Obiecałem żonie egzotyczną podróż poślubną. Tyle że nasz domowy budżet - nawet subsydiowany przez rodziców - nie udźwignąłby kosztów ślubu i wycieczki z biurem podróży...
Przełom lipca i sierpnia 2006 r. Przygotowania do ślubu prawie zakończone. Ale gdzie wyjechać potem w podróż? Kreta, Majorka, Cypr - owszem, brzmi nieźle, ale to raczej "zwykłe" wakacje. A tu chodzi o podróż, którą zapamięta się na całe życie. Wyspy Zielonego Przylądka, ojczyzna Cesarii Evory? Ciekawe, ale terminy jakoś się nie składały. Dominikana? Przystępne ceny, jednak kilka opisów o napadach na turystów ostudziło moje zamiary...
Może więc Mauritius? Byłem na tej wyspie dwa lata wcześniej i wiem, że jest egzotyczna i stosunkowo bezpieczna. Kusiło mnie, by wrócić, ale te ceny w biurach podróży! Co najmniej 9 tys. zł od osoby za przelot i tydzień w zwykłym hotelu ze śniadaniem i obiadokolacją. A przecież trzeba mieć jeszcze pieniądze na wydatki na miejscu, no i chcieliśmy polecieć na dwa tygodnie.
Co wieczór siadałem przed komputerem i wahałem się - kupować już Kretę czy poczekać na jakieś wyjątkowe last minute na Mauritius? Niestety, wszystkie oferty, jakie widziałem to było10-15 tys. zł od osoby przecenione najwyżej o 300-400 zł.
Błąkając się po forum turystycznym w portalu Gazeta.pl trafiłem na wpis o Mauritiusie i link do strony
http://www.tropikey.com. Okazało się, że jej autorzy, Sylwia i Bartek, podróżują z córką Julią po egzotycznych miejscach, przeważnie unikając usług biur podróży. Ich opis wyprawy na Mauritius i jej kosztów natchnął mnie nadzieją.
Hotel Wszedłem więc na stronę opisywanego przez Sylwię i Bartka hotelu Ocean Villas. Okazało się, że wygląda ona profesjonalnie, a ceny przy internetowej rezerwacji są naprawdę atrakcyjne. Na pytania e-mailem hotel odpowiadał błyskawicznie i w końcu zdecydowałem się na rezerwację. 12-dniowy pobyt ze śniadaniami i kolacją co drugi dzień - bo przecież warto sprawdzić i lokalną kuchnię poza hotelem - miał kosztować ok. 3,5 tys. zł za dwie osoby (połowa płatna kartą przy rezerwacji, druga połowa na miejscu). W piętrowym domku z trzema sypialniami, salonem i dwiema łazienkami. Zażyczyliśmy też sobie transport z i na lotnisko - 72 euro (warto! lotnisko jest na drugim końcu wyspy, jakieś 50-60 km od Ocean Villas).
Na miejscu okazało się, że Ocean Villas to był strzał w dziesiątkę: w ogrodzie stało 20 bungalowów, tuż obok hotel z ok. 20 pokojami, jadalnia na świeżym powietrzu, basen i prywatna plaża. Nasz bungalow był naprawdę olbrzymi (ok. 140 m kw., tylko dla nas dwojga!), zaś sam hotelik - kameralny. W szczytowym momencie, kiedy na dwa dni zjechała kilkunastoosobowa rodzina Chińczyków, mieszkało w Ocean Villas 40-50 osób. Bywało, że kolację jadaliśmy sami obsługiwani przez trójkę kelnerów. Jedzenie było przepyszne, a obsługa naprawdę miła.
Samolot Ale jak dotrzeć na wyspę? Mauritius leży ok. 12 tys. km od Polski. Bezpośredniego połączenia oczywiście nie ma, trzeba dostać się do Paryża, Londynu, czy Frankfurtu, skąd leci się jeszcze ok. 12 godzin.
Do niedawna loty na wyspę obsługiwane były niemal wyłącznie przez Air Mauritius. Ten brak konkurencji sprawia, że bilety nie są tanie. Wpisałem trasę Warszawa-Port Louis na stronie
http://www.bluesky.pl (wyszukiwarka biletów lotniczych) i po chwili wiedziałem, że najtańszy jest Air France (Mauritius to dawna kolonia Francuzów). Bilet w obie strony, z opłatami i podatkami - 3,1 tys. zł od osoby. A znalazłem też w tym samym terminie ofertę Austrian Airlines za... 29 tys. zł od osoby! Z trzema przesiadkami: Warszawa-Frankfurt-Johannnesburg-Port Louis.
Przy okazji pochwalę Air France za zaprojektowanie systemu internetowej rezerwacji biletów. Jak wiadomo, cena przelotu zależy od dnia podróży. Na stronie Air France, po wybraniu daty wylotu i przylotu, wyświetla nam się kalendarz z kilkunastoma dniami wstecz i w przód od tych dat. W dodatku przy każdym dniu widać cenę biletu. Błyskawicznie można więc ułożyć podróż tak, by była jak najtańsza.
W podróż poślubną wybraliśmy się z Joasią trzymając w jednej ręce bagaż, w drugiej dwie kartki papieru z domowej drukarki. Na jednej wydrukowaliśmy voucher hotelu Ocean Villas, na drugiej - elektroniczny bilet Air France. Kod tego biletu wystarczył, by już w Warszawie samodzielnie odprawić się w elektronicznym kiosku na Okęciu, dzięki czemu ominęliśmy długą kolejkę do paryskiej odprawy. A kartka z voucherem okazała się być przepustką do wspaniałych wakacji. Blisko dwutygodniowy wyjazd dla dwóch osób kosztował nas niecałe 10 tys. zł (wyruszyliśmy 29 sierpnia, wracaliśmy 11 września, zanim na Mauritiusie zaczął się wysoki sezon). Niemal trzy razy taniej niż w biurze podróży.
Dobre adresy Oto adresy, z których korzystałem planując i rezerwując podróż na Mauritius:
http://forum.gazeta.pl/turystyka - tu znalazłem informacje i odnośnik do strony Tropikey
http://www.tropikey.com/mauritius.html - tu Sylwia i Bartek opisali swoją wyprawę na Mauritius (i kilka innych egzotycznych wycieczek)
http://www.ocean-villas.com - tu zarezerwowałem hotel
http://www.bluesky.pl - tu szukałem najtańszych biletów
http://www.airfrance.com - tu zarezerwowałem
bilety lotnicze http://www.info-mauritius.com/weather-wetter/wx2.html - tu śledziłem na bieżąco pogodę na Mauritiusie i oglądałem zdjęcia prosto z wyspy