http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Byle polska wieś zaciszna

Magdalena Środa
2009-07-15, ostatnia aktualizacja 2009-07-15 10:52

Siedziałam kiedyś przy Jerzym Buzku na jakiejś ogromnej konferencji. Właśnie z mównicy schodziła jedna z bardzo prominentnych postaci polskiej polityki, były premier, który swoje krótkie wystąpienie zakończył optymistycznie: "Nie jesteśmy Murzynami z Afryki, damy sobie radę". Premier Buzek zapytał: "Słyszała pani? Słyszała pani, co on powiedział?! W Unii byłby skończony!". "Ale nie u nas - odpowiedziałam - u nas to ciągle normalne. Proszę zobaczyć, ludzie biją brawo, nikt tego nawet nie zauważył".

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Uważamy się za kraj wyjątkowo elegancki, bo mężczyźni całują kobiety po rękach i przepuszczają je w drzwiach, ale pełen stereotypów lub seksistowski język nam nie przeszkadza. Trzeba wyjechać do innych krajów, żeby się czegoś nauczyć. Jakby na dowód, premier Buzek powiedział mi że w Unii zasady poprawności politycznej są bardzo przestrzegane, a język zawierający stereotypy, również płciowe, starannie eliminowany.

W podręcznikach szkolnych wielu krajów Europy - ciągnął swoją opowieść o europejskich nowinkach eurodeputowany Jerzy Buzek - przedstawia się pewne role zawodowe tradycyjnie wiązane z płcią (np. pielęgniarka, informatyk) jako będące przedmiotem wolnego wyboru, dlatego rozbija się stereotypy przez umieszczanie zdjęć czy rysunków, które wiążą płeć z nietypowym dla niej zawodem, a więc mamy wizerunki panów pielęgniarzy oraz pań informatyczek. "I wie pani co? Profesor to zawsze kobieta, żeby dzieci, a zwłaszcza dziewczynki wiedziały, że perspektywa zostania naukowcem stoi przed nimi otworem. Czy nie można tego wprowadzić w Polsce?".

Nie jesteśmy co prawda "Murzynami z Afryki", ale widać nie można

Oto w przeddzień wyboru na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek powiedział: "Dla mnie problem dyskryminacji kobiet nie istnieje. Parytety są bez sensu. Jeśli jednak panie uważają, że parytety zwiększą ich szanse na zaistnienie w życiu publicznym, to nie będę protestował" ("Polska", 14 lipca). Przewodniczący Parlamentu Europejskiego z całą pewnością nie może protestować przeciwko parytetom i kwotom, bo "demokracja parytetowa" jest jednym z zasadniczych celów unijnych, określonych przez Radę Europy już w 1989 r. Nie może również na forum europejskim mówić o tym, że dyskryminacja kobiet nie istnieje. Bo istnieje i Parlament znaczącą część swoich prac poświęca temu, by jej przeciwdziałać.

Przewodniczący Buzek to wie i zapewne w Brukseli będzie starannie unikał lekceważenia tej problematyki. Ale też, niestety, wie, że w Polsce, by uzyskać zrozumienie i poklask (zwłaszcza wśród kolegów z PO), można lekceważyć te sprawy, obracać je w żart lub sprowadzać do poziomu prywatnych opinii. Bo nie jesteśmy co prawda Murzynami z Afryki, ale lepiej słuchać poety: "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna".

  • 62 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów