http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stan wojenny? Nie pamiętam: kojarzy się z happeningiem

Mikołaj Pieńkos
2011-12-12, ostatnia aktualizacja 2011-12-13 09:28

Pałki miękkie, kamienie z papieru. Stan wojenny z roku na rok coraz bardziej kojarzy się z happeningiem. Szczególnie tym, którzy go nie pamiętają.

Rekonstrukcja strać na pl. Zamkowym w 2009 r.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Rekonstrukcja strać na pl. Zamkowym w 2009 r.
Mam 24 lata. Stan wojenny znam z opowiadań rodziców. Wspominają strajk studencki, zakończony tuż przed przemówieniem gen. Jaruzelskiego: "bo może być groźnie". I samo przemówienie, w grudniowy poranek, zamiast "Teleranka". A potem: czołgi na ulicach, zomowcy, godzina policyjna

Na mnie te opisy nie robiły wrażenia. Nie czuć w nich było grozy. Strajk studencki jawił się w nich jak wielodniowa impreza wśród najlepszych kumpli. Czołgi - owszem, w dzieciństwie widziałem kilka w Muzeum Wojska Polskiego. Wyglądały jak wielkie zabawki. Godzina policyjna kojarzy mi się tylko ze scenami z PRL-owskich komedii.

Dzisiaj, także ludziom takim jak ja, usiłuje się pokazać, czym był stan wojenny. Do PRL-u i jego ciemnych stron nabraliśmy już jednak nieco dystansu. Prócz poważnych dyskusji nad znaczeniem decyzji sprzed 30 lat, stać nas też na barwną rekonstrukcję tamtych wydarzeń. Od kilku lat z okazji rocznicy 13 grudnia na placu Zamkowym ZOMO pałuje opozycjonistów. Jedni i drudzy to członkowie grup rekonstrukcyjnych, pasjonaci historii. Pałki mają miękkie, kamienie są z papieru, a zamiast gazu rzuca się świece dymne. Wszystko wygląda bardzo realistycznie, bo o oryginalne rekwizyty (tarcze, mundury) nietrudno.

W tym roku rekonstrukcje będą dwie: na pl. Zamkowym (starcie ZOMO z opozycją) i na Chłodnej (tu przechodniów ma kontrolować milicja). Rok temu sceny uliczne z 1981 r. wiernie odtworzono pod Świątynią Opatrzności. Tradycja inscenizacji stanu wojennego powoli wpisuje się w stołeczny kalendarz imprez. Organizatorzy zastrzegają, by nie traktować rekonstrukcji wyłącznie jako zabawy. Coraz więcej jest jednak takich, którzy z prawdziwego stanu wojennego już nic nie pamiętają. Dla nich, także dla mnie, wtorkowa "impreza" jest przypomnieniem zdarzeń, których - na szczęście - nie dane nam było przeżyć.

To chyba znak, że stan wojenny - tak jak Powstanie Warszawskie, listopadowe czy bitwa pod Olszynką - stał się abstrakcyjnym elementem historii, barwnym na tyle, że można go inscenizować.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • 2
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':