Agnieszka Kublik, Monika Olejnik: Jest pan zadowolony, że w rządzie nie ma wicepremiera Grzegorza Schetyny? - Premier Schetyna miał często zdrowe, praktyczne podejście do różnych spraw. Nie tylko tych, które leżały w jego kompetencji, w zakresie MSWiA.
Miał pan z nim dobre relacje? - Różne. Mogłem rykoszetem dostać, gdy toczyła się dyskusja, kto po Donaldzie Tusku będzie szefem rządu. Ale potem to sobie wyjaśniliśmy: w obecnym kształcie Sejmu kolejnym premierem będzie polityk z Platformy. To jest oczywiste i nie podlega dyskusji.
Schetyna czuł się zagrożony, że pan może chcieć być następcą Tuska? - O, tak. Media w tej sprawie dosypywały koksu. Jak czytał gazety, to profilaktycznie mógł gdzieś, w jakiejś sytuacji lekko nogę mi podstawić.
Podstawiał panu nogę? - Nie złapałem go za rękę. Jeżeli to w ogóle robił, to z wdziękiem.
Hazard nas nie interesuje Dlaczego PSL tak się dystansuje wobec sprawy afery hazardowej? - Bo to nas nie interesuje.
??? - Hazard nas nie interesuje.
A wyjaśnienie prawdy? - Tak, bardzo nas interesuje. Bo jest to możliwość wyjaśnienia sposobów działania polityki i biznesu. I gdyby nasi koalicyjni koledzy podchodzili do sprawy w ten sposób, żeby przekierować biznesmenów na organizacje ich reprezentujące, tzn. izby gospodarcze, organizacje pracodawców, to byłoby po bożemu.
Wobec koalicjanta się też dystansujecie. - Bądźmy precyzyjni. Od czego się dystansujemy?
PO chciała, żeby ktoś z PSL stanął na czele komisji hazardowej. A wy na to - nie. - Nie słyszałem takiej propozycji.