Rektor PCz January Bień (w poprzedniej kadencji parlamentu senator SLD- przyp. red.) już 21 marca wezwał swych podwładnych do złożenia oświadczeń lustracyjnych. Alfred Egeman był jedynym pracownikiem częstochowskiej uczelni, który tego nie uczynił. - Mam dość państwa, które wymyśla mi od wykształciuchów i łże-elit - tłumaczy swoją decyzję. - Postanowiłem nie dać się upokorzyć. Dodatkowo motywował mnie zapamiętany na całe życie obrazek z dzieciństwa - tata wywlekany z domu przez UB.
Za niesubordynację rektor Bień pozbawił go funkcji publicznej, czyli stanowiska starszego wykładowcy. Razem z pismem informującym o tej decyzji w kopercie znalazł świadectwo pracy ze zwolnieniem dyscyplinarnym od 20 kwietnia, czyli dnia, w którym mijał termin złożenia oświadczenia. - Żeby było śmieszniej już po tej dacie uczelnia wystawiła mi delegację, bym z dwoma grupami studentów pojechał na kilkudniową turystyczną wyprawę w rejon Wisły. W ten sposób ci, którzy nie uczęszczali na zajęcia w ciągu roku, zaliczali semestr. Czyli byłem w pracy, choć nie byłem już pracownikiem uczelni. Pismo od rektora przeczytałem dopiero 3 maja, po powrocie do domu.
Pojechał na uczelnię, spotkał się ze studentami i próbował im wytłumaczyć, dlaczego zajęć nie będzie. - Od mojego bezpośredniego przełożonego usłyszałem, że nie mam wstępu do studium, bo pan rektor sobie tego nie życzy.
Danuta Kulesza, rzecznik Politechniki: - Pan rektor zwalniając pracownika postąpił zgodnie z prawem. Takie konsekwencje za niezłożenie oświadczenia przewidywała ustawa lustracyjna, a pan Egeman został o tym poinformowany.
Co teraz? - U radcy prawnego leży wniosek o przywrócenie go do pracy - informuje Kulesza.
Wniosek złożył sam Egeman i teraz czeka na odpowiedź rektora. Jeśli nie uzyska satysfakcjonującej, będzie walczył dalej.
- Powinien wystąpić do Sądu Pracy. Skoro Trybunał Konstytucyjny zwolnił starszych wykładowców z obowiązku lustracyjnego, sąd powinien przywrócić go do pracy, na poprzednio zajmowane stanowisko - informuje Mikołaj Pietrzak, który w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka kieruje programem "Prawa człowieka a rozliczanie z przeszłością". Przedstawiciele fundacji nazywają go programem pomocy ofiarom lustracji i raportu WSI. Zaangażowani w program gromadzą informacje o poszkodowanych przez nie, a w niektórych wypadkach udzielają takim osobom pomocy prawnej.
Przypadek Egemana to jedyny znany Fundacji przykład pracownika uczelni, który stracił pracę przez lustrację. Na pewno się nim zainteresujemy, a jeśli będzie potrzebna pomoc, postaramy się jej udzielić -zapewnia Pietrzak.- Słyszeliśmy jeszcze od dwóch profesorach z Warszawy, ale tej informacji nie udało się potwierdzić. Wiele osób, szczególnie wykształconych, zwlekało do ostatniej chwili z wysłaniem do podwładnych wezwania do wypełnienia oświadczenia lustracyjnego. Wiadomo było, że jest wiele niejasności, a ustawa została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Rektor Politechniki Częstochowskiej wykazał się wielka gorliwością w wypełnianiu ustawy. Na wielu polskich uczelniach było jednak podobnie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa