http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Heroizm przyzwoitości

Magdalena Środa
2008-10-15, ostatnia aktualizacja 2008-10-14 16:50

Żadna wspólnota nie przetrwa bez elementarnej przyzwoitości i uczciwości, które stanowią fundament wzajemnego zaufania między ludźmi. Władza, jak się okazuje, przetrwać może, ale jaka to władza?

W czasie gorącego i żenującego konfliktu między premierem i prezydentem na stronach internetowych "Gazety" (13.10) ukazała się maleńka informacja o tym, że przewodnicząca poselskiej komisji etyki pani Elżbieta Witek z PiS zasługuje na swoje stanowisko, ponieważ co najmniej dwa razy zachowała się niezależnie od oczekiwań wodza partii, do której należy. Nie uznała bowiem idiotycznego wniosku PiS o pociągnięcie do odpowiedzialności posła Palikota za to, że "podsiadł" posła Kaczyńskiego, i co najmniej raz zagłosowała inaczej niż partyjny monolit. Posłanka Witek wykazała się rozsądkiem, bezstronnością, poczuciem słuszności, opanowaniem jednym słowem, zachowała się jak człowiek przyzwoity. Żałuję, że wiadomość o dzielnej posłance nie ukazała się na pierwszych stronach gazet, tak jak ukazują się tam informacje o szaleńczych, ambicjonalnych zmaganiach na szczytach władzy. Przyzwoitość w polityce jest teraz tak rzadką wartością, że trzeba o niej pisać, ilekroć się pojawi, bo inaczej zapomnimy, czym jest.

Przez całe wieki społeczne i polityczne elity odróżniały się od reszty społeczeństwa nie tyle popularnością medialną, dobrym PR czy ostentacyjnym brakiem profesjonalizmu, ile etyką. Elita był elitą, bo stosowała wobec siebie wymagania moralne, którym nie mógł sprostać przeciętny człowiek. Przestrzeganie zasad honoru, norm etykiety, godności osobistej, odpowiedzialności było wymogiem podstawowym, ważniejszym niż pochodzenie czy przynależność klasowa.

Nawet Machiavelli, którego wielu z naszych polityków niesłusznie uważa za swojego mistrza, twierdził, że polityk może co prawda nie przestrzegać norm moralności powszechnej, np. chrześcijańskiej, ale musi posiadać pewien zestaw surowych cnót, który pomoże mu w skutecznej trosce o dobro republiki. Max Weber podkreślał z kolei ważność odwagi i odpowiedzialności osobistej, którą ponosić powinien polityk za wszystkie swoje działania.

Teksty i prace poświęcone moralności politycznej milczą o wymogach przyzwoitości i uczciwości, nie dlatego jednak, że cnoty te nie były ważne, ale dlatego, że były tak elementarne, tak "gruntowe", że nie warto było o nich wspominać. Żadna bowiem wspólnota nie przetrwa bez elementarnej przyzwoitości i uczciwości, które stanowią fundament wzajemnego zaufania między ludźmi. Władza, jak się okazuje, przetrwać może, ale jaka to władza?

W każdej wspólnocie funkcjonują oczywiście "sprytni łajdacy", którzy wykorzystują przyzwoitość innych do zwiększenia swojej fortuny lub pozycji, ale ich liczba w zdrowym społeczeństwie i w normalnych elitach jest z reguły proporcjonalnie mniejsza od liczby osób przyzwoitych. Znamy też mroczne czasy, gdy elementarna przyzwoitość urastała do rangi cnoty heroicznej, ale też wydawało nam się do niedawna, że czasy te dawno minęły i nie są one udziałem demokracji. A jednak.

Coś bardzo złego musiało stać się z naszymi "elitami", że liczba "sprytnych łajdaków" tak bardzo przewyższa liczbę przyzwoitych, że dziś prawdziwym heroizmem jest przyzwoitość zachować. Przyzwoitość, czyli - przypomnijmy za "Słownikiem języka polskiego" - "zachowanie bez zarzutu, zgodne z moralnym obowiązkiem, ukrywające niechęć i namiętności, wskazujące na dobre maniery, prawe". Tak niewiele, a tak dużo.

Magdalena Środa, filozof, etyk



  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':