http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dziennikarze, wykładowcy - do lustracji majątkowej?

Ewa Siedlecka
2007-04-11, ostatnia aktualizacja 2007-04-11 08:24

Tak może wynikać z rządowego projektu, który zaostrza i poszerza kontrolę majątków "osób pełniących funkcje publiczne". Projekt leży już w Sejmie.

Przemysław Gosiewski twierdzi, że dziennikarze i wykładowcy nie będą podlegać lustracji majątkowej
Fot. Paweł Małecki / AG
Przemysław Gosiewski twierdzi, że dziennikarze i wykładowcy nie będą podlegać...
SONDAŻ
Czy dziennikarze i wykładowcy powinni podlegać lustracji majątkowej?

Tak
Nie
Nie mam zdania

Nowa wersja ustawy o ograniczeniach związanych z pełnieniem funkcji publicznych jest znacznie ostrzejsza. By skuteczniej walczyć z korupcją, głębiej zagląda do kieszeni polityków oraz "osób pełniących funkcje publiczne". Pod rygorem utraty funkcji i kary trzech lat więzienia trzeba będzie wyjawić cały swój majątek - łącznie np. z posiadanymi akcjami - ale też majątek małżonka. Trzeba będzie wskazać pochodzenie każdego składnika tego majątku nabytego podczas pełnienia funkcji publicznej. Wszystko to zawiśnie w internecie i będzie sprawdzane przez izby skarbowe i CBA. A jeśli te organy będą miały jakieś uwagi czy wątpliwości do tego zeznania - to też znajdzie się w internecie.

Projekt ustawy rozszerza też zakaz prowadzenia działalności gospodarczej oraz pełnienia kierowniczych funkcji w spółkach prawa handlowego czy spółdzielniach na nowe kategorie osób. W 29 punktach wymienia funkcje publiczne - głównie urzędników państwowych i członków władz publicznych - których te rygory dotyczą. Na końcu dodano zdanie: "Przepisy ustawy mają zastosowanie do innych osób pełniących funkcje publiczne na podstawie odrębnych przepisów".

A "odrębny przepis" opisujący, kogo należy traktować jako "osobę pełniącą funkcje publiczną", jest np. w nowej ustawie lustracyjnej.

Według niej są to m.in.: adwokaci, radcowie prawni, doradcy podatkowi, dziennikarze, wykładowcy uczelni, dyrektorzy szkół i członkowie władz firm, których skarb państwa jest współwłaścicielem przynajmniej w połowie.

Czy to znaczy, że będą podlegać lustracji majątkowej?

Minister Przemysław Gosiewski, który w imieniu rządu będzie przedstawiał projekt Sejmowi, uważa, że nie. - To byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby do ustaw dotyczących dziennikarzy czy wykładowców dopisać wprost, że podlegają ustawie o ograniczeniach związanych z pełnieniem funkcji publicznych - mówi.

Ale przecież do tych ustaw nie wpisano, że podlegają lustracji, a jednak jej podlegają.

Prof. Kulesza: To niedopuszczalne z punktu widzenia konstytucji

O interpretację przepisu zapytaliśmy prof. Michała Kuleszę, współautora reformy administracji publicznej: - Jeśli czytać go dosłownie, to można dojść do wniosku, że obejmuje także osoby sprawujące funkcje publiczne w rozumieniu ustawy lustracyjnej. Ale każdy przepis trzeba czytać w kontekście całego systemu prawa. W tym konstytucji, która chroni m.in. prawo do prywatności. Z punktu widzenia konstytucji niedopuszczalne jest, aby robić lustrację majątku ludzi, którzy nie są opłacani z publicznych pieniędzy, jak np. dziennikarze prywatnych mediów czy wykładowcy prywatnych uczelni.

Prof. Kulesza uważa, że wszystkiemu winne jest niechlujstwo legislacyjne. - W ustawie lustracyjnej dziennikarze, wykładowcy, radcowie czy adwokaci nie powinni być zaliczeni do "osób pełniących funkcję publiczną". Ustawodawca powinien ich nazwać np. osobami pełniącym ważne role społeczne. Z kolei w ustawie o lustracji majątkowej też nie powinien odwoływać się do "funkcji publicznych", ale do osób zajmujących określone urzędy i stanowiska. A tak powstał chaos i musimy się domyślać, co ustawodawca miał na myśli. Czy np. objął lustracją majątkową także wszystkich policjantów? Taka szeroka lustracja majątkowa, czy każda inna, może jest sensowna z punktu widzenia przejrzystości władzy, ale prowadzi do niebotycznych kosztów i zablokowania procesu rządzenia. Bo na każdego objętego nią urzędnika trzeba trzech, którzy go sprawdzają.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Izrael zburzył wioskę, zasypał ''polską'' studnię

Beduińska wioska zrównana z ziemią. Zniszczona co najmniej jedna cysterna na wodę, którą odbudowała PAH

Kogo lekceważy Palikot?

Janusz Palikot, skoro aspiruje do roli polityka lewicowego, powinien pamiętać, że lewica nie uważa płacenia podatków za akt wrogi ludzkości