francuskie samoloty i spadochroniarze rozbiły rebeliantów, którzy stali już u bram Ndżameny. Deby stracił jednak łaski Paryża. Naraził się przede wszystkim tym, że odkryte złoża ropy naftowej oddał Amerykanom.

Prezydent Nicolas Sarkozy nie podziela też obsesyjnego pragnienia swoich poprzedników, by Francja za wszelką cenę pozostała mocarstwem i żandarmem w Afryce. Wygląda na to, że Deby padł ofiarą nowej polityki Paryża, który postawił na powodzenie sponsorowanej przez siebie misji Unii. Gdyby francuscy żołnierze mieli dziś bronić Deby'ego, nikomu nie udałoby się wmówić Czadyjczykom, że Europejczycy nie są stronniczy.

Był jednak czas, że Deby cieszył się także poparciem dzisiejszego nienawistnego wroga - Sudanu. W 1990 r., podobnie jak dzisiejsi rebelianci, wyruszał do marszu po władzę z Darfuru.

Właśnie tamtejsza wojna doprowadziła do konfliktu między Ndżameną i Chartumem. Rozpoczynając w 2003 r. pogromy murzyńskich ludów w Darfurze - w odwecie za ich bunt - rząd sudański zmusił władze Czadu do działania. W Ndżamenie rządzą bowiem krewni ofiar darfurskich rzezi. Sam Deby wywodzi się z ludu Zaghawa, który w Darfurze pada ofiarą etnicznych czystek.

W odpowiedzi Chartum zaczął zbroić wszystkich, którzy uważali się za wrogów Deby'ego. Liczył przy tym na wywołanie wojny domowej w Czadzie lub zmianę reżimu w Ndżamenie i udaremnienie lądowania misji UE, która miała wesprzeć misję ONZ i Unii Afrykańskiej w samym Darfurze.

Jak na razie w sabotowaniu międzynarodowej interwencji w Darfurze, gdzie zginęło ponad ćwierć miliona ludzi, a ponad dwa miliony straciło dach nad głową, Chartum może pochwalić się samymi sukcesami. Choć wojska ONZ miały lądować już w styczniu, nie udało się na razie zebrać nawet połowy żołnierzy. Wątpliwe, by nawet pod koniec roku udało się rozpocząć misję w Darfurze.

Wojna w Czadzie może storpedować też misję Unii. Jeśli Deby obroni się i zachowa władzę, jego przeciwnicy będą uważać każdego europejskiego żołnierza za wroga. Jeśli władzę przejmą rebelianci, minie wiele tygodni i miesięcy, zanim utworzą rząd. I dużo więcej, gdy zdobędą uznanie Afryki i świata.

Jest jeszcze najczarniejszy scenariusz. Przedłużająca się wojna w Ndżamenie może doprowadzić do kłótni w obozie partyzantów zjednoczonych dziś jedynie wrogością wobec Deby'ego. Rozpad opozycyjnego sojuszu sprawiłby, że wojnę w Czadzie toczyłyby tuziny zbrojnych partii - zbyt ambitnych, by ustąpić pierwszeństwa innym, ale jednocześnie zbyt słabym, by narzucić im swoją wolę.

Dla Gazety

Bogdan Klich

minister obrony narodowej

Nie mogę wysłać polskich żołnierzy w oko cyklonu, bo złamałbym postanowienie prezydenta RP. Mówi ono, że nasze wojska w Czadzie mają zapewnić jedynie ochronę uchodźców i zabezpieczać akcje humanitarne, nie przewiduje natomiast użycia naszych wojsk w operacji tzw. wymuszania pokoju i interwencji zbrojnej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':