http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Męska energia jądrowa

Magdalena Środa
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-22 18:15

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Ostatni tydzień upłynął pod znakiem śmierci. Umierają kolejni górnicy, a politycy - jak zwykle ograniczają się do utartych, spektakularnych gestów. A to żałoba narodowa, a to polityczne żale na nieudolności i winy innych. Prezydent w kółko powtarza, że węgiel to gwarant bezpieczeństwa narodowego, a premier obiecuje elektrownię atomową. I tak jak prezydent przywykł do trwania przy swoim, tak premier przywykł do obiecywania. Wiadomo jednak, że żaden z nich do wyborów nie zrobi nic, a po nich zapewne też nie.

Może więc pora najwyższa nie tylko mówić o "krwawym węglu" i rozpisywać kolejną żałobę narodową na akty ostentacyjnej ascezy, lecz także zacząć dyskutować, po pierwsze, o alternatywnych źródłach energii (wiatr, woda, słońce, biomasa), które w Polsce cieszą się wyłącznie pogardą decydentów, tak jakby wiatraki i baterie słoneczne były mniej męskie niż energia jądrowa. A po drugie, może warto wzorem Francuzów zacząć wprowadzać w życie etykę samoograniczania, co powinno być przede wszystkim zadaniem edukacji. A nie jest.

W Europie jedynie Finlandia buduje nową elektrownię atomową (planuje się je jeszcze na Słowacji i w Bułgarii). W innych krajach myśli się raczej o ich wygaszaniu niż budowaniu. Katastrofy elektrowni atomowych nie są bowiem może tak częste i na pewno nie tak krwawe, ale stopień długofalowego zagrożenia jest znacznie większy, a zniszczenia ekologiczne - gigantyczne (odpady rozkładają się parę tysięcy lat, a i wydobycie uranu, którego złoża są małe i starczą na kilkadziesiąt lat, bardzo niebezpieczne). W Niemczech zapanowała ponadpartyjna zgoda co do wygaszania elektrowni atomowych i rozwijania alternatywnych źródeł energii. W Polsce, jak na razie, jedyną alternatywą dla "krwawego i nieekologicznego" węgla są niebezpieczne atomy.

Francuzi wprowadzili właśnie "podatek węglowy", który wynosi 17 euro za każdą nadprogramową tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. Ważne są tu jednak nie tyle pieniądze, jakie zarobi państwo, ile zmiana postaw. Prezydent Sarkozy w wystąpieniu, które towarzyszyło wprowadzeniu podatku, mówił o koniecznej rewolucji, która zmieni nasz stosunek do natury. Apelował o samoograniczenie, o zmianę postaw wobec przyrody. Chodzi nie tylko o to, by przyszłym pokoleniom pozostawić Ziemię co najmniej taką, jaką ją odziedziczyliśmy, ale przede wszystkim o to, by nie traktować jej jako przedmiotu eksploatacji i wyzysku, ale jako żywy organizm, który ma wartość samą w sobie.

Na marginesie kolejnej tragedii na Śląsku może wreszcie warto porozmawiać o etyce. Nie tylko o etyce żałoby, ale właśnie etyce samoograniczenia się. Prawdziwe zmiany i prawdziwe rewolucje zaczynają się bowiem od nas samych. Może warto wprowadzić edukację ekologiczną w szkołach? Biblijny przekaz panowania nad światem daje coraz bardziej fatalne skutki.

Magdalena Środa, filozof, etyk

  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    99 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':