http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Raporty >  Odnajdźmy się

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Wyborcza.pl

Gdzie jest teraz moja Renia?

Anna Sulewska-Toczyska
2006-12-17, ostatnia aktualizacja 2006-12-17 20:26

64 lata temu były najlepszymi przyjaciółkami. Po 1942 roku nie miały już ze sobą kontaktu. - Jak Renia przeżyła wojnę, co działo się z nią później, czyją została babcią? - zastanawia się Halina Bortnowska. "Gazeta" rozpoczyna nową akcję - "Odnajdźmy się", w której będzie mógł wziąć udział każdy

Szkoła sióstr niepokalanek. Maj 1942 r. Na zdjęciu z lewej Halinka z ciemnymi włosami i Renia z blond lokami. Na zdjęciu obok Halinka.
Szkoła sióstr niepokalanek. Maj 1942 r. Na zdjęciu z lewej Halinka z ciemnymi...
Dwie 11-latki w ogrodzie szkoły Sióstr Niepokalanek przy ul. Kazimierzowskiej w Warszawie. Jedna ma czarne loki, a druga delikatne blond włoski. To Halinka Bortnowska i Renia Lange w dniu swojej Pierwszej Komunii. 25 maja 1942 roku.

- Siostry pożyczyły jedwabne sukienki od naszych starszych koleżanek - mówi Halina Bortnowska, dziś publicystka i filozof, członek Komitetu Helsińskiego w Polsce. - Naszych rodziców w czasie wojny stać było tylko na wianuszki.

Dziewczynki ze zdjęcia patrzą w obiektyw, a w tle widać siostry w białych habitach i budynek szkoły.

- Ta szkoła to wyjątkowe miejsce, o którym pięknie pisze Joanna Olczak-Ronikier w "W ogrodzie pamięci" - mówi Halina. - Tam właśnie przeżyłam oblężenie Warszawy.

Mała Halinka mieszkała niedaleko szkoły, przy Rakowieckiej 45. A Renia zaraz obok, na Asfaltowej.

- Zawsze długo wracałyśmy ze szkoły, odprowadzając jedna drugą, czego nie mogła zrozumieć moja mama - wspomina Bortnowska. - Bywałam też u Reni w domu. Pamiętam, że był to ciepły, miły dom, do którego można było zapraszać koleżanki.

W tej parze to Renia była blond aniołkiem, a Halinka tą czarną i niegrzeczną, - Miałyśmy jeszcze jedną koleżankę: Dorcię. Bez przerwy się z nią kłóciłam i przeżywałam. Właśnie na Komunii postanowiłam z tym skończyć.

Halina Bortnowska chodziła do szkoły przy Kazimierzowskiej do końca drugiej klasy. Potem przeprowadziła się w okolice pl. Narutowicza. W wojennej Warszawie to były wielkie odległości, więc dziewczynki nie kontaktowały się już.

Renia ma teraz 75 lat. - Coś w tej znajomości z Renią musiało być, skoro pamiętam ją po tylu latach - śmieje się Bortnowska. - Ciekawe czyją jest mamą, babcią?

Komunijne zdjęcie dziewczynek cudem ocalało u jej ciotki. - Miałam kilka odbitek, więc dałam jej jedno, a ona trzymała je w albumiku. Kiedy moje wszystkie pamiątki poszły z dymem, dostałam od cioci to zdjęcie - mówi Bortnowska. Przez całe życie w ważnych chwilach, kiedy przeglądała pamiątki, natrafiała na na buzię Reni.

- Chyba nam na tym zdjęciu bardzo zależało - wspomina. - Wtedy mogły być tylko albo portrety, albo zdjęcia grupowe, a my musiałyśmy specjalnie prosić wynajętego fotografa, żeby zrobił nam wspólne zdjęcie. Czy Renia też ma nasze zdjęcie? Czy ono też przetrwało? W Warszawie w czasie wojny tak niewiele uchowało się pamiątek.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Brak komentarzy