http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Du ju spik ponglish?

Marcelina Szumer
2007-01-31, ostatnia aktualizacja 2007-01-31 09:14

Daj mi fona, jak już będziesz free, to wezmę dzień offa i wydamy trochę keszu - takim właśnie slangiem coraz częściej posługują się nasi rodacy na Wyspach


Fot. Wojciech Surdziel / AG
ZOBACZ TAKŻE
O tym, że język to twór żywy, wielobarwny i ulegający ciągłym przemianom, nikogo nie trzeba przekonywać. Nie pomagają ustawy o ochronie mowy ojczystej ani lamenty językoznawców. Ludzie mówią tak, jak im wygodnie. Zwłaszcza jeśli - jak nasi rodacy pracujący na Wyspach - przebywają już za granicą dłużej i obracają się w środowisku dwujęzycznym. W pracy czy w sklepie lepiej lub gorzej mówią po angielsku, we własnym gronie przechodzą na specyficzny slang, który - jak donosi gazeta "Polish Weekly Express" - dorobił się nawet własnej nazwy. Ponglish to prawdziwa językowa hybryda. Na porządku dziennym jest w niej spolszczanie wyrazów angielskich, dodawanie im polskich przedrostków i końcówek. W ruch poszły też formy, struktury gramatyczne i frazeologizmy. Tym sposobem od rodaka mieszkającego w Londynie czy Edynburgu dowiemy się na przykład, że nie miał wczoraj seksu (od ang: to have sex), bo nie spiknął się ze swoją dziewczyną. Albo że rano lepiej jechać tubą (tube - metro), niż brać autobus (to take bus), bo w city jest okropny trafik (ruch uliczny, korek).

- Dobrze znam i angielski, i polski. Jeśli łatwiej jest mi wyrazić coś, używając angielskiego zwrotu, po prostu wplatam go w polskie zdanie i nie myślę specjalnie nad poprawnością, bo Polacy i tak mnie zrozumieją - mówi Ola Korycka od roku pracująca w irlandzkim Cork.

Językoznawcy mają jednak mieszane uczucia: - Dawna Polonia, dla której język stanowił jedyny kontakt z krajem, do tej pory używa pięknej polszczyzny. Dla młodej emigracji nie jest to już tak ważne - uważa dr Katarzyna Kłosińska, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. - Slangowanie to proces naturalny. Nie ma potrzeby bić w związku z tym na alarm, skoro ciągle jeszcze więcej w tym języku polszczyzny niż elementów obcych.

Bez obaw więc odbierz call od znajomego z Irlandii. Pewnie właśnie ma brake i zamiast iść na lunch, postanowił się z tobą spiknąć...

Źródło: Dziennik Metro
  • 230 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy