Dwie na jednego ze Zbigniewem Wassermannem, koordynatorem służb specjalnych w rządach PiS
Agnieszka Kublik, Monika Olejnik: Czy "Bolek" to Lech Wałęsa?
Zbigniew Wassermann: Sąd lustracyjny rozstrzygnął, że nie. Chociaż jest pewien problem, bo wiadomo, że dokumenty związane z przeszłością Wałęsy, kiedy nie był już przywódcą "Solidarności", trafiły do niego i nie wróciły w takim stanie, w jakim zostały wypożyczone.
Wałęsa przyznaje, że miał w rękach tylko kopie, więc oryginały powinny się zachować.
- Ale inni twierdzą, że było inaczej.
Ale sąd lustracyjny wiedział o tym, kiedy orzekał, że Wałęsa z SB nie współpracował.
- Nie podważam decyzji sądu. Mówię tylko, że są przesłanki, dokumenty, na podstawie których można przypuszczać, że współpracował z SB, ale potem się z tego wycofał.
Czy prezydent - strażnik konstytucji, a na dodatek prawnik - może podważać prawomocny werdykt sądu?
- Jeśli ma taką wiedzę, to widocznie uznał, że przyszedł czas, żeby się nią podzielić.
Skąd ją może mieć?
- Prezydent Kaczyński był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy Kancelarii Prezydenta [na początku lat 90.]. Miał możliwość dobrze poznać historię Wałęsy, był działaczem "Solidarności", i to ze ścisłego kierownictwa, współpracowali długo. Mógł więc posiąść takie informacje, które nie są powszechnie dostępne, i mógł wyrazić swoje przekonanie, które przecież nie kasuje orzeczenia sądu lustracyjnego. Prezydent powiedział tylko to, co wielu innych działaczy "Solidarności" mówiło od dawna. Widocznie uznał, że przyszedł czas, żeby taką informację potwierdzić. Nie można ujawniać czegoś, co funkcjonuje publicznie.
No cóż, publiczne stwierdzenie, że "Bolek" to Wałęsa, kasuje prawomocny wyrok sądu.
- To nieuprawniony osąd.
Jeśli Kaczyński, będąc szefem BBN, dowiedział się, że Wałęsa był "Bolkiem", to znaczy, że czekał z ujawnieniem tych rewelacji kilkanaście lat.
- To jest wiedza prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie znam jej szczegółów.
W klubie PiS sporo jest osób, które w Wałęsie widzą "Bolka": Joachim Brudziński, Elżbieta Jakubiak, Przemysław Gosiewski. Skąd oni to wiedzą?
- Były publikacje prasowe, wypowiedzi, na tej podstawie oni mówią o współpracy.
Były informacje, że Wałęsa donosił SB, dostawał pieniądze, podpisał zobowiązanie?
- Moi koledzy nie wydają orzeczenia lustracyjnego, tylko mówią o współpracy w potocznym tego słowa znaczeniu.
Źródło: Gazeta Wyborcza