Stłoczone w nowojorskiej Carnegie Hall nastolatki największe owacje zgotowały Rihannie. Młodziutka piosenkarka z Barbadosu wystąpiła w najciaśniejszej z możliwych białej sukni od Stephane?a Rollanda. Była olśniewająca. Czysty glamour, jak magazyn, który przyznał jej tytuł Kobiety Roku 2009.
Do gwiazd, które błyszczą najjaśniej, zaliczono też projektantkę mody Stellę McCartney, tenisistkę Serenę Williams, aktorkę Amy Poehler, Michelle, żonę prezydenta Obamy, dziennikarki, które z więzienia w Korei Północnej wyciągał sam Bill Clinton, założycielkę fundacji, która pomogła Angelinie Jolie adoptować sieroty z Wietnamu i Etiopii.
Co w tym gronie robi mało znana pani inżynier z Doliny Krzemowej, specjalistka od badań nad sztuczną inteligencją?
Marissa Mayer, niewysoka blondynka o porcelanowej cerze, kłania się nieśmiało.
- Kiedy ludzie myślą o informatyce, wyobrażają sobie okularników z grubymi szkłami, którzy całymi nocami piszą programy komputerowe - ironizuje. - A ja całymi nocami też programuję! Jestem stereotypowa, ale zarazem ten stereotyp przełamuję.
Na gali występuje w szafirowej spódnicy i połyskliwym topie od Oscara de la Renty, jednym z wielu, które ma w garderobie, obok garniturów Armaniego, butów Manolo Blahnika i torebek Chanel.
LARRY, DLACZEGO CHOWASZ SIĘ W KĄCIE?
Marissa ma 34 lata i jest wiceprezesem Google?a. Odpowiada za to wszystko, z czym kojarzymy tę firmę - za wyszukiwarkę stron, grafik, wiadomości, książek, mapy, skrzynkę e-mailową. Marissie podlega trzy tysiące inżynierów. Była pierwszym inżynierem kobietą zatrudnioną przez założycieli Google?a w 1999 r.
Rok wcześniej Larry Page i Sergey Brin rzucają studia doktoranckie na Uniwersytecie Stanforda. Wpadają na genialny pomysł, by wyszukiwarka stron internetowych zwracała uwagę nie tylko na słowa, które na nich padają, ale też na to, jak ich wiarygodność, przydatność oceniają twórcy innych stron. Bo skoro je cenią, to do nich linkują. Im więcej linków prowadzi do danej strony, tym zapewne ciekawsza, bardziej użyteczna, godna zaufania. Koniec wyświetlania przypadkowych wyników! Podsuńmy internautom w pierwszej kolejności te strony, którym zaufali inni! To rewolucja. Dziś surfując po sieci, prawie w ogóle nie pamiętamy adresów, skaczemy ze strony na stronę, googlując kolejne hasła. Odkrycie uczyniło z Larry?ego i Sergeya miliarderów, a z samej Marissy multimilionerkę.
Ale wiosną 1999 r. Google dopiero co wyprowadza się z garażu koleżanki Sergeya do niewielkiego biura nad sklepem rowerowym w Palo Alto i szuka pierwszych pracowników. Marissa kończy właśnie studia na Stanfordzie. Gdy dostaje maila od Google?a, o mały włos go nie kasuje bez czytania - ma już 12 ofert pracy, w tym na politechnice w Pittsburghu, w firmie doradczej McKinsey i informatycznej Oracle. Na spotkanie z Larrym i Sergeyem idzie tylko z ciekawości, zachęca ją nauczyciel informatyki, który coś na uczelni słyszał o Google?u.
Przyjmują ją w małej salce, w której za stół konferencyjny służy blat do ping-ponga. Sergey przez godzinę odpytuje ją z badań nad sztuczną inteligencją, Larry się nie odzywa. W końcu sama go zagadnie: - Ty umiesz mówić?
Zanim Sergey złoży jej ofertę, zapyta jeszcze swoich inżynierów, czy wytrzymaliby z Marissą, gdyby utknęli obok niej w samolocie na kilka godzin.
Tydzień później Marissa bierze tę pracę, choć rodzice mają wątpliwości - dlaczego córka pakuje się w firmę o dziwacznej nazwie, bez przychodów i jasnej wizji, na czym będzie zarabiać. Ale Marissa jest podekscytowana: - Spotkałam najbystrzejszych ludzi w moim życiu.
Zwątpi drugiego dnia pracy. Google podpisał właśnie kontrakt z popularną wówczas przeglądarką Netscape, został jej standardową wyszukiwarką. Już przed południem Google dostaje tyle zapytań, że się zapycha. Mayer nakrywa Larry?ego w kącie biurowej kuchni: - Co tu robisz?
- Ukrywam się. Strona padła. Wszystko idzie na opak.
Nocą Marissa bije się z myślami - chłodno ocenia szanse Google?a na powodzenie, daje im najwyżej 2 proc.
Dziś Larry nie musi się chować po kątach, Google w ułamku sekundy odpowiada dziennie na miliard pytań w 112 językach świata. Przeszukuje miliardy stron internetowych - ile dokładnie, nikt nie jest już w stanie zliczyć. Zarabia głównie na reklamach, w ub.r. przychody przekroczyły 23 mld dol.
- Nie sposób przecenić wpływu Marissy na sukces Google?a - podkreślają prezesi koncernu.
JAK PORWAŁAM SIĘ NA RZECZY, NA KTÓRE NIE BYŁAM GOTOWA
Marissa jest inżynierem z krwi i kości, ale jednocześnie ma swój artystyczny smak, który nadała produktom firmy. Rozpoznajemy go, korzystając z wyszukiwarki czy poczty. Poniekąd znamy więc Marissę, nawet jeśli nigdy nie słyszeliśmy jej nazwiska.
Źródło: Wysokie Obcasy