http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Brzydka siostra

Kinga Dunin
2002-06-07, ostatnia aktualizacja 2002-06-03 14:25

W bajce o Kopciuszku najbardziej fascynują mnie brzydkie siostry. Nie dosyć, że brzydkie, to jeszcze złe i głupie. Ktoś, kto nam tę bajkę opowiada, z pewnością ich nie lubi. Czy jednak zawsze musimy wierzyć narratorowi? Może jest stronniczy?

Kinga Dunin
Kinga Dunin
Spójrzmy na brzydkie siostry życzliwszym okiem. Co w końcu okazało się ich największą wadą? Miały za duże stopy, na które nie pasował aktualnie obowiązujący model bucika. Na szczególne zaś potępienie zasłużyły sobie tym, że mimo wszystko próbowały wcisnąć go na swoje niewymiarowe stopy. Czy nasza niechęć do brzydkich sióstr nie jest po prostu pewną odmianą ogólnej niechęci do każdego, kto nie pasuje, nie mieści się? A może ich stopy były w porządku, duże, silne, pełne życia, tylko z bucikiem coś było nie tak?

Nikt nie miałby do nich pretensji, gdyby siedziały cicho i się nie pchały, gdyby nie snuły głupich marzeń o pałacu i szczęściu. Drugim zatem niewybaczalnym grzechem brzydkich sióstr jest to, że swego nieprzystosowania nie chcą zaakceptować. Pchają się, gdzie ich nie proszą, i w końcu, kto wie, czy bezczelnie nie zażądają uszycia pantofelka na swoją miarę.

Narrator bajki o Kopciuszku, tej beznadziejnej konformistce, skazuje oczywiście brzydkie siostry na srogie kary i poniżenie. Niech dziewczynki, którym opowiada się tę bajkę, uczą się z niej pokory. I niech do końca życia ronią łzy, oglądając brazylijskie seriale.

Zdarzają się jednak niepokorne uczennice. I taką jest chyba olsztyńska - cudownie polska, a także białorusko-tatarska - pisarka Tamara Bołdak-Janowska.

Minipowieść "Ach, moje drogie życie" kończy "swego rodzaju manifestem". Frontalnym atakiem na niewygodny bucik i gwałtownym protestem przeciwko przymusowi ucinania sobie palców albo pięty, żeby się jakoś w nim zmieścić. Nie chce się mieścić w polonistycznej poprawności, banalnym języku, który jest dziełem przeciętnych mężczyzn. Źle się czuje w świecie, w którym nie ma miejsca dla kobiecego człowieczeństwa, mniejszości narodowych czy wyznaniowych, oryginalności artystycznej. Pragnie przestrzeni dla swojego języka i sposobu przeżywania.

"Znowu to robię, powtarzam: sednem pisarstwa kobiet jest przeżywanie. Jakże często to pisanie-przeżywanie nasi panowie mylą z emocją, histerią, miesiączkowaniem i klimakterium".

Po takim manifeście, a od niego zaczęłam czytanie, z drżeniem serca wróciłam do początku. Co będzie, jeśli cały ten krzyk w obronie własnej samoistności okaże się jedynie psychologicznie zrozumiałym krzykiem niewysłuchanej kobiety, nie potwierdzi się jednak artystycznie?

Jakże małej wiary człowiekiem byłam! Książka jest naprawdę dobra. Jest łykiem świeżego powietrza na tle maszerujących w nogę legionów polskich Bridget Jones i morza nijakiej paplaniny.

Język kipi tu i bulgocze, przelewając się przez kartki. A w nim on i jego matka, z dziewiątym krzyżykiem na karku. Połączeni krzakami kaszlu - jej astmatycznego, jego papierosowego - snują niespieszną rozmowę. Gdzieś, jakieś trzysta sześćdziesiąt kilometrów kroków stąd, albo bliziutko, o pięć placków krowich, kiedyś i dziś toczy się zwykłe życie. Miesza się krew i kultura, babka Cyryl (właśnie tak, nosiła bowiem męskie imię) i babka muslima (muzułmanka) dzielą się swoją mądrością, ktoś kogoś pobił, a bezrobotnego wyeksmitowali z mieszkania, wojska wyszły albo weszły, sąsiedzi spalili sąsiadów, tata córkę nadliczbową utopił. Niebo się opuszcza, trawy dają schronienie. Z tej opowieści on, narrator, dowiaduje się tego, co stanowi więcej niż połowę historii, ale co dotąd przed nim zatajano. Poznaje nieoficjalną historię, nie tyle kobiet, co ich przeżywanej na co dzień wolności.

"No i co? No i co z tego? - jak mawia babka Cyryl. - A więc widzicie co. Nic! Nic nowego pod słońcem. Tak dziś, jak i wczoraj." A jutro?

"Jutro będzie futro. I deszcz" '

Tamara Bołdak-Janowska "Ach, moje drogie życie" Borussia, Olsztyn 2002

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':