Autor jest w Polsce kompletnie nieznany, a "Podręcznik rosyjskiej debiutantki" i "Absurdystan" to w ogóle jego jedyne jak dotąd książki (z lat 2002 i 2006). Gary Shteyngart (rocznik 1972) ma już jednak swoją markę w Ameryce. Ten młody rosyjski Żyd, który wyemigrował z rodzicami za Wielką Wodę, gdy miał 7 lat, nie jest kolejnym twórcą, którego główny atut to przynależność etniczna czy religijna pozwalająca wpisać go w nurt żywiący się popularnym hasłem wielokulturowości. Nic z tych rzeczy, nie ma na kartach jego powieści owej poprawnej polityczne pochwały różnorodności, oswojonej i powierzchownej egzotyki.
Pisze się o nim jak o nowym Hellerze, drugim Nabokowie, praprawnuku Gogola etc. Jeden z krytyków orzeka, że "Absurdystan" to satyra takiego rodzaju jak Jonathan Swift kręcący "South Park" z pomocą Rabelais, Kafki i braci Marx. Przesada? Niekoniecznie, zważywszy na swoistą "zabawę z wielokulturowością", jaką proponuje Shteyngart, psując ogólne zadowolenie, iż żyjemy w najlepszym z możliwych światów.
Bohaterami powieści są postaci, których życiorysy to wypadkowa losów samego pisarza - w pierwszej nieudacznik Władimir Girszkin, w drugiej chorobliwie otyły syn rosyjskiego magnata mafijnego Misza Vainberg. Są rosyjskimi Żydami, dobrze zasymilowanymi w USA, wykształconymi na liberalnych uniwersyteckich kampusach, obeznanymi z amerykańską popkulturą i zakochanymi w Nowym Jorku. Z różnych powodów nie mogą jednak wieść typowego żywota kosmopolitów swobodnie przemieszczających się po świecie i konsumujących jego dobra, zawsze z pewnością, że mają gdzie powrócić. Świat przypomina im bowiem, że są Żydami, a tym przypisany jest los Wiecznego Tułacza. Także w świecie, który chlubi się tolerancją dla odmienności, bo - rzekomo - różnice są piękne.
Tak więc Girszkin poszukujący namiętnie pieniędzy, by zaimponować swojej manhattańskiej kochance, udaje się do Europy Wschodniej, gdzie w mieście Prava wikła się w interesy rosyjskich gangsterów. Vainberga los dopada w rodzinnym St. Petersburgu, z którego nie może powrócić do Ameryki, gdyż jego ojciec przed śmiercią wykonał wyrok na biznesmenie z Oklahomy. Jego droga do wytęsknionego Nowego Jorku wiedzie przez uzyskanie obywatelstwa Belgii. Czekając na nie w Absurdystanie, postsowieckiej republice nad Morzem Kaspijskim, wikła się w wojnę domową, zostaje nawet ministrem do spraw... wielokulturowości (z analogicznych powodów bohater "Podręcznika rosyjskiej debiutantki" został doradcą mafii). Obaj wędrują nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie, ciągle wspominając Amerykę i porównując ją z bezwzględnym światem Wschodu. Ten świat jest groteskowy, podobnie jak zlepiona z różnych epizodów tożsamość Girszkina-Vainberga.
Proza Shteyngarta skrzy się pomysłami, ale pisarz trzyma wyobraźnię w ryzach, unikając slapsticku. Kolejne absurdalne zdarzenia, dziwne postaci zaludniające karty obu powieści służą głównemu celowi, jakim jest wiwisekcja współczesności. Autor jest wprawdzie stronnikiem kultury amerykańskiej, ale w jej nowojorskim wydaniu; tylko w metropolitalnych realiach czuje się naprawdę chez soi , podobnie jego bohaterowie. Wszędzie indziej ludzie przypominają im, że stereotypy etniczno-religijne mają się jak najlepiej jako rama organizująca codzienne myślenie i ocenę wartości bliźnich.
Wizja Shteyngarta jest w sumie pesymistyczna, choć ubrana w dekoracje groteski i komedii przypadków. I tak, Prava z pierwszej powieści to oczywiście Praga - oswojona przez Amerykanów mekka dla bohemy ze Wschodniego Wybrzeża. Tu jest bardzo różna od turystycznego obrazka. Shteyngart przypomina wstydliwe (absurdalne) epizody z jej komunistycznych czasów, których znakiem jest górujący nad miastem pomnik Buta pewnego satrapy. W Pravie widać, jak globalny świat po 1989 r. jest brutalny i zdominowany przez interes ekonomiczny, a ludzie dają się manipulować. Wielokulturowość będąca na ustach wszystkich to ideologiczny werniks, który przykrywa konsekwentnie realizowane plany pewnej monokultury, jaką jest dzisiejszy kapitalizm. Obie powieści Shteyngarta można czytać jako ostrą satyrę na amerykańskie wartości, tyle że w wersji eksportowej, różnej od tych, jakie wpajano Girszkinowi i Vainbergowi na liberalnych kursach z wielokulturowości i "polityki uznania".
Młody pisarz z talentem i przenikliwością obnaża dwuznaczności moralne życia na początku XXI w., niezależnie z jakim systemem politycznym mamy do czynienia. Za brawurową groteską objawia się nam Shteyngart melancholik tęskniący za nieosiągalną utopią New Yorkistanu - wymarzonej republiki prawdziwej wielokulturowości. Zapowiada, że w swojej trzeciej powieści odejdzie od tematu rosyjskiego, a jej akcja będzie się działa w Ameryce AD 2040. Głównym bohaterem będzie zaś cyniczny wykładowca ideologii wielokulturowości, niejaki Jerry Shteyfarb.
Podręcznik rosyjskiej debiutantki, Absurdystan, Gary Shteyngart, przeł. Jędrzej Polak (1), Anna Kaniuka (2), Vesper, Poznań
Źródło: Gazeta Wyborcza