Jakie są polskie miasta? Wielki sondaż "Gazety Wyborczej"

Wojciech Bartkowiak
25.02.2007
A A A Drukuj
Kraków, Wrocław, Poznań - polskie wyspy szczęśliwe. Warszawa - polski Babilon, nie da się lubić. Radom - polska czarna dziura - debata "Gazety" Przystanek Miasto
Takie wyniki przynosi wielki sondaż "Gazety" o naszych miastach. Mieszkańcy 21 największych miast Polski, w których PBS przeprowadził badanie, darzą swoje miasta sympatią. Ale miłość nie jest już tak powszechna: odczuwa ją wprawdzie prawie połowa krakusów, ale w Radomiu, Częstochowie i Bydgoszczy ledwie co dziesiąty mieszkaniec.

W rankingu miast, które są obojętne jego mieszkańcom, na drugie miejsce po Radomiu wskakuje Warszawa - miasto utrapienia emigrantów z całej Polski.

Z kim najchętniej poszlibyśmy na piwo

Nasz sondaż pozwala wskazać kilka ośrodków, które rozwijają się harmonijnie - są nie tylko dynamiczne, ale także przyjazne mieszkańcom i stwarzają im dobre perspektywy: to Kraków, Wrocław i Poznań, w mniejszym stopniu Gdańsk. Tutaj łatwo o pracę, mniejsze znaczenie mają przy jej zdobywaniu znajomości, świetna jest oferta edukacyjna i kulturalna, a ludzie mają dobre charaktery.

Krakowianie i wrocławianie uchodzą w całym kraju za najlepszych kompanów - z nimi najchętniej poszlibyśmy się zabawić, oni postawiliby innym kolejkę.

Poznanianie sami przyznają, że mieliby z tym kłopot, ale są za to najbardziej przedsiębiorczy, punktualni, a ich miasto i okolice dają najlepsze możliwości wypoczynku.

Czarnym koniem okazał się Rzeszów, który w oczach swoich mieszkańców nie tylko jest najczystszym miastem w Polsce, ale też otwartym, dynamicznym ośrodkiem z przyszłością.

Z kolei czarną dziurą jest Radom. Jego mieszkańcy nie mają złudzeń: żyjemy w zastygłym, nudnym, nieciekawym mieście, gdzie bez znajomości nie ma szans na pracę, i to kiepską. Niewiele lepszą opinię mają o swoim mieście częstochowianie i szczecinianie.

Szczególnym przypadkiem jest Warszawa. Najbardziej europejska, najnowocześniejsza i najłatwiej tu o pracę, ale cena tego jest wysoka. Sami warszawianie - w porównaniu z mieszkańcami innych miast - przypisali sobie największą arogancję, brak skrupułów, a nawet poczucia humoru! Do tego najchętniej omijają prawo.

Wizerunek warszawian poza stolicą jest jeszcze gorszy. Tylko nieliczni mieszkańcy innych miast pożyczyliby im pieniądze albo poszli z nimi na piwo. Stolica - mimo wielu atutów - nie jest przyjaznym miejscem. Blisko jedna czwarta mieszkańców chce stąd uciekać, jeśli tylko nadarzyłaby się okazja! Podobnie myśli 26 proc. sfrustrowanych katowiczan (uważają się nawet za brzydszych niż mieszkańcy innych miast!) i 27proc. łodzian. Jeszcze więcej chętnych do wyjazdu jest w Bydgoszczy (29 proc.), która wypadła kiepsko, zwłaszcza na tle zadowolonego z siebie Torunia. Najgorzej jest w Radomiu i Częstochowie - chce stąd uciekać co trzeci mieszkaniec w wieku 25-40 lat.

Jak kombinować, to tylko w stolicy Mazowsza

- Nie ma co ukrywać: lubimy kombinować, spóźniamy się zawsze i wszędzie, a do tego bywamy aroganccy - przyznają sami warszawiacy. Mieszkańcy reszty kraju mają o nich jeszcze gorsze zdanie.

Warszawiak i poznaniak to dwa zdecydowanie najsilniejsze stereotypy związane z mieszkańcami polskich miast - pokazuje sondaż PBS przeprowadzony na zlecenie "Gazety" w 21 miastach Polski.

