- Wizualizacja, którą zaprezentował Gdańsk, zakłada 44 tysiące miejsc na trybunach - mówił w środę w Gdańsku minister Lipiec. - Myślę, że lepiej wybudować obiekt dla 30-35 tysięcy widzów. Stadion trzeba potem utrzymać, a to nie jest takie proste. Spójrzmy na Grecję czy Portugalię, wiele obiektów teraz niszczeje. Te same uwagi mam dla Wrocławia.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz był zaskoczony wypowiedzią ministra. - Wierzę liczbom - ripostował. - Zleciłem analizę. Zobaczymy, czy zmniejszenie pojemności stadionu przyniesie oszczędności w trakcie budowy oraz jak to wpłynie na późniejsze utrzymanie obiektu. Przypominam, że w Gdańsku ma być rozgrywany mecz ćwierćfinałowy, nie tylko grupowe. Dlatego Baltic Arena musi mieć co najmniej 40 tysięcy miejsc. Takie są wymogi UEFA.
Roman Rogocz, piłkarz 60-lecia Lechii Gdańsk, mówi wprost: - Chybiony pomysł. W latach 50. na Lechię przychodziło po 25 tysięcy kibiców, więc o utrzymanie w XXI wieku bym się nie martwił. Tym bardziej, że dzięki takiemu obiektowi ściągniemy do miasta międzynarodowe imprezy kulturalne i sportowe.
I dodaje: - Wydaje mi się, że to wstęp do walki o organizację spotkań także w Chorzowie, który ma stadion gotowy na ćwierćfinały, wymaga tylko modernizacji i Krakowa. Tylko dlaczego ma cierpieć Gdańsk?
Minister Lipiec poinformował też, że pomoc rządu przy budowie gdańskiego stadionu, który ma stanąć w Letnicy, wyniesie maksymalnie 15 procent kosztów. - Tak mówi prawo - tłumaczył. - Jeśli gospodarze Euro 2012 otrzymają pomoc unijną, skarb państwa nie może więcej dołożyć.
Wstępnie koszt budowy oszacowano na 640 mln zł. Dziś już wiadomo, że w związku ze skokiem cen materiałów budowlanych inwestycja pochłonie około miliarda złotych. - Koszty nie są małe, ale każdy samorząd, składając wniosek o organizację Euro, wiedział, że to na jego barki spadnie całe przedsięwzięcie - dodał Lipiec.
Dlatego Gdańsk szuka strategicznego zagranicznego inwestora, który zawiąże z gminą spółkę. Udziałem miasta będzie grunt, firmy - pieniądze. Inwestor wokół stadionu może wybudować obiekty komercyjne, którymi potem miałby zarządzać i czerpać zyski. Dodatkowo miasto przygotowuje specjalną ofertę dla inwestorów. Otrzymają atrakcyjne miejskie grunty za pieniądze na Baltic Arenę.
- Dopóki nie poznamy kwot, jakie przekażą Unia i rząd, trudno cokolwiek planować - rozkłada ręce prezydent Adamowicz. - Konkrety napłyną w ciągu trzech miesięcy.
Minister Lipiec poinformował też o decyzji premiera. Jarosław Kaczyński powołał komitety regionalne ds. Euro 2012. Na czele pomorskiego stanie p.o. wojewoda Piotr Karczewski. W skład wejdą m.in. przedstawiciele służb mundurowych, marszałek województwa Jan Kozłowski oraz prezydent Gdańska.
- Moim zadaniem będzie koordynacja wszystkich działań związanych z mistrzostwami, głównie inwestycyjnych i dotyczących bezpieczeństwa - mówi Karczewski.
W magistracie zawrzało. To miasto składało wniosek do UEFA i jeśli cokolwiek pójdzie źle, razy spadną na Gdańsk. Prezydent Adamowicz na razie jednak skomentował wymijająco: - Liczy się praca, nie zaszczyty. Niech inni po prostu pomagają, wystarczy.
W środowe południe minister sportu wraz z władzami województwa, sponsorami oraz metropolitą gdańskim abp. Tadeuszem Gocłowskim uroczyście otworzyli nowoczesne boisko piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią przy Gimnazjum nr 23 w Gdańsku Oliwie. Inwestycja została zrealizowana w ramach rządowego programu "Blisko Boisko". Ministerstwo dało 170 tys. zł, drugie tyle prywatni sponsorzy. Podobne obiekty wybudowano już w Kościerzynie, Czersku i Miastku. W ciągu najbliższych trzech lat ma powstać kilkanaście kolejnych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto