http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wigilijna opowieść

Magdalena Środa
2011-12-21, ostatnia aktualizacja 2011-12-22 13:26

Pierwszą myśl, którą miałam po śmierci Violetty Villas, było: co się stanie z jej zwierzętami? Jak umiera człowiek, to z grubsza wiadomo, co stanie się z jego dobrami, zwłaszcza tymi, które mają jakąkolwiek wartość. A co, jeśli ktoś zostawi po sobie gromadę zwierząt i odpowiedzialność z nimi związaną? Nic.

Magdalena Środa
fot.
Magdalena Środa
Prasa milczy na temat losu psów i kotów, informując głównie o tym, że piosenkarka otaczała się nimi i - w związku z tym - w jej domu panoszył się brud, smród, ubóstwo. O tym, że mogło być tam przy okazji dużo miłości, troski i wzajemnego przywiązania, nie powiedział nikt. Miłośnicy głosu Villas zgodzą się bez wahania, że artystka to wielka, ale dziwaczna, bo kto rozsądny może oddać dom we władanie zwierząt? Zapewne oszalała.

Nie zwykliśmy jednak nazywać szaleńcami tych, którzy zwierzęta traktują jak rzeczy. Oto na przykład minister Rostowski wydaje rozporządzenie (z dnia 23 listopada), które sankcjonuje zabijanie psów. Chodzi o zwierzęta, które pracowały razem z celnikami przy wykrywaniu narkotyków. Pracowały, ale przestały być użyteczne, to znaczy zestarzały się lub straciły swój wyrafinowany węch. Wyszkolony pies, który służył ludziom i do ludzi się przywiązywał, zostanie zabity, bo z jakiś powodów już się nie nadaje. To barbarzyńskie i haniebne rozporządzenie świadczy albo o tym, że w Ministerstwie Finansów za wszelką cenę szuka się oszczędności, albo że pracują tam jakieś potwory, którym nie powinno powierzać się nawet naszych pieniędzy, a co dopiero los zwierząt.

Ministerstwo (11 grudnia) próbowało usprawiedliwić swoje decyzje, powołując się na definicje eutanazji (że dotyczy ona zwierząt chorych i cierpiących), ale marne to usprawiedliwienie, bo kategorie choroby i cierpienia w przypadku zwierząt mają wyjątkowo szerokie zastosowanie. Ileż to ludzi w Polsce usypia swoje zwierzęta, mówiąc o ich starości, podczas gdy tak naprawdę nie chcą się już nimi opiekować. Mało kto jakoś dostrzega, że zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do godnej starości.

Gdyby ministerstwo odrębnym rozporządzeniem nakazało opiekę, przydzieliło określone kwoty na zapewnienie psom godziwych warunków "emerytury" i zapowiedziało systematyczną kontrolę tych warunków, to uwierzyłabym w dobrą wolę pana ministra, ale tak nie mam podstaw.

Dwieście lat temu Jeremy Bentham z wielką nadzieją pisał: "Dlaczego prawo miałoby odmawiać swej ochrony dla wszelkich istot wrażliwych? Nadejdzie czas, kiedy ludzkość weźmie pod swą opiekę wszystko, co oddycha". Ten czas według optymisty Petera Singera pomału nadchodzi: "Jeśli już wiemy, że przynależność człowieka do innej rasy nie może być żadnym powodem jego dyskryminacji i krzywdy, to dlaczego ma nim być przynależność do innego gatunku?".

W Polsce jednak zrozumienie tej oczywistości przychodzi z wielkim trudem. Więc apeluję o podpisywanie petycji przeciwko - ciągle aktualnemu - rozporządzeniu Ministerstwa Finansów (na stronach WWW.petycje.pl) Przynajmniej tyle możemy zrobić dla zwierząt, nim zaczną w Wigilię do nas mówić, a raczej - krzyczeć.

Magdalena Środa, filozof, etyk

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
  • 2
  • 58 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    120 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':