Zarówno Watykan, jak i Parlament znajdują się poza granicami naszego kraju, gdzieś wśród obcych. Obie instytucje są bardzo bogate, przy czym Watykan w sposób uzasadniony i niejako naturalny, Unia - w sposób nikomu nieznany i podejrzany. Wiemy też, że od jednej i drugiej instytucji możemy czegoś oczekiwać i że co jakiś czas nas czymś rzeczywiście obdarza.
Watykan śle tajemnicze dokumenty w sprawach ducha, o których wiadomo, że są bardzo ważne, ale które odczytuje jedynie garstka kapłanów. I nikt nie ma o to żadnych pretensji. Wolimy wszak słuchać, niż czytać. Parlament Europejski śle prawa, które decydują o kształcie banana i dopłacie dla rolników. O ile pierwsza kwestia wydaje się dziwaczna (bo Parlament to w ogóle dziwaczna instytucja), o tyle druga jest arcyważna.
Watykan został oswojony i stał się bliższy dzięki wieloletniej obecności w nim
Jana Pawła II. Już dziś wiemy, że to on właśnie był twórcą Sierpnia '80 oraz wszelkich transformacyjnych przemian. Nikt więc roszczeń finansowych Watykanowi składać nie będzie. Od roszczeń jest Unia.
W popularnej, ludowej opinii Unia jest miejscem, gdzie na masową skalę jacyś obcy ludzie drukują pieniądze, które nam się należą. Nie chcą nam jednak ich dać, bo na skutek różnych spisków, intryg i układów pozycja przetargowa Polski w Europie jest stanowczo gorsza niż ta, na którą zasługuje. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśniają to od dawna Polakom Kaczyńscy, a od niedawna Libertas.
Unia powinna dać nam szkoły, drogi, pracę i metro dla Łodzi. Powinna ożywić nasze miasta, stworzyć rynki pracy, a jednocześnie skrócić jej czas. Dobry parlamentarzysta to ten, który umie wywalczyć szybkie dotacje, bez wkładów własnych, a do tego najlepiej w gotówce. No i jeszcze powinien umieć Polski bronić. Przed kim? Przed Europą właśnie.
Bardzo niski poziom wiedzy o Parlamencie Europejskim jest doskonałą pożywką dla różnej maści populistów. Ich liczba utrzymuje się w Polsce na stałym poziomie i ma to przełożenie na stracone głosy w PE. Bo co prawda PiS wjedzie do Europy niczym horda wojowników gotowych do walki o polskość (we własnym języku), ale nie przełoży się to na realizację roszczeń wielu Polaków. Cóż, pozostanie Watykan.
Magdalena Środa, filozof, etyk