http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzyżowcy

Magdalena Środa
2010-07-14, ostatnia aktualizacja 2010-07-14 23:18

Krzyż stojący pod Pałacem Prezydenckim nie pełni funkcji religijnych. Jeśli gromadzą się przy nim wyznawcy jakiegoś kultu, to na pewno nie ma on nic wspólnego z religią chrześcijańską, bo ta powinna uczyć miłości, a "wierni" pod Pałacem kultywują nienawiść

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Krzyż nie pełni również funkcji politycznych, bo żadna poważna polityka nie da się zbudować wyłącznie na szalonych insynuacjach. Choć doskonale nadaje się do politycznych zadym, które są i będą urządzane, jeśli nikt nie podejmie stanowczych działań.

Krzyż ten niewątpliwie pełni dziś jakieś funkcje społeczne. Gromadzą się pod nim ludzie - krzyżowcy (regularni i spontaniczni) - opiewający, a właściwie wykrzykujący, wielkość "męczenników" katastrofy smoleńskiej. "Męczenników", których zasługi dla państwa, polskość i wzorcowy patriotyzm rosną z dnia na dzień. Krzyżowcy spod Pałacu tworzą pewną elitę z nieformalnymi energicznymi przywódcami, którzy przyciągają do siebie lud prosty, choć zróżnicowany (wiekowo) hasłami mordu, jaki został dokonany na "najwybitniejszych patriotach".

Krzyżowcy tym się różnią od politruków z Radia Maryja, że dawno już przestali wierzyć w rosyjski spisek, bo wiedzą, że mord został dokonany przez Polaków. A nawet wiedzą przez kogo. Wszelako krzyżowcy nie są poróżnieni z całym Radiem Maryja. Przywódca krzyżowców, energiczny pan, gdy zabraknie mu głosu na wykrzykiwanie swoich "prawd", zakłada na głowę wielki odbiornik radiowy i puszcza z niego na cały regulator "maryjne" pogadanki Macierewicza, który - jak wiadomo - zna całą prawdę. I to nie jedną.

Na spotkania z krzyżowcami przychodzą chętnie, choć dyskretnie, osoby publiczne, widuje się tam np. Pospieszalskiego. Jak myślę, pewnie różni prawicowi politycy mają nadzieję, że z krzyżowców zrekrutują swoje wojsko. Bo czy krzyż będzie, czy go nie będzie - zadymę zawsze zrobić można. A to przy krzyżu, a to z powodu jego braku.

Pod Pałacem dzieje się jakiś polityczny skandal, który trzeba przerwać, broniąc z jednej strony powagi Pałacu, z drugiej powagi krzyża.

Ruch należy do prezydenta i do hierarchów Kościoła. Prezydent powinien wykazać się stanowczością, jako obrońca konstytucji i neutralności światopoglądowej państwa, a przede wszystkim jako stróż praworządności. Trudno byłoby mu zachować wiarygodność, gdyby przed własnym urzędem pozwalał na polityczne harce ubrane w religijne szaty.

Ważniejsza jest tu jednak aktywność Kościoła. Jeśli krzyż stanowi symbol religijny, to Kościół jak najszybciej powinien go przenieść w miejsce należnego mu szacunku i kultu. Dziś krzyż pod Pałacem prezydenta jest igraszką w rękach polityków. Służy do zadym.

Dlatego szybko trzeba rozwikłać tę sytuację.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':