http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wytoczcie miłosny arsenał!

Paulina Reiter
2009-02-14, ostatnia aktualizacja 2009-02-13 23:43

Jako aktywistka miłości, uważam, że 14 lutego powinien być wolny od pracy - by wszyscy, którzy już odnaleźli swoja miłość mogli jej się swobodnie oddać, a ci co jeszcze jej nie odnaleźli, mogli śmiało wyruszyć na jej poszukiwanie. Być może też, korzystnie dla ekonomii byłoby, gdyby święto było częściej niż tylko raz w roku.

SERWISY
Polacy!

Dlaczego celebrując wojenne podboje jesteśmy skłonni wytoczyć na ulice miast cały arsenał Wojska Poskiego, a lekceważymy święto miłości? Dlaczego nasz słynny paradygmat romantyczny objawia się tylko w celebrowaniu wojennych cierpień a nie miłosnych uniesień?

Oto przykłady tego jak potrafimy się zmobilizować w kwestiach dla nas istotnych: Święto Armii, zwane także Świętem Wojska, 15 sierpnia. Na stołeczne ulice wytoczono kawalerię pancerną w czołgach Twardym i Leopold, samobieżne armatohaubice Dana, wyrzutnie rakiet Osa i transportery Rosomak; 21 września 2008r. to z kolei Parada Historyczno-Militarna Państwa Polskiego, przemarsz wojsk w strojach historycznych a także parada dziecięca w kostiumach militarnych; 11 listopada, w 90lecie Święta Niepodległości sztuczny Józef Piłsudski poprowadził barwną defiladę militarną, a zgromadzeni mogli podziwiać myśliwiec MIG-20.

Pytam więc - dlaczego 14 lutego na ulicach widać jedynie pojedynczych, lekko zażenowanych panów biegnących do swych lubych z pojedynczą różyczką? Dlaczego nie potrafimy wytoczyć równie wielkiego arsenału miłosnego? Przecież statystyki mówią jasno: prawie wszyscy ludzie na świecie zapytani, co jest najważniejsze w życiu odpowiadają: miłość.

Lekceważenie świętowania tego uczucia, zwłaszcza w czasach kryzysu jest co najmniej lekkomyślne. Jest ono bowiem wspaniałym motorem konsumpcji materialnej (zobaczcie sesję mody w Wysokich Obcasach o ubraniach, jakie zakochani dają sobie z miłości zakochani dają sobie z miłości ). Brak miłości cielesnej pobudza do sublimacji a tym samym twórczości artystycznej - ile piosenek, obrazów, książek nie powstałoby gdyby artyści nieszczęśliwie się nie zakochali? A miłosna rozłąka - dzisiejsze rozłąki spowodowane imigracją, być może zaowocują korespondencją na miarę Abelarda i Heloizy.

Jako aktywistka miłości, uważam, że 14 lutego powinien być wolny od pracy - by wszyscy, którzy już odnaleźli swoja miłość mogli jej się swobodnie oddać (wzbogacając ars amadni uprzednim przeczytaniem bezwstydnego wywiadu z dr. Alicją Długołęcką na temat tajników seksu oralnego w dzisiejszych "Wysokich Obcasach"), a ci co jeszcze jej nie odnaleźli, mogli śmiało wyruszyć na jej poszukiwanie (na przykład biorąc udział w półtoraminutowych randkach, które 14 lutego organizuje Nowy Teatr Krzystofa Warlikowskiego w Warszawie, a których skuteczność zachwala w "Obcasach" Wojciech Orliński). Być może też, korzystnie dla ekonomii byłoby gdyby święto było częściej, nie tylko raz w roku.

Jest w narodzie grupa ludzi chcących kontestować różne święta - a to krzywią się na święto miłości, a to na święto kobiet. A ja uważam, że dopóki nie uzyskamy w obu dziedzinach odpowiednich swobód, dopóty należy świętować!

Ósmego marca tysiące ludzi wyjdą na ulice protestować przeciw takim pomysłom, jak ustawy posła Gowina. Czy w dziedzinie miłości jesteśmy już naprawdę wolni? Wierzę, że rewolucja obyczajowa przed nami. Może więc zamiast biegać po ulicach z pojedynczymi różami, powinniśmy się zmobilizować i zrobić prawdziwą paradę miłości?

Moje hasła na Walentynki: Make love not war! (oczywiście) Więcej swobód w miłości! Nie ma miłości, bez wolności. Mniej wstydu, więcej miłości! Aktywiści miłości łączcie się! A Wasze?

Źródło: Wysokie Obcasy
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego