http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ta sama lipa

Magdalena Środa
2009-03-12, ostatnia aktualizacja 2009-03-10 17:27

Podczas dyskusji w Salonie "Polityki" w Elblągu, ma którym byłam w przeddzień Manify, jeden z uczestników powiedział: "Kobiety są fajne, ale w rozproszeniu. W grupie są nie do zniesienia. Rządzą się i histeryzują"

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Wypowiedź oburzyła salę pełną wyemancypowanych kobiet, ale ów pan wyraził przekonanie znaczącej części naszego społeczeństwa.

Kobieta jest dobra, gdy jej nie ma, gdy siedzi cicho, gdy jest niewidoczna (chyba że jako seksualny obiekt), gdy się nie wymądrza, nie decyduje, zwłaszcza zaś - gdy nie jednoczy się z innymi kobietami. Cała struktura społeczeństw nowożytnych wymyślona była tak, by kobiety nie miały okazji do wspólnych działań. By "żyły w rozproszeniu", poza władzą polityczną i ekonomiczną. W domach.

Symboliczny kres rozproszeniu kobiet położył pamiętny strajk 15 tysięcy pracownic nowojorskiej fabryki tekstylnej. Domagały się one praw wyborczych i polepszenia warunków pracy. Właściciel, chcąc uniknąć rozgłosu, zamknął je w fabryce, gdzie wybuchł pożar. Zginęło 129 kobiet. Było to 8 marca 1910 roku.

Ustanowione dla pamięci o tamtych wydarzeniach święto kobiet przybierało różne formy. W PRL-u było ono w całości przejęte przez władzę. Dziś jest świętem, którym władza gardzi, bo władza kobiety kocha, ale nie szanuje ich praw.

Według ekipy rządzącej (tej i poprzedniej - "każda ekipa, ta sama lipa", jak głosiło hasło tegorocznej Manify) kobiety mają mieć dzieci, a nie prawa. Gdy władza chce się dowiedzieć, czego prócz dzieci chcą kobiety, idzie do biskupów. Bo dla władzy każdy biskup jest Bogiem i wie, że kobiety wolą dom od pracy. Można więc zaoszczędzić na żłobkach. Wolą też "zdrowaśki od zdrowia" (to też hasło Manify), więc można oszczędzić na opiece medycznej (śląska Manifa protestowała przeciw zamknięciu Izby Porodowej w Lędzinach). W tym - zaprzestać finansowania znieczuleń porodów, bo wszak zgodnie z wolą bożą rodzenie w bólach należy do naturalnego porządku świata, nad którym biskupi wraz z PO mają pieczę.

Warszawska Manifa była w tym roku - jak podaje AFP - jedną z największych w Europie. Może nie była gigantyczna, ale skupiła mnóstwo kobiet i tych, którzy rozumieją, że prócz praw potrzeba nam solidarności. Nie tylko między kobietami, ale z kobietami. W tym roku na Manifie było sporo bardzo młodych ludzi, ale jeszcze więcej starszych. Przyszli, żeby wesprzeć.

Szkoda, że nie było tam Polki Roku, szefowej Partii Kobiet Anny Kornackiej. I wielka szkoda, że nie było z nami minister Radziszewskiej, którą rząd "ofiarował" kobietom polskim w święto kobiet (8 marca 2008 r.), czyli w rocznicę strajku i śmierci amerykańskich robotnic walczących o prawa, dzięki którym pani minister może w ogóle być obecna w polityce. Bez solidarności kobiet byłoby to niemożliwe. I trzeba o tym pamiętać.

Magdalena Środa, filozof, etyk



  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':