http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stara nowa lewica

Magdalena Środa
2008-06-04, ostatnia aktualizacja 2008-06-04 02:27

Wybór Napieralskiego na nowego szefa SLD zrobił wiele medialnego szumu po lewej stronie sceny politycznej. Być może na szumie się skończy. Może jednak nie

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Sam Napieralski ten szum już wzmocnił, wypowiadając się przeciwko konkordatowi. I dobrze. Polsce potrzeba dziś antyklerykalizmu jak niegdyś antykomunizmu. Kościół to potężna organizacja, która praktycznie rządzi Polską. I nie jest to eschatologiczna władza nad duszami, lecz całkiem realna władza nad dobrami, umysłami, dziećmi i politykami. Ktoś musi tej władzy zacząć wyznaczać jakieś granice, i to nawet nie w imię świeckości, lecz zdrowego rozsądku. Może zrobi to lewica?

Jednak zamiast szukać nadziei w nowych przywódcach i nowym języku, warto sięgnąć do starych słowników i starych idei. Są zupełnie niezniszczone i prawie nieużywane niczym honor z prawicowego kodeksu Boziewicza.

Lewica ma w swoim języku takie słowa jak: postęp, świeckość, równość, socjalizm, sprawiedliwość społeczna, wreszcie otwartość i internacjonalizm. Lewica zawsze patrzyła w przyszłość, nigdy nie tęskniła za "złotą" legendą narodu i nie przykrajała przyszłości na miarę wyśnionej przeszłości. Lewica nigdy nie zamykała się w granicach przestrzennych, stąd też obce jej były postawy ksenofobii, nacjonalizmu i dętego patriotyzmu. Stawiała na tolerancję, otwartość, współpracę. Nie posługiwała się też mitem "świętej rodziny" w celu uzasadnienia podległości kobiet i instrumentalizacji dzieci.

To prawica traktowała bicie słabszych jako praktykę uświetnioną tradycją i religią, a przymus rodzenia za warunek sine qua non wielkości narodu i siły jego populacji.

Lewica o co najmniej sto lat wyprzedziła wrażliwość Kościoła na "wykluczonych": robotników, biednych, kobiety, obcych. Tak zwana "społeczna nauka Kościoła" niechętnie i z ociąganiem reagowała na roszczenia i procesy upodmiotowienia się ludzi pozbawionych praw; Kościół, oferując niepewne zbawienie, traktował krzywdę jako dopust boży, z którym należy się kornie pogodzić, a nie jako wyzwanie i przedmiot walki, choć sam nigdy w biedzie nie żył. I nie żyje.

Lewica zawsze traktowała demokrację jako proces, który polegał na wykluczaniu tych, którzy z różnych przyczyn znajdowali się poza sferą dostępu do elementarnych świadczeń, społecznych przywilejów, władzy czy ogólnego dobrobytu. Wskazywała przyczyny ekonomicznego wykluczenia, rozumiejąc jednocześnie konieczność walki o uznanie, o szacunek dla równej godności wszystkich. Buntowała się przeciwko fundowaniu nowoczesności sfery publicznej na feudalnym porządku sfery prywatnej.

To w ramach ruchów lewicowych narodziła się wrażliwość ekologiczna i krytyka przekonania, że Bóg oddał władzę nad światem człowiekowi i że w związku z tym może on nad wszystkim panować, niszcząc i eksploatując. To lewica walczyła z eksploatacją...

Może takiej lewicy nigdy nie było. Może zniszczył ją komunizm i PRL, ale nie znaczy to, że się nie narodzi czy nie odrodzi. Może na Rozbrat, może na Chmielnej, może gdzie indziej... Oby.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy