Komisja Europejska pozwała wczoraj polski rząd przed Trybunał Sprawiedliwości za budowę obwodnicy Augustowa przez serce Doliny Rospudy oraz obwodnicy Wasilkowa (przecinającej Puszczę Knyszyńską). - Komisja Europejska nie może zgodzić się na utratę tak cennej spuścizny - mówił komisarz Dimas.
Ponieważ polskie władze - mimo wezwań Brukseli - zezwoliły inwestorowi na rozpoczęcie prac geodezyjnych i budowlanych, Komisja prosi też ETS o nałożenie specjalnego, "tymczasowego nakazu wstrzymania robót".
Zarzuty komisji Zdaniem Komisji Polska naruszyła unijne prawo, ponieważ: • nie zbadała rozwiązań alternatywnych, czyli innego przebiegu trasy; • nie wykazała ponad wszelką wątpliwość, że forsowane przez rząd trasy są jedynymi możliwymi; • nie zaproponowała odpowiednich rekompensat dla środowiska naturalnego mających wynagrodzić straty poczynione w trakcie budowy.
Minister środowiska Jan Szyszko i minister transportu Jerzy Polaczek przekonywali wczoraj, że wygrają proces przed Trybunałem i Komisja Europejska będzie musiała pokryć wszystkie koszty przerwania inwestycji.
- Teoretycznie istnieje coś takiego jak odpowiedzialność finansowa Unii Europejskiej. Ale żeby taka klauzula była brana pod uwagę, trzeba by wykazać, że decyzja Komisji Europejskiej o pozwie została wydana bez jakichkolwiek podstaw prawnych, w sposób niemalże "frywolny" - powiedział "Gazecie" rzecznik KE Johannes Laitenberger. - A to raczej nie jest ten przypadek. Nie kierowalibyśmy sprawy do ETS, gdybyśmy nie byli pewni wygranej.
Minister Szyszko poinformował, że na początku kwietnia zaprosił nad Rospudę zagranicznych dziennikarzy i przedstawicieli unijnych resortów ochrony środowiska.
- Skierowanie w tak ważnej sprawie skargi do sądu należy uznać za porażkę rządu - skomentowała prof.
Barbara Kudrycka, podlaska europosłanka PO. Jej zdaniem w kłopocie są także mieszkańcy Augustowa, którzy jeszcze dłużej będą musieli czekać na budowę obwodnicy ich miasta.
Kiedy wyrok ETSGdyby Trybunał postanowił przyspieszyć procedurę:, potrwałoby to sześć miesięcy. W innym przypadku raczej będzie to ok. 20 miesięcy.
Komisja Europejska przestrzega przez złamaniem ewentualnego nakazu wstrzymania robót. - Gdyby to się stało, zwrócimy się do sądu o nałożenie kary za niewykonywanie jego decyzji - mówi Helfferich.
A o tym, że takie kary potrafią być dotkliwe, przekonała się w środę
Francja. Rząd francuski od lat nie może sobie poradzić z zanieczyszczeniem nitratami wód w Bretanii i nie podporządkowuje się wcześniejszym wyrokom ETS w tej sprawie; wczoraj KE zaproponowała, by zapłacił 117 tys. euro dziennie za każdy dzień łamania unijnych przepisów.
Dla Gazety: Dr Wiktor Kotowski - prezes stowarzyszenia Chrońmy Mokradłaadiunkt w Instytucie Melioracji i Użytków Zielonych w FalentachTorfowiska dolnego basenu Doliny Rospudy to zapewne ostatnie pierwotne, nieprzekształcone przez człowieka torfowisko przepływowe w tej części Europy. To bardzo wrażliwy układ i każda ingerencja może spowodować nieodwracalne straty. Podczas samej budowy i wibracyjnego wbijania ponad stu pali naruszone zostaną warstwy zarówno torfów, jak i leżących pod nimi piasków.
W wykonanych przez drogowców analizach środowiskowych w ogóle nie uwzględniono tego zjawiska. Kolejnym zagrożeniem będą ławy fundamentowe (patrz rysunek). Przy ich betonowaniu niezbędne będzie odpompowywanie wody, a to wpłynie na tempo jej przepływu przez torfy. Dzisiaj przepływa ona z prędkością centymetrów na godzinę, przy intensywnym odpompowywaniu może wzrosnąć ponadstukrotnie.
Skoro w okolicach estakady gwałtownie wzrośnie ilość wody, to w bardziej oddalonych regionach doliny jej ubędzie. Nawet kilkutygodniowe odwodnienie warstwy torfów wywołuje jego nieodwracalne osiadanie. W praktyce może to oznaczać, że na w ten sposób powstałych zapadliskach po zakończeniu odpompowywania wody powstaną płytkie zbiorniki, w których ulegną zagładzie występujące w dolinie unikalne, chronione przez Unię storczykowate czy skalnica torfowiskowa.