Krzyż nie pełni również funkcji politycznych, bo żadna poważna polityka nie da się zbudować wyłącznie na szalonych insynuacjach. Choć doskonale nadaje się do politycznych zadym, które są i będą urządzane, jeśli nikt nie podejmie stanowczych działań.
Krzyż ten niewątpliwie pełni dziś jakieś funkcje społeczne. Gromadzą się pod nim ludzie - krzyżowcy (regularni i spontaniczni) - opiewający, a właściwie wykrzykujący, wielkość "męczenników" katastrofy smoleńskiej. "Męczenników", których zasługi dla państwa, polskość i wzorcowy patriotyzm rosną z dnia na dzień. Krzyżowcy spod Pałacu tworzą pewną elitę z nieformalnymi energicznymi przywódcami, którzy przyciągają do siebie lud prosty, choć zróżnicowany (wiekowo) hasłami mordu, jaki został dokonany na "najwybitniejszych patriotach".
Krzyżowcy tym się różnią od politruków z Radia Maryja, że dawno już przestali wierzyć w rosyjski spisek, bo wiedzą, że mord został dokonany przez Polaków. A nawet wiedzą przez kogo. Wszelako krzyżowcy nie są poróżnieni z całym Radiem Maryja. Przywódca krzyżowców, energiczny pan, gdy zabraknie mu głosu na wykrzykiwanie swoich "prawd", zakłada na głowę wielki odbiornik radiowy i puszcza z niego na cały regulator "maryjne" pogadanki Macierewicza, który - jak wiadomo - zna całą prawdę. I to nie jedną.
Na spotkania z krzyżowcami przychodzą chętnie, choć dyskretnie, osoby publiczne, widuje się tam np. Pospieszalskiego. Jak myślę, pewnie różni prawicowi politycy mają nadzieję, że z krzyżowców zrekrutują swoje wojsko. Bo czy krzyż będzie, czy go nie będzie - zadymę zawsze zrobić można. A to przy krzyżu, a to z powodu jego braku.
Pod Pałacem dzieje się jakiś polityczny skandal, który trzeba przerwać, broniąc z jednej strony powagi Pałacu, z drugiej powagi krzyża.
Ruch należy do prezydenta i do hierarchów Kościoła. Prezydent powinien wykazać się stanowczością, jako obrońca konstytucji i neutralności światopoglądowej państwa, a przede wszystkim jako stróż praworządności. Trudno byłoby mu zachować wiarygodność, gdyby przed własnym urzędem pozwalał na polityczne harce ubrane w religijne szaty.
Ważniejsza jest tu jednak aktywność Kościoła. Jeśli krzyż stanowi symbol religijny, to Kościół jak najszybciej powinien go przenieść w miejsce należnego mu szacunku i kultu. Dziś krzyż pod Pałacem prezydenta jest igraszką w rękach polityków. Służy do zadym.
Dlatego szybko trzeba rozwikłać tę sytuację.