W oficjalnych wypowiedziach przedstawiciele Komisji Europejskiej nie chcą ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, jaka będzie decyzja. - Poinformujemy, jak już zapadnie - mówił wczoraj Johannes Laiteberger, główny rzecznik KE. Potwierdził jednak, że jednym z punktów środowego porządku obrad komisarzy jest właśnie pozew przeciwko Polsce w sprawie Rospudy.
Nieoficjalnie nasi rozmówcy w Brukseli zapewniają, że wszystko jest przesądzone: - Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się okazało, że pozwu nie będzie - mówi wysoki rangą urzędnik Komisji, proszący o zachowanie anonimowości.
Prócz pozwu KE może też wysłać do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jeszcze prośbę o wydanie, w trybie pilnym, specjalnego nakazu wstrzymania prac w Dolinie Rospudy, aż do czasu sądowego rozstrzygnięcia sporu między Polską a Komisją. - ETS może wydać taki nakaz bardzo szybko, w ciągu tygodnia, może dwóch - mówi Barbara Helfferich, rzeczniczka unijnego komisarza ds. środowiska Stavrosa Dimasa.
Rząd nie wstrzymał robót
Wczoraj po południu pojawiła się nagle depesza PAP, że minister środowiska wysłał w poniedziałek do KE list, że wstrzymuje prace nad budową obwodnicy.
- To nadinterpretacja - prostował Sławomir Mazurek, rzecznik ministra środowiska. - W korespondencji resortu z Brukselą mógł się znaleźć zapis o tym, że na chronionych terenach, które ma przeciąć obwodnica, nie wolno prowadzić prac powodujących hałas w okresie lęgowym ptaków, czyli między początkiem marca a końcem lipca. Ale to wynika z decyzji środowiskowej dla tej inwestycji i nie jest niczym nowym - tłumaczył.
20 lutego główny konserwator przyrody Andrzej Szweda Lewandowski wydał na wniosek inwestora - dyrekcji dróg i autostrad - zezwolenie na płoszenie ptaków i niszczenie ich gniazd również w okresie lęgowym. Równolegle jednak zapewnił, że umożliwia ono wyłącznie prace geodezyjne na obszarach chronionych - czyli w Dolinie Rospudy i otaczających ją lasach - natomiast w żadnym razie nie może być mowy np. o wycince drzew.
Szyszko pewien wygranej, geodeci wytyczają trasę
Sam minister Szyszko podczas wczorajszej konferencji prasowej stwierdził, że jego zdaniem Polska wygra ewentualny spór z Brukselą o Rospudę. - Jeśli tak się stanie, koszty i odpowiedzialność za wstrzymanie inwestycji poniesie Komisja - powiedział Jan Szyszko.
A co się dzieje przy budowie obwodnicy? Rzecznik wykonawcy - firmy Budimex-Dromex - Krzysztof Kozioł: - Trzymamy się harmonogramu robót, a ten nie przewiduje żadnych prac powodujących hałas na terenach chronionych podczas okresu lęgowego. Informuje, że pracujący od miesiąca wzdłuż całej trasy 17-kilometrowej inwestycji geodeci wytyczający pas drogowy powoli kończą swoje zadanie.
- Nie ma na razie wyznaczonego terminu rozpoczęcia prac budowlanych - mówi rzecznik.
Komisja: szukajcie alternatywy
Spór między Polską a Komisją trwa od połowy grudnia 2006 r. Zdaniem Brukseli projekt budowy estakady (będącej częścią obwodnicy Augustowa) przez serce Doliny Rospudy jest niezgodny z unijnymi przepisami. KE nie wierzy w zapewnienia polskiego rządu, że wyrządzone środowisku straty da się zrekompensować. - Naszym zdaniem nie ma możliwości zrekompensowania takiej szkody - mówił przed kilkoma tygodniami "Gazecie" komisarz Dimas.
Komisja domaga się, by Polska przygotowała alternatywy plan budowy obwodnicy Augustowa. - Wiemy, że takie alternatywy są - podkreślał Dimas.
Jeżeli ETS wyda dodatkowy nakaz wstrzymania prac, to wówczas możliwość budowy estakady zostanie zablokowana do wydania wyroku przez unijnych sędziów, a procesy przed ETS potrafią ciągnąć się latami.
Bułgarzy idą w ślady Szyszki
Sprawa Rospudy wywołała ogromny rezonans w Unii; zainteresowały się nią media w większości krajów Unii. Przy okazji okazało się, że polski rząd nie jest jedynym w UE, który chce ominąć ograniczenia wynikające z przepisów związanych z programem Natura 2000.
W ślady ministra środowiska Jana Szyszki idzie także rząd... bułgarski, który na początku marca ogłosił (ku zdumieniu tamtejszych organizacji ekologicznych), że wyłączy z Natury 2000 aż 37 dziewiczych obszarów górskich i nadmorskich. Powód? Plany inwestorów, którzy chcą tam zbudować m.in. ośrodki turystyczne. Jeżeli planów rządu bułgarskiego nie powstrzyma Komisja Europejska, to malownicze wybrzeże Kaliakra podzieli los Parku Narodowego Pirin, w którym prywatni deweloperzy zbudowali (nie pytając nikogo o zgodę) gigantyczny ośrodek narciarski Bansko.
Źródło: Gazeta Wyborcza