W głównej części badania mieszkańcy każdego z nich sami określali swoje cechy. Warszawiacy na tle kraju nie są o sobie - delikatnie rzecz ujmując - najlepszego zdania. Mieszkańcy stolicy uważają, że są bardzo przedsiębiorczy i mają głowę na karku. Ale przyznają, że często wysilają ją po to, by zakombinować, jak ominąć przepisy. Mało tego, warszawiacy dostrzegają, że na co dzień nie są przesadnie uprzejmi.

Ten autostereotyp aroganckiego cwaniaka potwierdzają opinie mieszkańców reszty kraju. Na pytania: mieszkańcowi, którego z miast najmniej chętnie pożyczyłbym pieniądze? z mieszkańcem, którego z miast najmniej chętnie poszedłbym na miasto i dobrze się bawił? - ponad 30 proc. odpowiedzi brzmi: warszawiak. To druzgocąca przewaga nad resztą Polski. Nawet w odpowiedzi na pytanie: mieszkaniec którego z miast najmniej chętnie postawiłby wszystkim w pubie kolejkę? - warszawiacy wypadają gorzej od dostrzegających swoje przywiązanie do pieniądza poznaniaków.

Poznaniacy: tak, jesteśmi skąpi

Ponad połowa mieszkańców stolicy Wielkopolski przyznaje, że jest raczej skąpa niż hojna. Podobnie widzą się radomianie. Ale jest tu jedna istotna różnica: według sondażu PBS Radom to najbiedniejsze, a Poznań najbogatsze z badanych miast. Radomianie nie dzielą się z innymi raczej dlatego, że nie mają czym, a poznaniacy innym nie dają - bo tak mają.

Na drugim biegunie - "jesteśmy hojni" - znaleźli się mieszkańcy Wrocławia. Być może popowodziowa solidarność utrwaliła jeszcze wśród nich lwowską otwartą duszę. Ale mimo to wcale nie wrocławianom najchętniej pożyczylibyśmy pieniądze.

Mieszkańcy całej Polski największe zaufanie mają pod tym względem do krakusów i... poznaniaków, czyli największych dusigroszy. Przy czym, co charakterystyczne, krakowiacy najchętniej pożyczaliby pieniądze... samym krakowiakom. Czyżby dlatego, że ewentualnego dłużnika łatwo dopaść na Plantach na niedzielnym spacerze?

Nie ma za to raczej wątpliwości, dlaczego zaryzykowalibyśmy pożyczkę dla poznaniaka. Mimo pewnych trudności, jakie przysparza mu wydawanie pieniędzy, to solidna firma. Jest najbardziej przedsiębiorczy w Polsce i najpunktualniejszy. Ta ostatnia cecha jest zresztą wyraźnie pochodzenia "germańskiego", bo poza Poznaniem czas swój i innych szanuje się w Opolu, Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim i na Śląsku. Najgorzej pod tym względem jest oczywiście w Warszawie, gdzie zwyczajową wymówką są korki, oraz we Wrocławiu, Gdańsku i Krakowie. To w powszechnej opinii trzy najpiękniejsze miasta w Polsce [więcej o tym - we wtorkowej Gazecie Wyborczej], więc chyba zrozumiałe, że nie ma się co spieszyć:

- sprawy nie uciekną. Lepiej przysiąść w przyjemnej knajpce, poopowiadać dowcipy i zabawić się. Te skłonności widzą u siebie sami mieszkańcy Krakowa i Wrocławia (uważają się za najdowcipniejszych), ale także widzi je u nich reszta Polski - to właśnie z krakusem i wrocławianinem najchętniej byśmy się zabawili, to oni na pewno postawiliby wszystkim kolejkę w pubie i z nimi najciekawiej by się rozmawiało o wydarzeniach kulturalnych i sztuce w ogóle.

Ale ponieważ u nas zawsze takie dyskusje schodzą na sprawy zasadnicze (religia, polityka), warto zapamiętać, że za najbardziej religijnych uważają się mieszkańcy trzech głównych miast ściany wschodniej (Białystok, Lublin, Rzeszów), zdecydowanie najbardziej lewicowe jest Lubuskie (Zielona Góra i Gorzów Wlkp.), a ostoja prawicy to Kraków i Gdańsk oraz stolica Podkarpacia - rządzona sprawnie przez... lewicowego prezydenta Tadeusza Ferenca.

---------------

Serwis cyklu Gazety Wyborczej "Przystanek Miasto"

Największe grzechy polskich miast według szefów lokalnych wydań Gazety Wyborczej

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX