Takich cech wymagają funkcje rzeczników czy pełnomocników do spraw - ogólnie mówiąc - beznadziejnych, czyli praw mniejszości, praw obywatelskich, praw kobiet,
dzieci, wykluczonych, dyskryminowanych, upokorzonych. Posiadanie kwalifikacji urzędniczych (czy dyplomatycznych) stanowczo tu nie wystarczy.
Jak wiadomo, każdy kodeks jakoś chroni prawa osób znajdujących się w gorszym położeniu, również konstytucja domaga się równego traktowania wszystkich. Co z tego, jeśli nierówność jest powszechnie akceptowana, a ci, którzy są gorzej traktowani, nie mają głosu i są niewidoczni? Jeśli w ramach kultury i potocznych opinii funkcjonują stereotypy, zgodnie z którymi, ci, którzy są w gorszym położeniu, powinni się w nim znajdować? Zwykła praworządność nie wystarczy. Tu potrzeba poczucia sprawiedliwości!
Pan prezydent przesłał właśnie do Sejmu projekt ograniczenia wolności zgromadzeń. Według red. Siedleckiej - osoby kompetentnej i wyjątkowo wrażliwej na niesprawiedliwość - jest to projekt "niepotrzebny i zły" ("Gazeta Wyborcza", 23 grudnia). Chciałabym wiedzieć, jaka jest opinia pani rzecznik praw obywatelskich na ten temat? Jakie rozmowy zdołała przeprowadzić z nową minister edukacji, panią Szumilas, w sprawie wprowadzenia do szkół etyki, jakie rozmowy prowadziła z minister Hall i co spowodowało, że były tak nieskuteczne? Zorganizowanie konferencji na temat etyki w szkole (z której jest tak dumna) jest działaniem więcej niż niewystarczającym. Jakie interwencje podjęła w sprawie przemocy domowej? Co robi w sprawie nielegalnych imigrantów? Jak stara się ukształtować postawy tolerancji? Wszak
Polska jest dziś dobrym "poligonem" dla takiej
pracy! Imigrantów jeszcze nie mamy, ale możemy ich wkrótce mieć, i to dużo, może warto się na to przygotować? Polacy nie są narodem tolerancyjnym, może warto to zmienić, właśnie jest ku temu czas! Jak pani rzecznik działa w kwestiach dyskryminacji kobiet na
rynku pracy? Co robi w sprawie ustawy partnerskiej? Jak zamierza wpływać na rządzącą partię, by czym prędzej uchwaliła ustawę dotyczącą refundacji
in vitro?
Wiem, że pani rzecznik nie chce być widoczna, wiem, że będąc dyplomatą, nie zamierza w żadnej sprawie krzyczeć i narażać się na krytykę lub śmieszność. Wiem, że nie chce sprawiać kłopotów władzy. Jednak trzeba to robić! Trzeba dawać głos i świadectwo! Wszyscy potrzebujemy szacunku wobec prawa, a niektórzy potrzebują ponadto sprawiedliwości i równości. I swojego rzecznika. Życzę więc pani Irenie Lipowicz, by wreszcie nim została.